Brakuje aktuariuszy
Trudności ze zdobyciem licencji hamują przyrost liczby fachowców
Aktuariusze zaliczają się do kluczowych pracowników każdej firmy ubezpieczeniowej. Posiadana przez nich wiedza ułatwia zarządom planowanie polityki finansowej, a ich utrata na rzecz konkurencji może zachwiać pozycją zakładu.
Licencjonowanych aktuariuszy jest w kraju prawie sześćdziesięciu. Firmy ubezpieczeniowe starają się więc chronić cennych fachowców, ze względu na szybko rozwijający się proceder podkupowania tych, którzy posiadają już doświadczenie. Jest to o tyle niebezpieczne, że utrata aktuariusza na rzecz konkurencji może oznaczać ujawnienie najtajniejszych informacji o firmie.
Jeszcze niewielu
Jak przyznają przedstawiciele tej profesji, zauważalny jest wzrost zapotrzebowania na ich usługi. W większości firm ubezpieczeniowych pracują aktuariusze, którzy wykształcenie zdobywali za granicą. Ustawa o ubezpieczeniach dopuszcza jednak wpisanie ich na krajową listę licencjacką.
— Popyt na doradztwo w zakresie zarządzania, ze specjalizacją w problemach wymagających doświadczenia aktuarialnego, będzie jeszcze wzrastał. Na świecie, firmy stosują powszechnie systemy emerytalne i zindywidualizowane formy przyznawania nagród. Wprowadzenie tych elementów do pakietów socjalnych w polskich przedsiębiorstwach, zwiększy zapotrzebowanie na kadry z umiejętnością projektowania i obsługi zakładowych systemów — przewiduje Krzysztof Stroiński z biura aktuarialnego Certum, jeden ze współzałożycieli Podyplomowej Letniej Szkoły Aktuarialnej, działającej przy Wydziale Nauk Ekonomicznych UW.
Wysoka poprzeczka
Na początku lat 90. przy Wydziale Nauk Ekonomicznych UW powstała Podyplomowa Letnia Szkoła Aktuarialna, która kształci specjalistów od matematyki finansowej i ubezpieczeniowej. Początkowo wykładali w niej jedynie specjaliści z zachodnich uczelni. Jak przyznaje Krzysztof Stroiński, w chwili obecnej kadra poszerza się o wykładowców rodzimych. Są to przede wszystkim absolwenci tej szkoły.
— Podstawowym warunkiem wpisania na listę licencjonowanych aktuariuszy jest zdanie czteroczęściowego egzaminu — tłumaczy Katarzyna Głowacka, aktuariusz z Polisy Życie.
— Elementy, z których składa się egzamin, to statystyka, rachunek prawdopodobieństwa, matematyka finansowa i matematyka ubezpieczeń majątkowych. Szczególne trudności kandydatom sprawia czwarta część egzaminu, z zakresu matematyki ubezpieczeń majątkowych. Jedynie 7 razy w historii przeprowadzania egzaminu zdarzyło się, że jedna osoba zaliczyła wszystkie jego części składowe w ciągu jednego dnia. Przeważnie całość egzaminu zalicza połowa kandydatów. Niektórzy próbują uporać się z nim przez dwa-trzy lata — dodaje.
— Egzaminy rzeczywiście nie należą do najprostszych. Ich podstawową wadą jest jednak to, że są czysto teoretyczne i nie obejmują ogólnej wiedzy praktycznej wykorzystywanej w codziennej pracy. A przecież aktuariusze bez licencji mogą pracować i wykonywać większość z zadań, które realizują posiadacze licencji — podsumowuje Krzysztof Stroiński.