Zdaniem analityków z BRE Banku, wzrost PKB w I kwartale wyniesie 1,5 proc. Jeśli jednak odjąć od tego dynamikę zapasów w firmach, wzrost gospodarczy będzie bliski zera.
Według Janusza Jankowiaka, głównego ekonomisty BRE Banku, odbudowa w drugiej połowie roku popytu za granicą pozwoli przekroczyć zapisane w budżecie tegoroczne tempo wzrostu PKB na poziomie 1 proc.
— Podtrzymujemy naszą prognozę tegorocznego wzrostu PKB na poziomie 1,5 proc. W przyszłym roku wzrost może być jeszcze wyższy niż prognozowane przez rząd 3 proc., głównie za sprawą eksportu — mówi Janusz Jankowiak.
Dane te obciążone są wciąż dużą niepewnością. Zdaniem analityków z BRE Banku, dyskusyjne kwestie dotyczą głównie trzech zagadnień: inflacji, momentu odbicia PKB oraz przyjęcia przez rząd i parlament przyszłorocznego budżetu z deklarowanym limitem wydatków.
— Naszym zdaniem, przebieg ścieżki inflacyjnej mieści się na koniec roku w przedziale 3,1- -5,1 proc. z najbardziej prawdopodobną prognozą punktową 4 proc. W przyszłym roku liczymy, w najlepszym razie, na stabilizację inflacji. Uzasadnieniem dla tak szerokiego przedziału prognoz w tym roku jest niepewność co do kształtowania się cen paliw i żywności — dodaje Janusz Jankowiak.
Analitycy BRE Banku uważają, że w tej sytuacji możliwa jest kolejna redukcja podstawowej stopy procentowej rzędu 100 punktów bazowych do końca roku. Natomiast w 2003 r. możliwa jest kolejna obniżka o nie więcej jednak niż 100 punktów.
— Szacujemy, że potencjalna dynamika PKB nie przekracza obecnie 3 proc. Oznacza to, że w przyszłym roku, jeśli wzrost gospodarczy zbliży się do 3 proc., zacznie narastać presja inflacyjna. W tej sytuacji sławetna przestrzeń dla redukcji stóp wydaje się naprawdę minimalna — mówi Janusz Jankowiak.
Według głównego ekonomisty, obrana przez RPP droga wygaszania oczekiwań na kolejne redukcje poprzez małe cięcia nie jest najlepszym rozwiązaniem.
— Małe kroki, czyli redukcje o 50 punktów lub mniej, obarczone są dużym ryzykiem. W ten sposób złoty osłabi się dopiero za kilka miesięcy. Świadczy to też o pewnej słabości rady, która nie jest w stanie wydać wspólnego stanowiska o ewentualnym zakończeniu procesu redukcji stóp — dodaje Janusz Jankowiak.