Brazylia bez formy

Gdyby w rozpoczynających się za miesiąc mistrzostwach świata grały gospodarki zamiast piłkarzy, gospodarze mogliby już zapomnieć o wyjściu z grupy

Na miesiąc przed rozpoczęciem mistrzostw świata w Brazylii kondycja gospodarki kraju jest na tyle słaba, że inwestorzy obstawiają przecenę brazylijskich akcji najchętniej na świecie, a prezydent Dilmie Rousseff grozi porażka wyborcza. Krajem od roku targają niepokoje społeczne, a gospodarce nie pomagają ani przygotowania do piłkarskiej imprezy, ani zwiększenie wydatków rządowych, ani nawet obniżka podatków. Zdaniem analityków ankietowanych przez bank centralny, wzrost gospodarczy spowolni w tym roku do zaledwie 1,6 proc., a inflacja sięgnie 6,5 proc. To skłania inwestorów do obstawiania dalszej przeceny na brazylijskim rynku akcji, który i tak już trzy lata nie może wyrwać się z bessy. Krótkie pozycje stanowią równowartość aż 19 proc. kapitałów indeksowego funduszu zamkniętego akcji brazylijskich, firmowanego przez towarzystwo iShares. To największa proporcja wśród wszystkich funduszy głównych rynków akcji na świecie. Od szczytu sprzed trzech lat wyrażony w USD indeks brazylijskich akcji BOVESPA stracił 45 proc., a marnym pocieszeniem dla inwestorów jest zanotowane w tym roku 11-procentowe odbicie.

Zobacz więcej

Indeks giełdy w Sao Paolo wreszcie zaczął rosnąć, odrabiając część strat. Jednak dużo szybciej poprawia się pozycja Brazylijczyków w piłkarskim rankingu FIFA. Przez wiele lat nie mieli sobie równych, potem przyszły lata chude, ale ostatnio Neymar i spółka radzą sobie coraz lepiej. Są już na czwartym miejscu, a bukmacherzy widzą w nich faworyta najbliższego mundialu.

— Brazylia ma wyjątkowo słabe fundamenty. Odbicie z ostatnich tygodni zaszło tak daleko, że inwestorzy powinni do niego podchodzić ostrożnie — komentował Geoffrey Dennis, szef działu strategii rynków wschodzących w banku UBS. W Brazylię przestali wierzyć nie tylko inwestorzy. Coraz bardziej ostrożne są agencje ratingowe. Ledwie miesiąc temu agencja Standard & Poor’s obniżyła ocenę wiarygodności kraju do BBB-, najniższego ratingu inwestycyjnego. Przyczyny pierwszego takiegoposunięcia w ciągu ostatnich 10 lat to powolny wzrost i luźna polityka budżetowa, które zwiększają zadłużenie kraju. Krytycy przepowiadają wręcz, że porażką będzie także sama organizacja mundialu. Według niektórych badań nawet połowa Brazylijczyków jest przeciwna organizacji imprezy, a demonstracje w tej sprawie przyciągają tysiące osób. Komentatorzy obawiają się, że święto futbolu zostanie przesłonięte przez problem przemocy na stadionach. Do tego dochodzą problemy organizacyjne. Na miesiąc przed pierwszym gwizdkiem nie wszystkie stadiony są gotowe na przyjęcie kibiców, a już wiadomo, że duża część infrastruktury hotelowej i transportowej nie zostanie oddana na czas. Trudna sytuacja gospodarcza sprawia, że wyborcy odwracają się plecami od prezydent Dilmy Rousseff. W kwietniu zaufanie do niej spadło do 48 proc. Następczyni Luiza Inacio Luli da Silvy, który wśród brazylijskiej biedoty cieszy się niemal statusem świętego, może mieć kłopot z wyborem na drugą kadencję w głosowaniu zaplanowanym na październik. Podsycana przez ekspansywną politykę budżetową inflacja uderza w najbiedniejszych, a wzrost stóp procentowych szkodzi zadłużonej klasie średniej. Plamą na wizerunku rządzącej ekipy jest skandal korupcyjny w kontrolowanym przez państwo gigancie naftowym Petrobras. Tymczasem susza grozi przerwami w dostawie elektryczności, której 80 proc. produkowane jest w elektrowniach wodnych. W Brazylii brak prądu potrafi zmieniać sympatie głosujących. Choć bezrobocie wciąż utrzymuje się w pobliżu historycznych minimów, a dochody rodzin są stabilne, to jednak w ostatnich sondażach Dilma Rousseff zbierała już tylko około 35 proc. głosów. To dokładnie tyle, ile dwóch głównych kandydatów opozycji razem wziętych. Te marne wyniki to akurat jedyna rzecz, która nie martwi inwestorów.

— Polityka Dilmy była bardzo interwencjonistyczna — wyjaśnia Donato Guarino, strateg banku Barclays. Zdaniem większości specjalistów, prowadzona przez ekipę Dilmy Rousseff stymulacja gospodarki łagodną polityką budżetową to droga donikąd, a szansą na jej zmianę mogłoby być zwycięstwo któregoś z kandydatów opozycji. W spadających w ostatnich tygodniach notowaniach Dilmy Rousseff upatrują przyczyny ostatniego odbicia na brazylijskich rynkach. Po publikacji ostatniego niekorzystnego dla pani prezydent sondażu BOVESPA skoczyła w ciągu jednej sesji aż o 3,5 proc., co było największą zwyżką w tym roku. — Wszystko, co złe dla Dilmy, jest dobre dla rynku — tłumaczy Klaus Spielkamp z firmy brokerskiej Bulltick.

Tymczasem inwestorzy wyprzedają instrumenty zabezpieczające przed niewypłacalnością kraju. Koszt ubezpieczenia obligacji 5-letnich spadł od styczniowego szczytu już o prawie jedną trzecią, do 143 punktów bazowych, i jest najniższy od 11 miesięcy. Wciąż jednak zabezpieczenie przed bankructwem Brazylii jest ponaddwukrotnie droższe od zabezpieczenia przed niewypłacalnością Polski.

— Wyższa inflacja i wydatki publiczne oraz obawy przed protestami ulicznymi przestały być czynnikiem szkodzącym Brazylii — obecnie szkodzą już tylko Dilmie Rousseff. To, co było przez inwestorów postrzegane jako problem, ostatecznie okazało się dobrą rzeczą — ocenia Klaus Spielkamp.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu