Branża energetyczna też skapitulowała

KZ
opublikowano: 2008-10-27 00:00

Na początku bessa łagodniej obchodziła się z akcjami spółek z sektora, w którym działa poznańska Enea. Teraz ich kursy spadają tak jak rynek.

Indeks DJ Euro Stoxx 600 spadł przez rok już ponad 48 proc. Z kolei obliczany przez agencję Bloomberg indeks sektora producentów i dystrybutorów energii elektrycznej stracił niewiele mniej: 42 proc. Do pewnego momentu przedstawiciele branży — tradycyjnie uważanej za defensywną, czyli taką, w którą warto inwestować nawet w gorszych czasach — bronili się jednak przed dominującym na rynkach trendem spadkowym. Potwierdzeniem tego była niższa od jedności wartość współczynnika beta. Oznaczało to, że — przeciętnie — notowania spółek z sektora tracą mniej niż inne walory. Teraz beta dla indeksu jest już wyższa i wynosi 0,96. Wygląda więc na to, że gracze przestali postrzegać branżę jako oazę względnego spokoju.

Akcje wszystkich firm, które mogłyby ewentualnie stać się inwestorami branżowymi Enei, spadają przez ostatnie miesiące w tempie zgodnym ze średnią. Francuski EDF stracił 50 proc. w 12 miesięcy, niemieckie RWE i E.ON 37-42 proc., hiszpańskie Endesa i Iberdrola 35-48 proc., a czeski CEZ 47 proc. Relatywnie najmniej staniały akcje włoskiego Enelu (34 proc.) i francuskiego GDF Suez (21 proc., w jego grupie jest spółka Electrabel Polska). Wśród zainteresowanych polską firmą wymienia się również szwedzki Vattenfal, który nie jest notowany na giełdzie.

Nawet jednak mimo tych spadków akcje spółek z branży wyceniane są wskaźnikowo (biorąc pod uwagę wskaźnik cena do zysku) z premią w stosunku do średniej rynkowej. C/Z dla indeksu sektora elektrycznego Bloomberga to 11,1, wobec 8,4 dla indeksu DJ Euro Stoxx 600. Premia wynika zapewne z mniejszego ryzyka, przypisywanego spółkom o względnie stałych i pewnych przyszłych przepływach pieniężnych. Z drugiej strony — niepewność co do tempa ich rozwoju może brać się z ewentualnych problemów z finansowaniem planowanych ogromnych inwestycji.