BRE Bank dobrze płaci zarządowi

Eugeniusz Twaróg
opublikowano: 02-03-2011, 00:00

Nowy prezes zarobił pół miliona w trzy miesiące. Ale gołą pensję ma niższą niż poprzednik.

Nowy prezes zarobił pół miliona w trzy miesiące. Ale gołą pensję ma niższą niż poprzednik.

Koszty zarządu BRE Banku, czyli wynagrodzenia plus rozmaite bonusy, wyniosły w 2010 r. 17,3 mln zł. Bank jako pierwszy w branży opublikował raport roczny. Lektura jest ciekawa ze względu na zmiany personalne, jakie dokonały się w zarządzie w ubiegłym roku, kiedy z posady prezesa odszedł Mariusz Grendowicz. Z raportu wynika, że za siedem miesięcy pracy dostał 1 179 409 zł pensji zasadniczej plus 4 524 961 zł w ramach "pozostałych korzyści, odpraw i odszkodowań" oraz dodatkowo 225 tys. zł bonusa za 2009 r. i 151 206 zł z tytułu gotówkowego rozliczenia programu motywacyjnego z 2008 r. To jeszcze nie wszystko.

Były prezes otrzymał dodatkowo rekompensatę w wysokości 794 736 zł oraz 6 527 obligacji BRE Banku zamiennych na jego akcje, które też Mariusz Grendowicz zamienił w listopadzie 2010 r.

Wypłata tej ostatniej sumy to dobra wiadomość dla Wiesława Thora, szefa ryzyka BRE Banku, oraz Jarosława Mastalerza, odpowiedzialnego za detal. Obydwaj wciąż negocjują z bankiem, a w zasadzie z jego właścicielem Commerzbankiem, porozumienie w sprawie bonusa za 2008 r. Bo właśnie za niego Mariusz Grendowicz rekompensatę dostał.

Dwa lata temu Commerzbank nie zgodził się, żeby do podstaw wyliczenia wysokości bonusa za bardzo dobry dla BRE Banku 2008 r. wliczać zysk ze zdarzenia jednorazowego, jakim była sprzedaż Vectry. Dwoje obecnych członków zarządu — Karin Katerbau i Christian Rhino — zawarło w związku z tym porozumienie o dość skomplikowanej formule, według której gdyby stracili posady do 16 marca 2012 r. na skutek zmian właścicielskich w BRE Banku, to otrzymają płatność w gotówce plus akcje BRE i Commerzbanku.

Polska część zarządu porozumienia nie podpisała. W raporcie za 2009 r. bank zawarł informację, że warunki negocjują Mariusz Grendowicz, Jarosław Mastalerz oraz Wiesław Thor. W raporcie za 2010 r. wymienieni są tylko dwaj ostatni.

Od 1 października szefem zarząd banku jest Cezary Stypułkowski, który za trzy miesiące pracy pobrał 494 529 zł podstawowego wynagrodzenia oraz 4 916 zł w ramach pozostałych korzyści. Oznacza to, że nowy prezes dostawał miesięcznie "gołej pensji" 168 843 zł, podczas gdy jego poprzednik 168 487 tys.

Na razie bank nie zaoszczędził na zmianie szefa. Zmniejszył natomiast koszty zarządu w stosunku do 2009 r. nieco o ponad milion. Tyle że wtedy BRE Bank wypłacał jeszcze zaległe wynagrodzenie poprzedniemu prezesowi — Sławomirowi Lachowskiemu, który odszedł na początku 2008 r.

Bank dobrze zapłacił zarządowi za 2010 r,, kiedy zysk netto wyniósł 660,8 mln zł (130 mln zł rok wcześniej), ale zapowiada też premie dla załogi. Mają być one znacząco wyższe niż w 2009 r., kiedy ograniczyły się one w zasadzie do wypłaty "trzynastki". W tym roku premie mają będą miały jednak charakter uznaniowy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu