Jak pisze portal vox.com dla 30 tys. mieszkańców Gibraltaru czwartkowe głosowanie może zdecydować o ich przyszłości. A widzą ją oni pod brytyjskim berłem, co może ponownie być kwestionowane przez Hiszpanię, która od lat stara się odzyskać kontrolę nad tym terytorium.

To maleńkie brytyjskie terytorium o powierzchni zaledwie 2,5 mil kw. trafiło pod „opiekę” Londynu w 1704 r. a oficjalnie zostało przekazane przez Hiszpanów na rzecz Wielkiej Brytanii w 1714 r. w ramach traktatu z Utrechtu kończącego wojnę pomiędzy tymi krajami. Od tego czasu Madryt co jakiś czas robi podchody w celu odbicia Gibraltaru.
W referendum, które odbyło się w 1967 roku, Gibraltarczycy głosowali w przeważającej mierze za pozostaniem w brytyjskiej zależności. Późniejsze przyznanie prze Londyn autonomii w 1969 r. zdeterminowało Hiszpanów do zamknięcia granicy z Gibraltarem i zerwania wszelkich połączeń komunikacyjnych. Dopiero w 1985 roku, przed przystąpieniem Hiszpanii do UE, Madryt zdecydował się na ponownie otwarcie granicy.
W trakcie referendum w 2002 roku mieszkańcy Gibraltaru decydowali czy mają dzielić suwerenność pomiędzy Wielką Brytanię i Hiszpanię. I znowu gremialnie wybrali pozostanie pod wyłączną kontrolą Brytyjczyków.
Obecnie zdecydowana większość mieszkańców Gibraltaru opowiada się za pozostaniem Wlk. Brytanii w UE, w głównej mierze z powodu dobrobytu gospodarczego, jaki przyniosło im bycie częścią zjednoczonej Europy. Terytorium ma ten problem, że samodzielnie nie może stanowić o swojej przyszłości. Jak podkreśla BBC, nie może na własną rękę starać się o członkostwo w UE, gdyż nie jest suwerennym państwem.
Gibraltarczycy obawiają się, że Brexit może ożywić zakusy Hiszpanów. Te obawy nie są nieuzasadnione. Obecny minister spraw zagranicznych Hiszpanii, José Manuel García-Margallohas ostrzegł, że jego kraj będzie domagać się kontroli nad Gibraltarem już "następnego dnia" po brytyjskim wyjściu z UE.
Nawet jeśli podejmowane akcje przez Madryt nie będą miały dramatycznego charakteru, może dojść do zaostrzenia kontroli na granicy lub jej ponownego zamknięcia.
Każdy z tych scenariuszy poważnie może zaszkodzić gospodarce Gibraltaru i jego mieszkańcom.
