Brak inwestora spowodował spadek kursu Energoaparatury
Kurs akcji notowanej na rynku równoległym warszawskiej giełdy Energoaparatury od kilku miesięcy systematycznie traci na wartości. Jeszcze dwa miesiące temu inwestorzy byli skłonni płacić za jeden walor ponad 15 zł. Przedwczoraj cena osiągnęła już kolejne roczne minimum, wynoszące 9,25 zł. We wtorek było nieco lepiej. Kurs wprawdzie wzrósł o 3,8 proc., ale na dogrywce przeważali inwestorzy chcący zrealizować sprzedaż.
TAK NIEKORZYSTNY dla akcjonariuszy obraz notowań Energoaparatury jest w głównej mierze spowodowany wycofaniem się VA Tech Elin EBG z zakupu kolejnego pakietu akcji spółki. Austriacki koncern złożył 6 lipca oficjalne oświadczenie w tej kwestii, nie podając jednak żadnych informacji na temat powodów swojej decyzji. Właśnie od tego momentu akcje przedsiębiorstwa zaczęły gwałtownie spadać, tracąc już przeszło 30 proc. ówczesnej wartości. Najwyraźniej część posiadaczy walorów przedsiębiorstwa doszła do wniosku, że skoro Elin nie chce kupować, to nikt z inwestorów nie będzie zgłaszał popytu, a przynajmniej nie w najbliższym czasie. Na obniżce kursu stracili również Austriacy, gdyż wcześniej nabyli 219 tys. akcji Energoaparatury, co daje im 9,95 proc. głosów na WZA.
JEDNĄ z najczęściej powtarzanych przyczyn wycofania się koncernu Elin z inwestycji są fatalne wyniki finansowe generowane od przeszło roku przez przedsiębiorstwo. W ostatnich miesiącach sytuacja ta uległa dalszemu pogorszeniu. Po dwóch kwartałach 2000 roku spółka ponosi już 3,6 mln zł straty netto, podczas gdy po pierwszym półroczu 1999 roku była też wprawdzie strata, ale na poziomie 0,7 mln zł. Spółka niedawno podała dane na temat nowej strategii, która została już zaakceptowana przez radę nadzorczą. Na razie jednak inwestorzy zdają się nie zwracać na nią uwagi.