BRANŻY OUTDOOROWEJ NIE GROZI STAGNACJA
Na zakazie reklamy tytoniu zleceniobiorcy mogą stracić nawet 120 mln zł
Wprowadzenie całkowitego zakazu reklamy wyrobów tytoniowych uszczupli rynek zleceń dla firm outdoorowych o około 30 proc. Wartość całego sektora szacuje się na 100 mln USD (ponad 400 mln zł) rocznie. Firmy mogą stracić rocznie nawet 120 mln zł. Zakładając oczywiście, że producenci wyrobów tytoniowych nie ominą zakazu. Browary nie miały z tym dużego problemu.
Zakaz reklamy wyrobów tytoniowych z całą pewnością nie pogrąży branży outdoorowej. Najwięksi gracze przygotowali się na taką ewentualność. Jest jednak kilka firm, które tworzyły sieci nośników tylko lub głównie pod firmy tytoniowe. Specjaliści wskazują m.in. Galicję czy Rainbow. Dla nich zakaz oznacza konieczność szybkiego znalezienia nowych klientów, co nie będzie proste.
Za szybko
Wprowadzenie tak surowych przepisów było do przewidzenia chociażby w kontekście starań Polski o wejście do Unii Europejskiej. Dlatego też szefowie firm reklamy zewnętrznej nie są specjalnie zaskoczeni decyzją Sejmu i większość już wcześniej przygotowywała się na taką ewentualność.
Zaskoczeni są jednak terminem wprowadzenia zakazu reklamy wyrobów tytoniowych na nośnikach reklamy zewnętrznej — zacznie on obowiązywać już 1 stycznia 2001 roku.
— W większości państw Unii Europejskiej firmy miały 5 lat na wycofanie się z reklamy tytoniu. Tam zakaz zacznie obowiązywać 1 lipca 2002 roku. Nie rozumiem, dlaczego w Polsce nastąpi to półtora roku wcześniej — mówi Lech Kaczoń, szef Grupy Outdoor.
Zatem w ogóle nie byłoby problemu, gdyby okres karencji wyniósł co najmniej trzy lata, a nie rok, jak zdecydowali polscy posłowie. W Niemczech np. firmy miały aż 10 lat na zmianę portfela zleceń.
— Mam dwanaście miesięcy na przestawienie portfela zleceń. To zdecydowanie za mało. W naszym przypadku klienci wywodzący się z sektora tytoniowego zapewniali około 25 proc. wszystkich zleceń — przyznaje Janusz Malinowski, prezes Europlakatu.
W przypadku AMS-u tacy klienci gwarantowali około 30 proc. podpisywanych kontraktów, w Grupie Outdoor — około 18 proc. (w 1998 r.), a w Plakandzie — powyżej 30 proc.
Szefowie AMS-u, lidera branży outdoorowej, spodziewając się takich decyzji Sejmu, od dwóch lat realizowali strategię zmiany struktury klientów. Przyczyniła się ona do spadku w obrotach firmy udziałów reklam z branży tytoniowej o ponad 20 proc. Jednym z głównych klientów firmy jest jednak Reemtsma Polska i nie ma wątpliwości, że strata takiego zleceniodawcy odbije się na finansach firmy.
Byli przygotowani
Również Grupa Outdoor przygotowywała się — od połowy 1997 r. — na ewentualność wprowadzenia takiego zakazu.
— Udział klientów z branży tytoniowej spadł u nas w ciągu ostatnich dwóch lat z ponad 20 proc. do 11 proc. w pierwszym półroczu 1999. Przewidzieliśmy to. Są jednak na polskim rynku firmy, w których ponad 70 proc. przychodów pochodzi z reklamy tytoniu — dodaje Lech Kaczoń.
Przedstawiciele AMS-u są zdziwieni pośpiechem legislacyjnym i drastycznością ograniczeń. Ich zdaniem, efektem tego może być spadek cen wyrobów tytoniowych, a więc teoretycznie łatwiejszy dostęp do tych produktów. Otworzy się również pole do obchodzenia zakazu przez producentów i twórców reklamowych.
— Trudno prorokować, czy konsekwencją wprowadzenia zakazu tylko z roczną karencją będzie redukcja zatrudnienia w firmach outdoorowych. Pewne jest jednak, że wiele podmiotów będzie musiało zweryfikować założenia rozwoju i inwestycji — mówi szef jednej z firm outdoorowych.
Należy przypuszczać, że konsekwencją wprowadzenia zakazu będzie też znaczne uszczuplenie budżetów gmin oraz innych instytucji, które korzystały ze wsparcia finansowego branży tytoniowej.