Brak danych blokuje GIS
Systemy informacji przestrzennej są coraz bliżej biznesu
Niewiele polskich firm wykorzystuje możliwości systemów informacji przestrzennej. Główną tego przyczyną nie są wysokie koszty wdrożeń czy brak zainteresowania środowiska biznesowego, ale niedostatek dostępnych baz danych i regulacje prawne.
Systemy informacji geograficznej (GIS), służące do prezentacji i analizy danych w formie graficznej, są na świecie coraz chętniej wykorzystywane w celach biznesowych. W Polsce, na razie, trendy te nie znajdują odzwierciedlenia. Aplikacje przestrzenne mają obecnie zastosowanie głównie w administracji, kartografii, geologii i górnictwie. Informatycy uważają, że to naturalna kolej rzeczy.
— GIS jest stosunkowo nowym produktem. Wiele zaawansowanych technologii przechodziło tę samą drogę. Najpierw wykorzystywało je wojsko, potem przemysł ciężki, a dopiero później branże komercyjne — potwierdza Marcin Ozurkiewicz, zastępca dyrektora handlowego firmy Jason MacKenzie, dystrybutora oprogramowania GIS.
Oparcie w danych
Specjaliści są zdania, że w Polsce prawdziwego GIS-u nie da się szybko stworzyć. Głównym problemem jest brak odpowiedniego zaplecza w postaci baz danych, na których muszą opierać się podobne aplikacje.
— System GIS jest tylko narzędziem pokazującym graficznie i analizującym otrzymane informacje. Bez nich aplikacja nie ma większej wartości. Tymczasem gromadzenie danych jest w Polsce obwarowane wieloma przepisami. Do tego dochodzą zaszłości historyczne, jak obowiązujący do niedawna monopol państwa na gromadzenie informacji czy utajnianie wielu istotnych faktów demograficznych — uważa Marcin Stecki z Man and Machine, firmy wdrażającej aplikacje informacji przestrzennej.
Kolejną przeszkodą w upowszechnianiu GIS-u są wysokie koszty opracowywania i uzyskiwania danych.
— Koszty platformy sprzętowej i oprogramowania to tylko około 20 proc. ceny wdrożenia systemu informacji przestrzennej. Pozostałe 80 proc. przypada na bazy danych — mówi Marcin Ozurkiewicz.
Marcin Stecki jest zdania, że z tego powodu praktycznie żadna firma komercyjna nie byłaby w stanie samodzielnie zbudować kompleksowego GIS-u.
— W tworzenie administracyjnych baz danych nie są u nas zaangażowane żadne podmioty prowadzące działalność komercyjną. Nie ma firm, które mogłyby użyczać tego typu narzędzi za opłatą. Tymczasem do szerszego wykorzystania systemów informacji przestrzennej niezbędne jest zbudowanie odpowiedniej infrastruktury — dodaje Marcin Ozurkiewicz.
Koszty spadają
Mimo to banki, firmy petrochemiczne, telekomunikacyjne i handlowe rozważają wykorzystanie narzędzi gisowych do planowania swojej strategii. Potencjalnych użytkowników jest znacznie więcej.
— Duże firmy coraz częściej zdają sobie sprawę z korzyści, jakie płyną z informacji przestrzennej. Lokalizacja punktów, prognozowanie na podstawie analiz demograficznych i strukturalnych odgrywa dużą rolę w grze rynkowej — mówi Anna Krupińska z firmy Intergraph, produkującej systemy GIS.
Tendencja do upraszczania aplikacji i przechodzenia z platform unixowych na systemy desktopowe obniża cenę tego typu pakietów.
— Rozwiązania dla biznesu są dość proste. Nie wymagają takiej platformy sprzętowej, tak skomplikowanych narzędzi analitycznych, jak np. w gospodarce komunalnej. Stąd wynika ich niższa cena — zauważa Marcin Ozurkiewicz.
Większość producentów oprogramowania GIS oferuje również internetowe aplikacje serwerowe. Technologia internetowa pozwala na rozłożenie jednostkowego kosztu dostępu do informacji na większą liczbę użytkowników. W Polsce jednak taka forma przepływu danych może napotkać przeszkody prawne.
— Nie ma u nas wielu serwerów publicznie udostępniających informacje. Decydują o tym względy prawne. Czasem trudno ocenić, które dane są syntetyczne i można je udostępniać, a które osobowe, chronione przez prawo — zaznacza Marcin Stecki.
WĄSKI RYNEK: Systemy informacji przestrzennej mogą mieć wiele zastosowań biznesowych. Problem w tym, że dystrybutorzy GIS nie mają możliwości zaoferowania użytecznych dla firm rozwiązań — przyznaje Marcin Ozurkiewicz, zastępca dyrektora handlowego firmy Jason MacKenzie. fot. M. Pstrągowska