Brexit gorszy od kataklizmu

opublikowano: 23-09-2019, 22:00

Brexit to ogromne wyzwanie dla łańcuchów logistycznych. I choć jego data wciąż się przesuwa, mało kto wykorzystuje ten dodatkowy czas na przygotowania

W ramach Unii Europejskiej handel między Wielką Brytanią a kontynentem jest stosunkowo prosty: swobodny przepływ towarów umożliwia funkcjonowanie unijnych łańcuchów dostaw bez ceł, wąskich gardeł i opóźnień na granicach. Jednak wkrótce to się zmieni, a przeciągające się negocjacje Zjednoczonego Królestwa z Unią Europejską sytuacji nie ułatwiają. Przygotowanie się do funkcjonowania po brexicie bez konkretnych wytycznych ze strony rządu stanowi dla przedsiębiorstw poważne wyzwanie. Wszystkie firmy, które polegają na wymianie towarowej między Wielką Brytanią i UE, muszą być gotowe na niepewną przyszłość i rozważaćszereg znacznie zróżnicowanych scenariuszy — podkreśla Jacek Olszewski z Miebach Colsulting. Scenariusze są różne.

Statystyki podają, że co roku do Wielkiej Brytanii wjeżdża 2 mln
ciężarówek, z tego niemal jedna czwarta należy do polskich przewoźników.
Zobacz więcej

POLSKI KIERUNEK:

Statystyki podają, że co roku do Wielkiej Brytanii wjeżdża 2 mln ciężarówek, z tego niemal jedna czwarta należy do polskich przewoźników. Fot. Bloomberg

Począwszy od twardego brexitu bez porozumienia do wynegocjowanych umów handlowych zapewniających swobodny przepływ towarów. Skutki tej niepewności widać już dziś. Badania ankietowe przeprowadzone przez firmę doradczą Vuealta pokazują, że ponad 50 proc. brytyjskich decydentów biznesowych uważa, że niepewność co do ostatecznej formy brexitu negatywnie wpłynęła na ich łańcuch dostaw w ciągu ostatnich pięciu lat. Skalę zjawiska potwierdzają dalsze wyniki tego samego badania: klęski żywiołowe i cyber ataki dotknęły odpowiednio tylko 22 proc. i 19 proc. badanych przedsiębiorstw.

— Nawet w sytuacji, gdy ekstremalne zjawiska pogodowe nasiliły się w ciągu ostatnich sześciu lat, a cyberprzestępczość naraziła gospodarkę światową na setki milionów dolarów strat w samym 2017 r., niepewność związana z brexitem ma silniejszy wpływ na efektywność łańcuchów dostaw — podkreśla Jacek Olszewski.

Gdy biznes opiera się na wymianie towarowej między Wielką Brytanią i Unią Europejską, przedsiębiorca musi być przygotowany na najgorszy scenariusz, a tym właśnie jest twardy brexit. Co więcej, jest on w dalszym ciągu bardzo prawdopodobny. Co może on oznaczać w praktyce? Tyle, że Wielka Brytania przestanie być uczestnikiem wspólnego europejskiego rynku, a w stosunkach z krajami UE zaczną obowiązywać regulacje Światowej Organizacji Handlu i cła na większość artykułów.

Bez względu na ich wysokość oraz ewentualne możliwe porozumienia handlowe z pewnością przekroczeniekanału La Manche stanie się znacznie trudniejsze, zwłaszcza w pierwszym okresie spodziewanego chaosu. Samochody ciężarowe oczekujące na posterunkach odprawy celnej, odprawy w portach przeładunkowych czy w transporcie kolejowym — to oczywiste konsekwencje dla przepływu towarów — opowiada Jacek Olszewski.

Kolejka po magazyn

Niezależnie od kierunku, w jakim zmierzają negocjacje, ich wynik będzie miał znaczący wpływ na magazynowanie zarówno w Wielkiej Brytanii, jak i w UE. Dotychczasowy wybór lokalizacji i wielkości magazynów wynikał ze strategii obsługi klienta. Oba te parametry mogą ulec zmianie, gdy trzeba będzie uwzględnić wydłużone czasy dostaw, zwiększenie zapasów bezpieczeństwa, czy dodatkowe wymagania związane z formalnościami, obiegiem dokumentów itp. Już obecnie w wielu regionach Wielkiej Brytanii występuje deficyt powierzchni magazynowej lub terenów pod zabudowę. Rozwój e-commercei handlu detalicznego stwarza zapotrzebowanie na obiekty magazynowe przy głównych trasach transportowych, co dodatkowo zwiększa presję na dostępność powierzchni magazynowych. Oczekuje się, że wspomniane zjawiska w połączeniu z konsekwencjami brexitu spowodują już w 2020 r. deficyt powierzchni magazynowych na Wyspach — mówi Jacek Olszewski.

