Brexit skurczył rozwój Zjednoczonego Królestwa

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2026-06-23 17:56

Rozwód z UE nie doprowadził do nagłego załamania gospodarczego, ale UK bezdyskusyjnie jest dzisiaj krajem mniej zamożnym i mniej inwestującym.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Dziesiąta rocznica fatalnego referendum z 23 czerwca 2016 r., przesądzającego o wystąpieniu Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej (UK) z Unii Europejskiej (UE), została w Londynie nieco przyćmiona wydarzeniem bieżącym. 22 czerwca ogłosił rezygnację premier Keir Starmer, przy czym była to polityczna koincydencja absolutnie niezamierzona. Zadane dekadę temu Brytyjczykom pytanie „Czy Zjednoczone Królestwo powinno pozostać członkiem Unii Europejskiej, czy ją opuścić?” było zrozumiałe, oparte na przepisach unijnych. Notabene na karcie do głosowania dwa warianty odpowiedzi umieszczone zostały nie obok siebie, lecz kolejno od góry: „Pozostać członkiem Unii Europejskiej” oraz „Opuścić Unię Europejską”. Zwolennicy brexitu zarzucali rządowi organizującego referendum Davida Camerona, że taki układ kartki sugeruje stawianie krzyżyka w kratce wyższej, ale wynik potwierdził, że zarzut był bezzasadny. Obrońcy pozostania w UE przegrali w urnach procentowo 48,11 do 51,89, przy czym frekwencja wyniosła 72,21 proc.

Procedura rozwodu UK z UE rozciągnęła się aż na 3,5 roku, do 31 stycznia 2020 r. Przy okazji dość wstydliwego jubileuszu referendum wypada przypomnieć, że dla Brytyjczyków nie było ono pierwszym. UK przystąpiło do Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej (EWG) 1 stycznia 1973 r. w pakiecie z najbliższą Irlandią oraz Danią, co zwiększyło liczbę członków wspólnego rynku z szóstki do dziewiątki. W odróżnieniu od pozostałych państw, w UK nie przeprowadzono wtedy wstępnego referendum akcesyjnego, od którego później nie dało się jednak uciec. Jako pierwsze w całych brytyjskich dziejach odbyło się ono 5 czerwca 1975 r. z pytaniem bardzo podobnym, jak to postawione w 2016 r. – czy UK ma pozostać w EWG. Pół wieku temu zwolennicy integracji z kontynentem odnieśli zdecydowane zwycięstwo, ponad 67,2 proc. głosujących poparło członkostwo. Trzeba jednak pamiętać, że różnica między poziomem wewnątrzwspólnotowej integracji w epoce EWG – realnie będącej tylko ujednoliconym obszarem handlowym i celnym – oraz UE była ogromna. Od 1993 r. tzw. acquis communautaire, czyli wspólnotowy dorobek prawny, rozrósł się wręcz kosmicznie, obejmując masę dziedzin poza ściśle rozumianą wymianą gospodarczą.

Zobiektywizowany bilans sytuacji UK dekadę po referendum wypada jednoznacznie źle. Twardych danych gospodarczych nie próbują bronić nawet najbardziej zdeterminowani zwolennicy brexitu. Rozwód z UE rzecz jasna nie doprowadził do nagłego załamania gospodarczego, ale UK bezdyskusyjnie jest dzisiaj krajem mniej zamożnym i mniej inwestującym. Brytyjczycy nie stracili znaczenia strategicznego, pozostając silnym filarem NATO oraz udziałowcem G7 i G20 – ale brexit ich rozwój gospodarczy bezdyskusyjnie skurczył. PKB per capita jest niższy o 6-8 proc. w stosunku do okresu bytności w UE, czyli statystyczny obywatel zgubił mniej więcej co dwunasty funt. Dekadę temu zwolennicy brexitu przekonywali, że chodzi im o odzyskanie kontroli nad prawem, granicami, migracjami i polityką gospodarczą oraz otwarcie drogi do budowy bardziej konkurencyjnej i globalnej gospodarki – większość tych obietnic okazała się nierealizowalna.

Całościowe wyniki referendum z 2016 r. zaciemniły rozkład głosów w czterech częściach UK. Za brexitem opowiedziała się w proporcji mniej więcej 53 do 47 najludniejsza Anglia – ale prowincjonalna, bo metropolia Londynu do tej pory pozostaje w szoku i poczuciu cywilizacyjnej klęski – oraz najbiedniejsza Walia, gdzie wyszło 52,5 do 47,5. Za pozostaniem w UE bardzo silnie opowiedziała się natomiast Szkocja w relacji aż 62 do 38, a także Irlandia Północna z wynikiem 56 do 44. Po dopełnieniu się rozwodu z UE specyficzna stała się sytuacja tej ostatniej części UK, która w 1921 r. nie weszła w skład niepodległej Republiki Irlandii i pozostała brytyjską resztówką wyspy. Po brexicie stale umacnia się granica celna na Kanale Północnym, oddzielającym wyspy Irlandia i Wielka Brytania. Miałem okazję przyjrzeć się obecnej wewnątrzirlandzkiej granicy lądowej, której po prostu nie ma – dzięki czemu utrzymuje się tam pokój zawarty w 1998 r. Jedyne prawdziwe różnice to euro w obiegu po stronie Irlandii i funty w Irlandii Północnej oraz kolory tabliczek i skrzynek pocztowych – zielony od granicy staje się czerwonym. Dla Brytyjczyków to narodowy szok i perspektywa jeszcze niewyobrażalna, ale właśnie brexit otworzył ścieżkę do wchłonięcia po ponad wieku ich imperialnej resztówki przez ujednoliconą republikę – członka UE – obejmującą całą wyspę Irlandia. To zmiana jeszcze odległa, ale już nieuchronna.