Już w piątek na GPW pojawi się druga zagraniczna spółka — węgierski gigant chemiczny BorsodChem. Koncern na polskiej giełdzie nie ma odpowiednika (jest największym w regionie producentem PCV), dlatego polskie fundusze zadeklarowały popyt na jego akcje wart 100 mln EUR. Nie został on zaspokojony w całości, co dobrze wróży pierwszym dniom spółki na GPW.
Austriacki fundusz VCP nie miał kłopotów z ulokowaniem 63 proc. kapitału spółki na międzynarodowych rynkach. Graczy skusiło duże dyskonto, które spowodowało, że w piątek kurs BorsodChemu spadł w Budapeszcie o blisko 30 proc. Do wcześniejszej wyceny spółki (w 2003 r. jej akcje kosztowały nawet 3100 forintów wobec 1850 forintów w ofercie VCP) trudno jednak przywiązywać dużą wagę. Papiery nie były płynne (w tym roku średni obrót nie przekraczał 0,5 mln zł dziennie), co uniemożliwiło im udział w hossie na Węgrzech (indeks BUX wzrósł od początku roku o 34 proc., a BorsodChem staniał o 40 proc.). Koniunkturze w tej branży nie sprzyja poza tym wysoka cena ropy, na której bazuje produkcja.
Dalszy wzrost cen ropy to nie jedyne ryzyko związane z inwestycją w akcje BorsodChemu. Spółka jest podatna na wydarzenia na rynku walutowym. Słaby wynik netto w 2003 r. to efekt strat na instrumentach pochodnych i różnicach kursowych. W tym roku sytuacja się odwróciła. Ponad 30 proc. półrocznego wyniku netto to zyski na derywatach, co dowodzi, że nie można zbyt dużej wagi przywiązywać do wskaźnika cena/zysk w wycenie spółki (tylko pod jego względem wygląda taniej od zachodnich rywali). Zawsze istnieje też ryzyko osłabienia forinta wobec złotego, choć akurat w tym roku obie waluty wzmacniają się do dolara. Koncern inwestuje w ostatnich latach po 200- -500 mln zł rocznie. Trudno więc liczyć na wzrost dywidendy, choć jej poziom za 2003 r. (ze stopą dywidendy 2,3 proc.) może zadowolić polskie fundusze.
Atutem spółki jest zwolnienie podatkowe do 2011 r. i wysoki udział w akcji w wolnym obrocie (po sukcesie ofer- ty wzrósł do 71 proc.). Trudno jednak liczyć na awans spółki do indeksu WIG20. Chyba że nasz rynek stanie się głównym miejscem handlu węgierskimi akcjami.