Branża odbija się od dna

  • Małgorzata Ciechanowska
opublikowano: 27-05-2014, 00:00

Po dwóch latach zastoju budowlanka powoli zaczyna ożywać. Widać więcej zamówień, co przekłada się na wzrost produkcji materiałów budowlanych i wykorzystanie maszyn.

W I kwartale 2014 r. w Biuletynie Zamówień Publicznych pojawiło się o 5 proc. więcej ogłoszeń o wszczęciu postępowania o udzielenie zamówienia publicznego niż w tym samym okresie rok wcześniej. Największe wzrosty odnotowano w zamówieniach na prace remontowo-budowlane.

Przez rok ich kwartalna liczba wzrosła z 8,5 tys. do prawie 10 tys., czyli o 17,1 proc. Lepsze wyniki odnotowano tylko w 2010 r., kiedy Polskę opanował boom inwestycyjny związany z Euro 2012. Wzrost poziomu inwestycji może oznaczać powrót koniunktury, jednak wielkie inwestycje infrastrukturalne powrócą prawdopodobnie dopiero w latach 2015-16 po uruchomieniu środków z nowej puli dotacji Unii Europejskiej.

— Wydaje się, że negatywne tendencje w sektorze budowlanym odwróciły się na dobre. Jeśli w gospodarce nie wydarzy się nic zaskakującego, jest szansa, że dobra koniunktura w budownictwie utrzyma się kilka lat. Doświadczenia lat poprzedzających rok 2012 pokazują, że czynnikiem, który bardzo pozytywnie wpływa na sytuację w budownictwie są fundusze z UE. Pieniądze z nowej perspektywy budżetowej pozwolą na intensyfikację inwestycji drogowych i kolejowych — mówi Marcin Peterlik z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową (IBnGR).

Łagodna zima

Budowlańcom pomogła także dobra pogoda w zimie, choć, jak zaznacza Marcin Peterlik, poprawa wyników w I kwartale to nie tylko zasługa aury.

— W tym roku ominęły nas przestoje spowodowane niskimi temperaturami, obniżyły się koszty produkcji, gdyż nie trzeba było stosować środków przeciwmrozowych, ogrzewania, rozmrażania, odśnieżania, ani skracać czasu pracy — mówi Andrzej Przesmycki, właściciel portalu www.kierownikbudowy.pl. Także Monika Mychlewicz z firmy Xella Polska, produkującej materiały Silka Ytong, uważa, że tegoroczna zima pomogła budownictwu.

— Zaobserwowaliśmy znaczące przesunięcie rozpoczynanych budów z II kwartału na I kwartał, co przełożyło się z kolei na dobre wyniki sprzedaży — mówi Mychlewicz. Widać to szczególnie w sektorze mieszkalnym, gdzie w I kwartale wzrosła liczba budów. Według danych GUS, w okresie styczeń-marzec 2014 r., wydano pozwolenia na budowę prawie 34 tys. mieszkań, o 15,5 proc. więcej niż rok wcześniej, kiedy to notowano spadek o 23,2 proc. O 49,4 proc. (do ponad 32 tys.) wzrosła również liczba mieszkań, których budowę rozpoczęto.

— W trwającym II kwartale obserwujemy lekkie spowolnienie w budownictwie mieszkaniowym, jednak to naturalne zjawisko po nadspodziewanie dobrym I kwartale. Rok 2014 powinien stanowić początek ożywienia w kolejnych latach — twierdzi Monika Mychlewicz.

Efektem wzrostu zamówień i liczby budów jest większe zapotrzebowanie na materiały budowlane. Duży skok odnotowano w sprzedaży cementu. Jego sprzedaż w marcu tego roku wzrosła o 99,5 proc. wobec marca 2013 roku i wyniosła 1 mln 343,5 tys. ton. Automatycznie wzrosła też produkcja tego surowca i to aż o 74 proc.

Większe zamówienia

Zwiększa się także wykorzystanie maszyn budowlanych. Jak mówi Grzegorz Żółcik, prezes firmy Herkules w czasie kryzysu w budownictwie obłożenie dźwigów wynosiło 50 proc., a teraz zbliża się do 85 proc.

— Deweloperzy zaczęli budować, więc coraz więcej żurawi wyjeżdża do inwestycji mieszkaniowych i biurowo-handlowych. Chcemy utrzymać taki poziom wykorzystania maszyn — mówi Grzegorz Żółcik.

Spółka ma także plan zakupu sprzętu, który pozwala zmontować gondolę turbiny wiatrowej w 72 godziny. 50 proc. pieniędzy potrzebnych na zakup Herkules pozyskał z UE. — Szybszy czas montażu sprawi, że będzie on tańszy. Szacujemy, że uruchomienie tego rodzaju działalności pozytywnie wpłynie na wyniki w drugiej połowie roku — przewiduje prezes Herkulesa.

Mniej upadłości

Potwierdzeniem poprawy sytuacji w budownictwie jest także mniejsza liczba upadłości. W kwietniu 2014 r. ogłoszono bankructwo 15 firm budowlanych, podczas gdy w kwietniu 2013 r. aż 23 przedsiębiorstw. Połowa upadłości (7) dotyczyła firm ogólnobudowlanych, a w drugiej połowie firm budownictwa specjalistycznego znalazły się zarówno przedsiębiorstwa wyspecjalizowane w pracach drogowych, budowie sieci przesyłowych jak i pracach wykończeniowych (4) oraz firmy wykonujące różnego rodzaju instalacje (również 4).

— Piętnaście to wciąż duża liczba upadłości, biorąc pod uwagę dobrą aurę wiosną i dużą liczbę zamówień. Jednak problemy dotykają prawie wyłącznie firm mniejszych o obrotach do kilkunastu, rzadziej kilkudziesięciu milionów złotych. To większe firmy pierwsze korzystają z ożywienia — mówi Michał Modrzejewski, dyrektor analiz branżowych w Euler Hermes Collections.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MAŁGORZATA CIECHANOWSKA

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu