Brakuje doradców z dziedziny TQM

Wojciech Surmacz
opublikowano: 21-05-1999, 00:00

Brakuje doradców z dziedziny TQM

Polskie firmy nie muszą mieć kompleksów na punkcie zarządzania jakością

O TQM: Trzeba zdawać sobie sprawę, że TQM to również jakość zarządzania. Jeżeli będzie ona nieefektywna i słaba, to stwarza poważną barierę dla jego funkcjonowania w firmie — wyjaśnia Zbigniew Banaśkiewicz, dyrektor Renaissance Technology Group. fot. Borys Skrzyński

Chociaż na Zachodzie system całkowitego zarządzania przez jakość rozwija się od kilkudziesięciu lat, to Polacy nie muszą obawiać się zacofania. TQM jest bowiem tak elastyczny, że jego wdrożenie zależy głównie od indywidualnych cech firmy.

Barierą dla jego wprowadzenia w naszych przedsiębiorstwach może być jednak ich nieobecność na rynkach zagranicznych i brak zaplecza doradczego.

Krąży legenda, że podczas jednej z konferencji poświęconej zarządzaniu jakością pewien Amerykanin stwierdził, że najlepsze książki na temat TQM napisali jego rodacy. Wówczas jeden z Japończyków obecnych na sali wstał i odpowiedział: Tak, to prawda, a myśmy je wszystkie przeczytali. Bardzo często mówi się bowiem, że TQM to przede wszystkim rodzaj kultury przedsiębiorstwa i pewna filozofia działania. Najlepiej, do tej pory, rozwinęła się i przyjęła w Japonii. Gorzej było w USA. Jak relacjonuje Witold Modliński, przewodniczący kolegium Polskiej Nagrody Jakości, swego czasu na wdrożenie TQM w USA, zdecydowało się około 700 firm. Ale jedynie 50 udało się to zrobić.

— Osiągnięcie sukcesu związane z wprowadzeniem w firmie TQM jest ściśle związane z jego zrozumieniem — stwierdza.

— Najważniejsze jest uzmysłowienie sobie, że wdrożenie systemu jakości trwa latami. To proces, który ciągle trzeba udoskonalać. Warto jednak zauważyć, że nie ma jednego modelu TQM. Jest ich tyle, ile firm działających na jego podstawie — dodaje Zbigniew Banaśkiewicz, dyrektor Renaissance Technology Group (RTG).

Bez kompleksów

W Polsce istnieją dwie grupy przedsiębiorstw, które dały początek całościowemu zarządzaniu przez jakość. Pierwsza to sektor polskich firm. Wśród nich wyróżnia się dwie podgrupy: przedsiębiorstwa z długoletnią tradycją, od lat obecnie na zachodnich rynkach i nowe firmy, które stosunkowo niedawno odniosły sukces.

— Te pierwsze, jak np. Zelmer, od dawna mają ISO. Wiedzą jednak, że aby być konkurencyjne jakościowo za granicą, muszą mieć coś więcej i dlatego wdrożyły TQM. Drugą podgrupę wychował wolny rynek. Te firmy właśnie zdały sobie sprawę, że należy przekroczyć podstawowy poziom jakości, jakim jest np. ISO serii 9000 — wyjaśnia Zbigniew Banaśkiewicz.

Drugą grupę stanowią polskie przedstawicielstwa zachodnich przedsiębiorstw. W tych przeszczepia się metody zarządzania jakością, sprawdzone w działalności na rynkach dużo bardziej rozwiniętych niż rodzimy.

— Nie widzę jednak zbytniej przewagi tych firm nad polskimi. W TQM wszystko zależy od świadomości managementu firmy — komentuje Witold Modliński.

Zdaniem dyrektora RTG, nie powinniśmy mieć na tym punkcie kompleksów, bo system całościowego zarządzania przez jakość jest odporny na kopiowanie. Jak mówi, TQM nie jest normą, którą wystarczy zastosować. Podstawa jego sukcesu to tworzenie własnych rozwiązań w firmie, która się nań zdecydowała.

Polskie braki

Z tym jest jednak w naszym kraju gorzej. Niektórzy twierdzą, że wiele polskich firm, które chwalą się wdrożeniem TQM, tak naprawdę nie wiedzą, o czym mówią.

— Są firmy, które twierdzą, że zarządzanie przez jakość funkcjonuje u nich już od wielu lat. W rzeczywistości nie wiedzą nawet, co to jest. Często TQM mylą z ISO — opowiada Witold Modliński.

Według niego, Total Quality Management z trudem przebija się w naszym kraju. Jest jednak kilka zakładów, w których zarząd zdaje sobie sprawę, co to takiego jest. Zbigniew Banaśkiewicz zauważa, że polskim firmom często może brakować bodźców do wprowadzania TQM. Jak opowiada, w całej Europie Zachodniej i w USA system ten rozwijał się i był wdrażany na przestrzeni kilkudziesięciu lat. By istnieć na rynku międzynarodowym, należało być konkurencyjnym w stosunku do innych podmiotów. A to tylko pobudzało do rozwijania zarządzania przez jakość.

— Nie zauważam, poza wyjątkami, masowego przebijania się polskich firm na rynki zagraniczne. To dzisiaj szalenie trudne. Większość rodzimych przedsiębiorstw, które mogłyby wdrożyć TQM, jest w fazie gwałtownego wzrostu, a ten czas nie sprzyjają takiemu procesowi — ostrzega.

Przewodniczący kolegium Polskiej Nagrody Jakości podkreśla, że jest jeszcze jeden mankament wdrażania kompleksowego zarządzania przez jakość.

— Wciąż brakuje wsparcia ze strony firm konsultingowych. Niewiele jest takich, które potrafią pomóc naszym przedsiębiorstwom w problemach z wdrażaniem TQM. Firmy „Wielkiej piątki” nie dość, że traktują to zwykle jako margines swojej działalności, to mają wyjątkowo wysokie ceny — podsumowuje Witold Modliński.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wojciech Surmacz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Brakuje doradców z dziedziny TQM