Brytyjska branża logistyczna cierpi również na niedobór personelu. W ciągu ostatnich dziesięciu lat duża liczba migrantów z UE przybywających do Wielkiej Brytanii łatwo znalazła zatrudnienie w magazynach. Gdyby znaczna część bardzo kompetentnego personelu opuściła Wielką Brytanię i wróciła do UE, znalezienie odpowiedniego personelu zastępczego byłoby prawdziwym wyzwaniem przy już obecnie niskim poziomie bezrobocia. Być może sektor logistyczny będzie musiał rozważyć zwiększenie inwestycji w mechanizację i automatyzację — i tu również należy uwzględnić fakt, że przedsiębiorstwa dostarczającetaki sprzęt koncentrują się głównie poza Wielką Brytanią. Odrębnym, bardzo ważnym zagadnieniem jest rynek żywnościowy ze swymi specyficznymi wymaganiami odnośnie do logistyki.

Przez prawie pół wieku brytyjski system żywnościowy — obejmujący całość produkcji, transportu, produkcji, handlu detalicznego i konsumpcji żywności — był nierozerwalnie i nieodłącznie związany z członkostwem we Wspólnocie Europejskiej, a następnie w UE. Prawdopodobnie dla żadnego innego sektora wyzwania związane z brexitem nie są tak duże. Dziś Wielka Brytania działa w systemie logistycznym z relatywnie płytkim zapasem, utrzymując go w skali kraju na poziomie średnio od pięciu do dziesięciu dni (i mniej dla produktów świeżych). Gdy Wielka Brytania znajdzie się poza UE, jej przemysł spożywczy będzie musiał odpowiednio wcześnie uwzględnić dłuższe kontrole przywozu żywności na jej granicach oraz zbudować niezbędną infrastrukturę do przeprowadzania tych kontroli — mówi Jacek Olszewski.

Wielka Brytania będzie musiała również inwestować w bardziej niezawodne łańcuchy dostaw i współpracować z krajami partnerskimi, aby ograniczać zwiększoną wrażliwość na zagrożenia związane ze zmianami klimatycznymi i globalną degradacją środowiska, ponieważ może to mieć wpływ na odporność brytyjskiego systemu żywnościowego, ceny żywności i jej dostępność.

Usypiające przeciąganie

Według Tomasza Sączka, partnera merytorycznego XVI Forum Polskich Menedżerów Logistyki „Polska Logistyka”, przeciąganie daty brexitu może działać na korzyść planujących zmiany w łańcuchach dostaw, gdyż daje im większy komfort czasowy.

— Jednak pod warunkiem, że planują i podejmują odpowiednie decyzje zabezpieczające. Niestety moje obserwacje wskazują na to, że przeciąganie daty brexitu działa usypiająco na wiele firm w myśl zasady mamy jeszcze czas, zajmiemy się tym później lub — co gorsza — poczekajmy, co się wydarzy, a potem podejmiemy odpowiednie kroki — mówi Tomasz Sączek.

Takie działanie jest w jego opinii bardzo ryzykowne i może przynieść wiele szkód tym, którzy odkładają działania związane z zabezpieczeniem swoich łańcuchów dostaw. Należy pamiętać, że w przypadku brexitu bez umowy wszelakie certyfikaty kompetencji zawodowych dla przewoźników drogowych, świadectwa zawodowe, licencje wspólnotowe na przewóz towarów wydane przez Wielką Brytanię nie będą ważne na terenie UE, a przedsiębiorcy, którzy mają swoją siedzibę w Wielkiej Brytanii, będą uważani za przedsiębiorców z siedzibą w państwie trzecim.

— Niezależnie od tego jaki Brexit nastąpi, analiza obecnych kontraktów i wolumenów w handlu z Wielką Brytanią oraz łańcuchów dostaw pomoże zabezpieczyć biznes, a może nawet pozwoli znaleźć lepsze rozwiązania na jego prowadzenie — ważne, aby rozpocząć analizę i zaplanować odpowiednie kroki — podsumowuje Tomasz Sączek.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu