BRE I BH: STRONY IDĄ W STRONĘ STARCIA
Wszystko wskazuje na to, że negocjacje w sprawie fuzji banków znów się przeciągną
Inwestorzy giełdowi bez entuzjazmu podeszli do propozycji nowych warunków fuzji między Bankiem Handlowym i BRE. Również analitycy uważają, że „definitywne porozumienie o połączeniu” niczego nie przesądza i stanowi dopiero pierwszy krok w trudnych negocjacjach.
Obniżenie planowanego parytetu wymiany akcji łączących się banków z 2,6:1 do 2,4:1 nie zrobiło większego wrażenia na publicznych akcjonariuszach obu spółek. Wczoraj na fixingu akcje BRE nie zmieniły ceny (112 zł przy 56-proc. nadwyżce kupna), a papiery Handlowego nieznacznie podrożały (o 0,9 proc. do 57,90 zł). Daje to rynkowy parytet na poziomie 1,93, czyli zbliżony do tego, jaki utrzymuje się na giełdzie od początku października.
Sztywne stanowiska...
Natychmiast po komunikacie z banków, PZU — nasilniejszy oponent warunków fuzji — dał do zrozumienia, że kosmetyczna zmiana parytetu to za mało, by ubezpieczyciel mógł poprzeć fuzję na walnym zgromadzeniu.
— Konsekwentnie bronimy naszej strategii oraz wartości posiadanych akcji i obligacji Banku Handlowego. Dlatego nowa propozycja Commerzbanku jest niewystarczająca — mówi Władysław Jamroży, prezes PZU.
Czy jednak Commerzbank i JP Morgan, czyli dwaj główni animatorzy fuzji, są skłonni do dalszych ustępstw? Artur Szeski, analityk CDM Pekao SA, mocno w to wątpi.
— Myślę, że jest to ostateczna cena i nie będzie innej. Życzenie PZU by parytet wynosił 1,7:1 to mrzonki — uważa analityk.
Jednak inni nasi rozmówcy wskazują także na usztywnienie stanowiska drugiej strony.
— Sądzę, że PZU i Skarb Państwa tak mocno nagłośniły własne stanowisko co do parytetu 1,7:1, że teraz już go nie zmienią — twierdzi Sławomir Gajewski, analityk Credit Suisse Asset Management (CSAM).
... lub zachęta do rozmów
Wszyscy analitycy są zgodni, że na przeciągających się przepychankach najwięcej tracą oba banki.
— BRE i Handlowy znalazły się w bardzo niekorzystnym położeniu, bowiem w tym czasie nie rozwijają swej działalności, nie mnożą zysków i nie zdobywają rynku — zwraca uwagę Zbigniew Bętlewski z DM AmerBrokers.
— Sytuacja jest co najmniej niezdrowa. Kiedy akcjonariusze walczą o środki, ich banki tracą pieniądze, które mogłyby w tym czasie zarobić — razem lub osobno. Menedżerowie też nie wiedzą, jak zarządzać tymi instytucjami: według nowych biznesplanów czy też tak, jakby w ogóle nie było rozmów o fuzji. Jest to dobry moment dla konkurencji BRE i BH — dodaje Sławomir Gajewski.
Z tych wypowiedzi wynikałoby, że akcjonariusze są skazani na osiągnięcie kompromisu.
— Zgadzam się z tym. Myślę, że nowa propozycja to dopiero pierwszy krok ze strony Commerzbanku. Teraz czas na PZU i Skarb Państwa, by nieco zmniejszyły swoje roszczenia. Myślę, że do fuzji dojdzie, najpewniej przy parytecie 2,0:1 lub 2,1:1 — obstawia Marcin Materna, analityk DM BIG BG.
— Prawda o cenie leży gdzieś pośrodku. Myślę, że ostateczny parytet może się ukształtować na poziomie 2,2:1 — prognozuje Zbigniew Bętlewski.
Spór, który się nie opłaca
Pogarszająca się pozycja konkurencyjna BH to oczywiście nie jedyny powód, by strony doszły do porozumienia.
— Commerzbank widzi, że w Polsce nie ma już zbyt wielu instytucji finansowych do kupienia. Dlatego Niemcy rozpoczną negocjacje z resortem skarbu i PZU — ocenia Rafał Gębicki, analityk Raiffeisena.
— Z punktu widzenia długofalowej wizji działania w Polsce, w interesie Commerzbanku i JP Morgan nie leży prowadzenie publicznych sporów z polskim rządem — uważa Krzysztof Błędowski z biura maklerskiego Wood & Co.
Przypomina on, że JP Morgan miał na koncie tak prestiżowe kontrakty jak pierwsze emisje polskich rządowych euroobligacji.
Jeśli nie będzie fuzji
A jednak przybywa obserwatorów rynku, którzy przestają wierzyć, że do fuzji w ogóle dojdzie. PZU i Skarb Państwa dają sygnały, że na WZA Banku Handlowego po ich stronie będzie wystarczająca liczba głosów (25 proc.), by zablokować połączenie. Obecnie grupa instytucji pod wodzą PZU skupuje na giełdzie akcje Handlowego, niezależnie trwają też negocjacje z niezadowolonymi udziałowcami mniejszościowymi, zwłaszcza z grupy zachodnich funduszy.
— Trzeba liczyć na to, że PZU i Skarb Państwa nie prowadzą tylko krótkowzrocznej gry, ale mogą zaproponować własny program rozwoju banku — mówi Artur Szeski z CDM Pekao SA.
Szef PZU twierdzi, że taki program może szybko powstać.
— Jeśli uda się zablokować fuzję, będziemy w stanie opracować własną wizję rozwoju Banku Handlowego. Na pewno będzie ona zakładać wprowadzenie do banku silnego inwestora strategicznego — dowodzi Władysław Jamroży, który nie chce komentować informacji o prowadzeniu rozmów z Citibankiem lub Deutsche Bankiem.
Niezależnie kto ostatecznie przejmie Handlowy, dostanie bank, który przez ostatnie miesiące sporo stracił z dawnej siły i renomy, a na dodatek — w wyniku prześwietlenia przez BRE — odkrył się przed swoim groźnym konkurentem.
— BH nie ma stabilnego akcjonariusza, a obecni nie zapewniają mu możliwości rozwoju. Firma znajdzie się więc w punkcie wyjścia i będzie musiała znaleźć partnera — dodaje Zbigniew Bętlewski.