Brakuje obiektów w centrach miast

Patrycja Otto, Radosław Górecki
17-07-2001, 00:00

Brakuje obiektów w centrach miast

Analitycy rynku nieruchomości twierdzą, że obecnie istniejące centra handlowe nie w pełni zaspokajają potrzeby klientów. W Polsce nadal jest za mało dobrej jakości obiektów handlowych, co sprawia, że na nasz rynek wchodzi niewielka ilość nowych firm handlowych.

Nowi operatorzy handlowi zwracają uwagę na brak stabilizacji na polskim rynku oraz niską jakość niektórych obiektów.

— Są miasta, takie jak Poznań czy Kraków, które wciąż mają zbyt mało dostępnych powierzchni handlowych. W niektórych miastach, takich jak np. Katowice, wystarczy na razie wybudowanie 1-2 dużych tego typu obiektów. Sytuacja w Warszawie jest dużo lepsza niż w innych miastach Polski. Ze względu na dużo wyższy poziom zamożności mieszkańców, na rynku warszawskim może pojawić się jeszcze kilka dużych centrów handlowych nowej generacji — mówi Anna Zajbert, senior negotiator, departamentu powierzchni handlowych CB Richard Ellis.

Magdalena Gwiazdowska, starszy negocjator ds. nieruchomości handlowych w firmie DTZ, uważa, że w Polsce dużo jest obiektów lokowanych na obrzeżach miast. W Warszawie duże obiekty znajdują się już w Jankach, Markach i na Targówku. We Wrocławiu jest Korona i Bielany, a w Krakowie — Zakopianka.

— Brakuje natomiast centrów zlokalizowanych w ścisłym centrum miast. Ciekawe są plany przebudowy dworców PKP w dużych miastach na wielofunkcyjne obiekty z hotelami, częścią handlowo- -rozrywkową czy biurami — dodaje Magdalena Gwiazdowska.

W inne regiony

Analitycy uważają, że w Polsce jest jeszcze miejsce na nowe centra handlowe.

— To nieprawda, że centrów handlowych buduje się zbyt dużo. Problemem często jest ich jakość i lokalizacja. Oczekiwania ze strony najemców rosną. Obecnie niektórzy deweloperzy decydują się nie tylko na rozwinięcie całej części rozrywkowej (kin, kręgielni, placów zabaw dla dzieci), ale także na budowę basenów. Z pewnością dobrze zaprojektowane tzw. części rozrywkowe obiektów handlowych będą miały duży wpływ na przyciągnięcie zarówno najemców, jak i przyszłych klientów — mówi Anna Zajbert.

Zdaniem Magdy Gwiazdowskiej, trudno jest obecnie ocenić, czy centrów handlowych nie buduje się zbyt dużo, ponieważ jest to zbyt młody rynek. Analitycy szacują, że w Polsce jest obecnie 75 centrów handlowych o powierzchni powyżej 5 tys. mkw.

— Na pewno takiego rozwoju centrów nie będziemy obserwować stale, chociaż główne miasta wciąż są bardzo atrakcyjne dla inwestorów. Po nasyceniu ich rynków, inwestycje przeniosą się do mniejszych miejscowości, gdzie jest większy popyt i mniejsza konkurencja — dodaje Mark Gamble, dyrektor agencji powierzchni handlowych w firmie DTZ.

Rynek najemcy

Nie można mówić o recesji, ale raczej o braku stabilizacji naszego rynku, twierdzą analitycy. Sklepy sieciowe, które posiadają już kilka lokali w centrach handlowych w całej Polsce, będą rozwijały się nadal.

— Problemem może być wynajmowanie powierzchni przez mało doświadczone polskie firmy, które często decydują się na wynajęcie zbyt dużych sklepów i nie zawsze są w stanie opłacić czynsz; podnoszą marżę, co z kolei odstrasza klientów i koło się zamyka. Jest to także dowodem tego, że stawki czynszów w centrach są nadal wysokie, a wzrost podaży może przynieść tylko pozytywne efekty w postaci niewielkiego obniżenia stawek czynszów — informuje Anna Zajbert.

Zdaniem analityków obecnie rynek stał się trudny. Niektóre obiekty handlowe powstawały sponatanicznie, a ich lokalizacje nie były zbyt udane. Z takich obiektów będą uciekać najemcy. Trwa ostra selekcja lokalizacji, ale ważne jest także dobre zarządzanie obiektem. Najemcy w Warszawie mają w czym wybierać, ale trzeba zwrócić też uwagę na to, że obecnie ilość inwestycji w takie obiekty zmniejsza się .

Kina zostaną

Obecność części rozrywkowej w centrum handlowym ma przyciągać konsumentów zainteresowanych nie tylko zakupami. W centrach, gdzie znajdują się kina, pojawia się także część gastronomiczna, co wpływa na długość przebywania konsumenta w danym obiekcie. Tymczasem ostatnio pojawiają się głosy o słabej kondycji operatorów multipleksów.

— Wpływ na zastój w branży kinowej w Warszawie miało oczywiście otwarcie ośmiu multipleksów, co spowodowało radykalne zwiększenie się liczby miejsc z 10 tys. w roku 1999 do prawie 30 tys. w 2001 r. Przeprowadzone przez operatorów badania wskazują, że obecnie powoli wzrasta sprzedaż biletów kinowych. W porównaniu z rokiem 2000, w pierwszym półroczu odnotowano 9-proc. wzrost sprzedaży. Uważam, że multipleksy czy też centra rozrywki zawsze będą popularne. Obiekty zlokalizowane na obrzeżach lub poza miastem będą jednak miały trudności z przyciągnięciem widzów — mówi Mark Gamble.

Analitycy rynku nieruchomości zauważają, że być może sal kinowych jest za dużo, a dodatkowo nie wszystkie kina są dobrze zlokalizowane. Deweloperzy zaczynają mieć też trudności z pozyskaniem operatorów kinowych do nowych projektów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Patrycja Otto, Radosław Górecki

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / / Brakuje obiektów w centrach miast