Piątkowe notowania na rynku kontraktów nie odstawały zbytnio swym przebiegiem od większości sesji w minionym tygodniu i upływały w mało ciekawej atmosferze. W dalszym ciągu zasięg wahań wyznacza przedział 1050-1085 pkt. i do czasu wybicia z tej niewielkiej stabilizacji trudno jednoznacznie przesądzać kierunek ruchu w najbliższym czasie. Pomimo ponownego pogorszenia koniunktury na giełdach światowych byki starają się bronić przez spadkami, ale ich potencjał nie wygląda na przekonujący. Wystarczy bowiem zwrócić uwagę chociażby na malejące ostatnio obroty sugerujące, że utrzymanie obecnych poziomów kursu należy bardziej zawdzięczać cofnięciu podaży niż aktywniejszemu popytowi.
W tej sytuacji z ostrożnością należy więc traktować również kilka sygnałów zapowiadających poprawę koniunktury, które pojawiły się ostatnio od strony technicznej. Jednym z nich jest skuteczna obrona pierwszego z potencjalnych poziomów wsparcia na linii wyznaczającej ostatni lekki wzrost biegnącej obecnie na wysokości ok. 1067 pkt. Nie jest to jednak bariera o zbyt dużym znaczeniu i w dodatku położona stosunkowo blisko, a pomimo to byki miały spore problemy z utrzymaniem co nie jest najlepszą oznaką jeśli chodzi o ich siłę.
Nie wydaje się także by polepszeniu nastrojów na rynku sprzyjały kolejne spadki za oceanem, które pod coraz większym znakiem zapytania stawiają wyraźniejszą poprawę koniunktury na tamtejszych giełdach. Jest dość prawdopodobne, że nasz parkiet może dziś zareagować na to spadkowym otwarciem nawet w okolicach piątkowego dna w wysokości 1056 pkt. nie wykluczając także w trakcie sesji ataku na dolną granicę bieżącej stabilizacji, czyli 1050 pkt. Z tego ostatniego poziomu aktywniejsze byki powinny jednak rozpocząć grę pod ewentualne odbicie w USA.
Jacek Buczyński
BM BPHPBK