BRAK KADR HAMUJE ROZWÓJ SIECI SALONÓW

Olga Krasieńko
opublikowano: 12-07-1999, 00:00

BRAK KADR HAMUJE ROZWÓJ SIECI SALONÓW

Polscy fryzjerzy muszą bazować na stałych klientach

Rynek polskich usług fryzjerskich upodabnia się powoli do rynków zachodnich. Zagraniczne sieci franchisingowe dopiero zaczynają swoją działalność w Polsce. Nie mają łatwego zadania, ponieważ brakuje im specjalistów.

Na polskim rynku działa kilka sieci salonów fryzjerskich. Wszystko wskazuje na to, że z czasem zdominują one ten segment usług. Konkurencja jest spora, ale sieci celują w różne grupy klientów. Przede wszystkim są zainteresowane przyciągnięciem średnio zamożnych osób. Znaczące i luksusowe firmy nie są jeszcze zainteresowane polskim rynkiem.

To dopiero początek

— Dopiero wchodzimy na polski rynek. Mamy dwa salony w Warszawie i planujemy uruchomienie kolejnych dwóch w ciągu roku. Obecnie koncentrujemy się na szkoleniach kadr. Nie obawiamy się konkurencji innych sieci, ponieważ oferowane przez nas usługi mają charakter artystyczny — chwali się Paweł Pająk, specjalista ds. rozwoju sieci Frank Proust.

— Mamy już 31 salonów Laurenta i planujemy otwarcie w tym roku jeszcze 12. Wejście na polski rynek francuskich sieci franchisingowych nie wnosi nic nowego, ponieważ bazują one na polskich specjalistach. Dotychczas swą działalność zainaugurowały pomniejsze sieci, ale jeszcze nie ma tych naprawdę liczących się. Uważam, że pojawią się w ciągu pięciu lat, kiedy w Polsce będą mogły znaleźć dostatecznie zamożnego klienta — twierdzi Zdzisław Gasperowicz, twórca sieci Laurent.

Kolejnym graczem na rynku jest Jean Louis David. Pierwszy salon został otwarty w 1994 r. Potem pierwszemu przedstawicielowi na Polskę odebrano prawo do tworzenia sieci. Dlatego do tej pory Jean Louis David ma tylko sześć salonów w Warszawie.

Nowa sytuacja

Jak twierdzą przedstawiciele tej branży, rynek jest już nasycony. Tymczasem wiele pojedynczych salonów bankrutuje. Otwarcie zakładu jest bardzo kosztowne i waha się w granicach 200-300 tys. zł. Usługi w Polsce są mniej opłacalne niż na Zachodzie. Koszty kosmetyków stanowią 20 proc. wartości usługi, natomiast na Zachodzie tylko 7 proc.

Innego zdania jest Grażyna Zych z Gabriela, która zamierza otworzyć 100 obiektów. Według niej, na razie sytuacja nie jest zła. W Polsce jeden salon fryzjerski przypada na cztery tysiące kobiet, we Francji — na osiemset.

— Polski rynek fryzjerski będzie się powiększał. Długoterminowe prognozy przewidują, że wszystko, co się wiąże z wyglądem i urodą, będzie się dynamicznie rozwijało — mówi Grażyna Zych.

— Obecna sytuacja na rynku wymusza nowe podejście do rzemiosła i powoli ludzie z branży zaczynają sobie zdawać z tego sprawę. Koszt promocji pochłania około 10 proc. zysku, modyfikacje technologii kolejne 10 proc., szkolenia przynajmniej 5 proc. — twierdzi Zdzisław Gasperowicz.

Brak kadry

Czynnikiem wstrzymującym rozwój sieci fryzjerskich w Polsce są niskie kwalifikacje osób kończących szkoły zawodowe.

— Dużym problemem jest brak kadry na rynku, ponieważ nie ma w Polsce dobrych szkół. Uczą one tylko podstawowych technik fryzjerskich, pomijając zasady obsługi klienta i marketing. Techniki fryzjerskie ciągle się rozwijają, a szkolenia są bardzo kosztowne — podsumowuje Krystyna Tarasiuk, właścicielka salonów Milord.

NOWA KONKURENCJA: Do tej pory swą działalność zainaugurowały pomniejsze sieci, ale jeszcze nie ma tych naprawdę liczących się — uważa Zdzisław Gasperowicz, twórca sieci Laurent.

POWAŻNY PROBLEM: Brakuje wykwalifikowanej kadry fryzjerskiej na rynku — twierdzi Krystyna Tarasiuk, właścicielka salonów Milord.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Olga Krasieńko

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / BRAK KADR HAMUJE ROZWÓJ SIECI SALONÓW