Czytasz dzięki

Branża skórzana przegrywa z syntetykami

opublikowano: 09-12-2019, 22:00

Dane napływające z przemysłu skórzanego nie nastrajają pozytywnie. Zdaniem jego przedstawicieli winien jest słaby PR i niska świadomość konsumentów.

Polski przemysł skórzany nie ma dobrej passy. Na koniec 2018 r. wartość produkcji sprzedanej w tej branży wyniosła 2,57 mld zł po spadku rok do roku o prawie 8 proc. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego na przełomie lat 2018/19 miesiąc do miesiąca sięgnęły prawie 20 proc. Ten rok nie przyniósł znaczącej poprawy, analitycy nie spodziewają się również, żeby nastąpiła wkrótce. W najlepszym wypadku sprzedaż utrzyma się na poziomie podobnym do obecnego.

— W ostatnich miesiącach dane dla branży są nieco lepsze. W sierpniu i wrześniu odnotowano nawet niewielki wzrost sprzedaży w kraju w porównaniu z analogicznymi miesiącami poprzedniego roku. Jednak w ujęciu ilościowym dane GUS sygnalizują utrzymanie negatywnych tendencji: liczba wyprodukowanych par obuwia nadal utrzymuje kilkunastoprocentowe spadki roczne — mówi Kamil Pastor, analityk ze SpotDaty.

Te wyniki są dobrze znane Monice Orlińskiej, członkowi zarządu Polskiej Izby Przemysłu Skórzanego. Jej zdaniem branża niesłusznie cierpi z powodu społecznego przekonania, że jej produkty są mało ekologiczne i skazują zwierzęta na męczarnie.

— W dzisiejszych czasach nikt nie zabija krów ani świń dla skór, tylko dla mięsa. Fakty są takie, że przemysł skórzany zagospodarowuje tę część produktów ubocznych przemysłu spożywczego. Oczywiście nie wykorzystujemy kości i chrząstek — mówi Monika Orlińska.

Tłumaczy, że odpadki pochodzą z Polski lub krajów Unii Europejskiej. Wyjątkami są wahania w przemyśle spożywczym.

— Tak było na przykład na początku lat 2000, podczas paniki związanej z BSE [choroba szalonych krów — red.], gdy spożycie mięsa wołowego drastycznie spadło. Pojawiły się wówczas znaczące niedobory surowca obuwniczego w Europie, a przemysł garbarski musiał importować skóry surowe z innych krajów, np. Białorusi, Rosji czy Ukrainy — wymienia członek zarządu PZPS.

Według niej rosnąca w Polsce sprzedaż produktów z tzw. ekologicznej skóry to pokłosie błędnego nazewnictwa.

— To mistrzowskie czarowanie rzeczywistości. Nazywanie materiałów syntetycznych „ekoskórą” to odwracanie kota ogonem. Skóra syntetyczna to zwykły plastik, tylko odpowiednio dobrany parametrami rozciągalności, grubości,elastyczności i trwałości. Codziennie na wysypiska trafiają tysiące par obuwia z tego plastiku: niemożliwe do przerobienia, wieloskładnikowe, niebiodegradowalne. Skóra odpowiednio konserwowana może służyć wiele lat — przekonuje Monika Orlińska.

Kolejnym problemem, z którym branża mierzy się od dłuższego czasu, jest jej tradycyjny model biznesowy i słaba wymiana pokoleniowa w zakładach.

— Potrzeba nam w branży młodych ludzi, nastawionych na produkcję mody, na tworzenie silnych marek, na szybkie zmiany, podążanie za trendami i cyfryzację biznesu. To są wyzwania, z którymi branża musi się zmierzyć w najbliższych latach — mówi Monika Orlińska.

Jej słowa potwierdzają dane.

— Od 2018 r. obniżyło się też zatrudnienie w firmach zatrudniających przynajmniej 10 pracowników — z 22 tys. do 19 tys. Branża szczególnie dotkliwie doświadcza rosnącej presji płacowej, m.in. podwyżek płacy minimalnej, ponieważ przeciętna płaca w tej branży należy do najniższych w sektorze przemysłowym — mówi Kamil Pastor.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dominika Masajło

Polecane