Branża apeluje o rozsądek fiskusa

Mariusz Zielke
13-11-2003, 00:00

Nieustające kontrole, problematyczne decyzje, ciągnące się latami procesy sądowe. Branża informatyczna ma już dość fiskusa.

Branża informatyczna jest obecnie obiektem zmasowanego ataku służb fiskalnych — alarmuje Polska Izba Informatyki i Telekomunikacji (PIIT). Firmy informatyczne narzekają na złe prawo skarbowe, bezkarność i niekompetencję urzędników, brak procedur odwoławczych i długotrwałe procesy przed Naczelnym Sądem Administracyjnym (NSA). Jak tak dalej pójdzie, branża, która generuje rocznie 22 mld zł obrotów i zatrudnia ponad 37 tys. osób, może mieć poważne problemy.

— Publicznie znane sprawy oskarżeń Optimusa, JTT i DTK to tylko wierzchołek góry lodowej. Większość czołowych działających w Polsce firm informatycznych jest obecnie poddana bardzo ostrej kontroli skarbowej — mówi Ireneusz Dąbrowski, wiceprezes PIIT i dyrektor Tech Data Polska, jednej z największych firm IT.

Nie ma mocnych

W Tech Dacie trwa obecnie kontrola, podobnie jak w co najmniej pięciu firmach z czołówki informatycznego rankingu. Wcześniej fiskus wertował księgi m.in. Computerlandu, teraz podobno jest m.in. w Actebisie i Softbanku. Firmy twierdzą, że organy skarbowe nic nie znajdują, jednak o kontrolach mówią niechętnie. Gdyby nie znane i kontrowersyjne sprawy JTT i Optimusa, pewnie opinia publiczna nic by nie wiedziała o coraz bardziej zuchwałych działaniach policji skarbowej.

— Inspektorzy skarbowi są u nas od roku. Dostali osobny pokój, z miłym widokiem za oknem, gdzie kserują sobie i badają dokumenty. Nic nie znaleźli i nie znajdą, bywają natomiast u nas nawet na przyjęciach, zdążyli już wpisać się w krajobraz firmy — mówi nieco żartobliwie przedstawiciel jednej z dużych firm informatycznych.

Ale jest to śmiech przez łzy.

— Często bowiem kontrola utrudnia firmie normalną działalność, jest przeprowadzana na koszt podatnika, angażuje jego pracowników, a decyzje mogą doprowadzić ją nawet na skraj bankructwa — mówi prezes jednej z firm IT.

Tak jest w przypadku JTT, jednego z największych polskich producentów PC. Tam trzyletnia walka z fiskusem zakończyła się wygranymi procesami w sądach, ale epilog jest smutny: firma upadnie albo będzie musiała mocno ograniczyć działalność. Z kolei Optimusa, dużej giełdowej spółki IT, fiskusowi nie udało się pogrzebać, ale firma mocno straciła na wartości i musiała ciąć zatrudnienie.

— Problem w tym, że urzędnicy są mało kompetentni, szukają uchybień na siłę i mają świadomość bezkarności. Za wykrycie domniemanych uchybień dostają premie — i to niezależnie od wyników procedury odwoławczej, która trwa latami — mówi przedstawiciel dużej firmy IT.

Milczenie

Co na to wszystko Ministerstwo Finansów (MF), któremu podlegają izby i urzędy skarbowe? Ano nic. Rzecznik MF nie skomentował sprawy. Zdaniem przedstawicieli branży, nawet jeżeli wszystkie argumenty są po stronie firmy, resort nie karze urzędników i uważa, że problemy spółek wynikają z błędów zarządzających, a nie z działalności fiskusa.

— I tak zamiast partnera w państwie mamy aparat ucisku. Fiskus zamiast pełnić także rolę edukacyjną, jest tylko pazernym i bezkrytycznym poszukiwaczem uchybień. Jeśli ich nie znajduje, to próbuje je wymyślić — mówi przedstawiciel jednej z firm, w której kontrola skarbowa trwała dwa lata.

Dwóch inspektorów znalazło zaś w jej trakcie problematyczne ,,uchybienie” na... 500 zł. Sprawa ma trafić do NSA.

Czy jest jakakolwiek szansa na poprawę sytuacji? Branża IT chce w to wierzyć, dlatego spróbuje zorganizować spotkanie z odpowiednimi władzami.

— Wiele obiecujemy sobie po planie wicepremiera Hausnera, który ma promować przedsiębiorczość — mówi Ireneusz Dąbrowski.

Coś może drgnąć w tej sprawie. Wicepremier Jerzy Hausner poparł wczoraj wnioski sejmowej Komisji Gospodarki, dotyczące m.in. większej odpowiedzialności urzędników za błędne decyzje i przeprowadzenia audytu zewnętrznego w urzędach.

Okiem eksperta

Wszystko przez niejasne prawo

Nie wiązałbym problemów branży IT tylko i wyłącznie z działalnością fiskusa. Patrząc na działania organów skarbowych, rzeczywiście odnosi się wrażenie, że ,,upodobały” sobie branżę IT. Prawo jest niestety tak niejasne, że bardzo łatwo o jego różne interpretacje. Czy nowy program Jerzego Hausnera coś zmieni? Chciałbym, bo jest on oparty na solidnych podstawach. Zobaczymy, jak będzie z realizacją.

Andrzej Dyżewski szef DiS, firmy badającej rynek IT

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Zielke

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Branża apeluje o rozsądek fiskusa