Czytasz dzięki

Bracia Gałkowie wskakują na podium

opublikowano: 23-03-2020, 22:00

Dzięki inwestycji wartej 35 mln zł podhalański tartak podwoił moce i znajdzie się w ścisłej krajowej czołówce

Założona przez Józefa Gałkę w 1990 r. firma zaczynała od transportu drewna. Pięć lat później jej właściciel postanowił spróbować sił także w produkcji i zaczął przecierać surowiec drzewny na deski. Następnie w Bystrej Podhalańskiej stanął tartak, który z czasem stał się krajowym liderem w produkcji deski paletowej. Po śmierci założyciela funkcjonującą już pod nazwą Trak-Drew firmę przejęli jego synowie — Damian i Kamil Gałkowie. To z ich inicjatywy firma zainwestowała w rozwój niemałe jak na polską branżę drzewną pieniądze.

Jordanowska fabryka braci Gałków to najnowocześniejszy zakład branży
drzewnej, jaki można obecnie postawić i wyposażyć.
Zobacz więcej

TARTAK XXI WIEKU:

Jordanowska fabryka braci Gałków to najnowocześniejszy zakład branży drzewnej, jaki można obecnie postawić i wyposażyć. Paweł Ulatowski

Pod własnym nazwiskiem…

Kilka dni temu firma zmieniła nazwę.

— Za dużo jest w naszej branży firm, które mają w nazwach „trak” i „drew”. Postanowiliśmy postawić na swoje nazwisko — mówi Damian Gałka.

Teraz firma nazywa się Tartak Gałka. W 2019 r. jej przychody wzrosły o około 5 proc., do 140 mln zł. Firma jest rentowna, choć w minionym roku jej zysk netto się zmniejszył.

— Miało to związek z dużą inwestycją, wartości około 35 mln zł, którą prawie w całości finansowaliśmy z własnych zasobów — wyjaśnia współwłaściciel.

Posiadany od lat zakład w Bystrej Podhalańskiej nie wystarczył braciom — w sąsiednim Jordanowie zbudowali drugi. Też produkuje deski paletowe. Dzięki inwestycji ich docelowa produkcja zostanie podwojona — do 400 tys. m sześc.

— Nowy zakład pracuje na 40 proc. swoich mocy, ale zakładam, że w maju będzie to już 100 proc. — mówi Damian Gałka.

Deski paletowe, przede wszystkim świerkowe, podhalańska firma sprzedaje głównie w Polsce, ale także eksportuje, głównie do Włoch. W jordanowskim zakładzie braci Gałków stanęła również nowoczesna, w pełni zautomatyzowana linia do produkcji samych palet systemu EPAL. Od przyszłego roku będzie tam powstawać nawet 1,2 mln europalet rocznie. Plan na ten rok to — jak deklaruje współwłaściciel — 0,5 mln sztuk.

…i europejską marką

Kilka tygodni temu Tartak Gałka podpisał umowę licencyjną z Europejską Organizacją Paletową EPAL (European Pallet Association). To najczęściej stosowanytyp palet. U nas stanowi — według różnych szacunków — 80-90 proc. rynku. Polska i Niemcy to zagłębie europalet. Na oba kraje przypada ponad dwie trzecie europejskiej produkcji (zachodni sąsiedzi mają nad nami nieznaczną przewagę).

e4037212-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
OŚ, czyli Obserwator Środkowoeuropejski
Newsletter autorski Bartłomieja Mayera
ZAPISZ MNIE
OŚ, czyli Obserwator Środkowoeuropejski
autor: Bartłomiej Mayer
Wysyłany raz w tygodniu
Bartłomiej Mayer
Autorski przegląd informacji gospodarczych z krajów Europy Środkowej: Ukrainy, Białorusi, Czech, Słowacji i Węgier.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Dwie na każde trzy wyprodukowane w Polsce palety trafiają za granicę, głównie do Europy Zachodniej, ale ostatnio również do Azji. Dotychczas jedna połowa przychodów firmy z Podhala pochodziła z produkcji desek oraz palet, a druga — z handlu drewnem. Po uruchomieniu nowych linii proporcje się zmienią: produkcja będzie odpowiadać za 70 proc. przychodów, a handel za resztę. Firma braci Gałków kupuje drewno nie tylko z Lasów Państwowych, ale także z lasów czeskich i słowackich.

— Tamtejsze lasy, choć podobnie jak polskie należą do państwa, potrafią szybko reagować na zmianę koniunktury i cen. U nas wciąż jest z tym trudniej — przyznaje Damian Gałka.

Tartak Gałka jest nie tylko znaczącym nabywcą drewna okrągłego, ale także firmą logistyczną. Ma ponad 100 samochodów przeznaczonych do transportu drewna i produktów. Dzięki temu może z zyskiem sprzedawać surowiec, a robi to przede wszystkim w Polsce i Czechach.

— Dotychczas tylko dzięki produkcji byliśmy szóstym co do wielkości tartakiem w Polsce, inwestycja pozwoli mam stać się trzecim — mówi Damian Gałka.

W obliczu pandemii

W czasie epidemii koronawirusa międzynarodowy handel firmy staje się coraz trudniejszy.

— Kolejne kraje zamykają granice. Na razie wciąż realizujemy transport, nawet jeśli konieczna jest zmiana dotychczasowych tras. Jeśli jednak kolejne państwa postawią szlabany na granicach, trzeba będzie ograniczyć handel. Wtedy nie pozostanie nam nic innego, jak zmniejszyć skalę produkcji — przyznaje przedsiębiorca.

OKIEM EKSPERTA

Rośnie potentat

RAFAŁ SZEFER, dyrektor Polskiej Izby Gospodarczej Przemysłu Drzewnego

Firma Gałków zaczynała jako małe lokalne przedsiębiorstwo, a dzisiaj dzięki śmiałym inwestycjom staje się jednym z największych tartaków w Polsce. Największym zagrożeniem dla Gałków mogą być teraz skutki epidemii koronawirusa. Wprawdzie nikt na razie nie jest ich w stanie przewidzieć, ale spowolnienie już dziś zaczyna dokuczać naszej branży. Dosięgnie ono także kraje, z którymi współpracują tartaki. Chodzi przede wszystkim o Włochy, które są najważniejszym zagranicznym odbiorcą palet produkowanych przez firmę braci Gałków. W każdym razie mocno trzymam za nich kciuki z nadzieją, że kolejna polska firma znacząco wzmocni swoją pozycję na rynkach europejskich.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartłomiej Mayer

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy