Brak czasu jest chorobą szefów

Tadeusz Markiewicz
opublikowano: 1999-11-12 00:00

Brak czasu jest chorobą szefów

Właściwy dobór pracowników pozwala zredukować liczbę obowiązków

NIE WSZYSTKO ZŁOTO: Podczas niektórych szkoleń z zarządzania czasem menedżerowie otrzymują uniwersalne narzędzia, np. w postaci organiserów. Jednak nie dla każdego są one przydatne. Znam menedżerów, którzy wpisują sobie przebieg dnia do takiego organisera, po czym w ogóle z niego nie korzystają — mówi Dariusz Krześniak, wiceprezes Polskiego Handlu Spożywczego. fot. TZ

Menedżerowie, zarówno wyższego jak i średniego szczebla, przyznają, że mają większe bądź mniejsze problemy z organizacją własnego czasu. Choć pragną panować nad bieżącą sytuacją, to często się zdarza, że to rzeczywistość steruje nimi. Bardzo przestrzegają przed zaniedbywaniem życia rodzinnego, które — ich zdaniem — powinno być ważniejsze niż praktyka zawodowa.

Wiesław Wyród, prokurent firmy konsultingowej Management Focus, nie ukrywa, że nie najlepiej daje sobie radę z organizacją czasu.

— Wcześniej pracowałem w jednej z central handlu zagranicznego. Tam było nieporównywalnie mniej pracy. Czasy się zmieniają, a konkurencja w naszej branży jest coraz silniejsza. W efekcie musimy wkładać dużo więcej wysiłku w zdobywanie i utrzymywanie kontaktów z klientami, więcej nawet niż nasi zachodni koledzy po fachu — tłumaczy Wiesław Wyród.

Marcin Górzyński, unit manager w Philips Polska, wykazuje dużo więcej optymizmu. Przyznaje, że wcześniej miał spore problemy z planowaniem czasu. Teraz jest już dużo lepiej, choć —jak dodaje — ma tak samo dużo pracy jak wcześniej.

— Problemy z organizowaniem czasu były, są i będą. Trzeba jednak przynajmniej spróbować stawić im czoło — twierdzi Dariusz Krześniak, wiceprezes Polskiego Handlu Spożywczego.

Hierarchia wartości

Jak mówi nasz rozmówca, warto zająć się tzw. zarządzaniem czasem. Według Dariusza Krześnika, menedżer powinien najpierw wyznaczyć sobie cele, które chce realizować, potem nakreślić drogę oraz czas ich realizacji, a następnie kontrolować przebieg całego procesu. Na ten ostatni czynnik nasz rozmówca zwraca szczególną uwagę, bowiem — jak dodaje — wiele rzeczy, pięknie zaplanowanych, pozostało jedynie na papierze bądź w sferze zamiarów.

Krzysztof Sroczyński z Neumann Management Institute dodaje jeszcze jeden element do tego planu.

— Pierwszym krokiem, jaki powinien uczynić menedżer, jest ustalenie hierarchii własnych wartości. To jest punkt wyjścia i dopiero po jego ustaleniu można przygotować następne posunięcia, czyli wyznaczenie celów, ich realizację oraz monitorowanie — twierdzi Krzysztof Sroczyński.

Według niego, dopiero wówczas menedżer będzie mógł rozpisywać swoje działania nie tylko w perspektywie lat czy miesięcy, ale i konkretnych dni.

Techniki i sposoby

Wiesław Wyród zapytany, jak doprowadzić do tego, żeby menedżer miał więcej czasu, odpowiada krótko: dobrać właściwych ludzi.

— Znalezienie dobrych pracowników to klucz. Sam powoli oddaję stery firmy synowi, który już zdjął ze mnie część obowiązków — twierdzi.

Marcin Górzyński dodaje, że menedżerowie wyższych szczebli nie mogą się zajmować szczegółami. Jak twierdzi, w jego przypadku spore znaczenie mają też techniczne aspekty zarządzania czasem.

— W pracy pomagają mi organiser i palmtop. Im lepiej wszystko jest ułożone, tym mniej rodzi się konfliktów — uważa Marcin Górzyński.

Z kolei Dariusz Krześniak codziennie wyłącza się z pracy na godzinę — nie odbiera telefonu i nie umawia żadnych spotkań.

— Taki czas to dla mnie możliwość refleksji. Dla zdrowia trzeba zaprzestać „ciągłego biegu”. Nie można dać się ponieść fali wydarzeń, warto spróbować uzyskać panowanie nad bieżącą sytuacją — mówi Dariusz Krześniak.

Rodzina ponad wszystko

Wiceprezes Polskiego Handlu Spożywczego zwraca uwagę na jeszcze jeden istotny aspekt.

— W zdecydowany sposób należy wygospodarować czas dla rodziny. Praca jest bardzo ważna, ale rodzina najważniejsza. Mnie w pewnym momencie nie udawało się pogodzić tych dwóch światów. Żałuję, że tak długo dochodziłem do takiego wniosku — podkreśla Dariusz Krześniak.