Branże odporne na kryzys to mit

Maciej Zbiejcik
opublikowano: 2009-11-19 00:00

Po III kwartale nawet w defensywnych sektorach można znaleźć spółki, które sobie nie radzą ze spadkiem popytu

Po trzech kwartałach bardzo trudnego dla gospodarki 2009 r. giełdowe spółki mocno się podzieliły. Wiele z nich w czasach kryzysu wypadło bardzo dobrze. Niestety, wiele zawodzi. Nie można już na ślepo inwestować w spółki z branż teoretycznie odpornych na kryzys, bo i w takich znajdą się firmy, które nie radzą sobie ze spadkiem popytu. Trzeba szukać takich firm, które zdały egzamin. Kluczem do sukcesu była tu właściwie przeprowadzona restrukturyzacja i dobrze obrana strategia na czas kryzysu.

Jeszcze do II kwartału za branżę, która świetnie sobie radzi w trudnych czasach, uznawano budownictwo. Dziś już tak nie jest, bo marże powoli się kurczą. Skrajnie różne wyniki zaprezentowali chociażby Mostostal Export i Energomontaż Południe. Pierwsza musiała pogodzić się w trzecim kwartale z blisko 60-procentowym spadkiem przychodów oraz stratami na wszystkich poziomach działalności. Spółka, która podstawową działalność skoncentrowała na rynku rosyjskim, mocno odczuła skutki kryzysu. Zarząd Mostostalu Export tłumaczy w komunikacie do raportu z III kwartału, że banki ograniczyły działalność kredytową, a szczególnie udzielanie długoterminowych (5-7 letnich), a takie właśnie występują w projektach rosyjskich. Mostostal dodaje, że pomoc finansowa udzielona Rosji sprawia, że sytuacja zaczyna się poprawiać. Liczy na poprawę sytuacji.

W zupełnie innych nastrojach zakończyli kwartał inwestorzy Energomontażu Południe, specjalizującego się w budownictwie energetycznym oraz przemysłowym. Szczególnie imponującą dynamikę spółka osiągnęła na poziomie jednostkowym: 78-procentowy wzrost zysku operacyjnego i 178-procentowy zysku netto. Spółka wiele zawdzięcza dobremu wynikowi z działalności podstawowej, będącemu pochodną rosnącej sprzedaży oraz marży brutto.

Mieszane uczucia można mieć po analizie wyników spółek z branży spożywczej. Inwestorzy liczyli, że sektor cukierniczy radzi sobie dość dobrze. Takie były też sygnały płynące od spółek. Bardzo dobre wyniki podała Jutrzenka. Zysk operacyjny bydgoskiej grupy skoczył w tempie dwucyfrowym, a zysk netto wykazał trzycyfrową dynamikę. Jutrzence pomogła konsolidacja i restrukturyzacja. Przychody Mieszka potwierdziły, że z popytem na słodycze nie jest źle. Niestety, z zyskami było juz znacznie gorzej. Głównym problemem Mieszka były wysokie koszty produkcji, które spowodowały spadek marzy brutto na sprzedaży.

Kolejną branżą, w której nie brakowało kontrastów, był sektor IT. Z jednej strony mieliśmy eksplozję zysków Comarchu, z drugiej stratę Sygnity. Pierwszy z integratorów osiągnął ponad 50-procentową dynamikę przychodów i ponad dziesięciokrotnie zwiększył zysk operacyjny oraz netto. Drugi musiał pogodzić się z około 30-procentowym spadkiem przychodów oraz stratami na działalności operacyjnej oraz netto. Sygnity tłumaczy, że ucierpiało na skutek kryzysu gospodarczego, a największy procentowy spadek przychodów nastąpił w projektach infrastrukturalnych. W związku ze spadkiem przychodów spółka uruchomiła w sierpniu dwuetapowy program oszczędnościowy. Pociesza inwestorów, że portfel zamówień na lata 2010-11 jest wyższy niż rok temu. Comarch już ma skuteczną receptę na sukces w okresie spowolnienia gospodarczego. To ekspansja zagraniczna, która pozwala zdobywać krakowskiej spółce coraz to nowe kontrakty. Po niemieckiej ekspansji teraz rusza na Francję.

Różnie wiedzie się spółkom odzieżowym. Vistula zakończyła kwartał kilkumilionowym zyskiem, Próchnik stratą. Vistuli pomogło rozwiązanie rezerw, ale na podkreślenie zasługuje to, że spółka mimo obciążeń finansowych zapowiada otwieranie nowych salonów. Podkreśla, że wdrożony z końcem 2008 r. program restrukturyzacji przynosi spodziewane efekty. Próchnik natomiast swojej szansy upatruje w związku z oznakami poprawy koniunktury na rynkach kapitałowych i gospodarczych.

Dobra strategia to sposób na kryzys

Duże kontrasty w wynikach spółek w tych samych branżach trzeba traktować jak coś naturalnego. Kryzys bowiem doprowadza do naturalnej selekcji. Zwycięsko z tej rywalizacji wychodzą firmy z właściwą strategią, które przez lata budowały sieć sprzedaży i są dobrze zarządzane. W trudnych czasach liczą się także zmotywowani pracownicy.

Sądzę, że już do końca roku możemy mieć naturalną selekcję wywołaną spowolnieniem gospodarczym. Warto jednak pamiętać, że spółki, które wyjdą zwycięsko z takiej próby, będą mocniejsze, jak organizm po chorobie. Niestety, będą też firmy poważnie osłabione. Takim dojście do siebie może zająć kilka lat.

Marcin Materna

dyrektor działu analiz Millennium DM

Firmy za późno

reagowały na zmiany

O tym, że jedne spółki z tej samej branży zachowują się lepiej, a drugie gorzej, decyduje głównie specyfika firmy. Są spółki bardziej wrażliwe na koniunkturę lub mniej odporne, co wynika często z oferty produktowej danej spółki. Bardzo wiele zależy też od struktury klientów spółki. Różne grupy klientów reagują w różny sposób w czasach kryzysu.

To tylko jedna strona medalu. Część spółek niewłaściwie lub za późno zareagowała na kryzys. Ważną rolę odgrywa także przeszłość i strategia poszczególnych firm w okresie prosperity. Jeśli miały się dobrze w okresie koniunktury gospodarczej i nie przeinwestowały, to teraz są w znacznie lepszej sytuacji  niż firmy, które miały problemy nawet w czasach dobrej koniunktury gospodarczej.

Tomasz Manowiec

analityk BM BGŻ

Maciej

Zbiejcik