Młody barista Anthony Mansell, jedyny Brytyjczyk zatrudniony w kawiarni Costa Schop niedaleko dzielnicy finansowej w Londynie, jest pełen obaw o wynik czwartkowego referendum. Nie chce, aby jego kraj opuścił UE – wszyscy jego koledzy z pracy pochodzą z innych krajów unijnych, w tym z Włoch, Hiszpanii, Bułgarii i Portugalii.
„Niewielu Brytyjczyków szuka pracy w kawiarniach. Ja głosuję za pozostaniem w UE, inaczej nie miałbym tu przyjaciół” – mówi Mansell w rozmowie z Bloombergiem.
Nie tylko Costa Coffe, największy konkurent Stabucksa, polega na imigrantach - pisze agencja prasowa. W Wielkiej Brytanii pracuje obecnie 2,2 miliony obcokrajowców z Unii, w tym: pracownicy sezonowi przy zbiorach truskawek, kierowcy ciężarówek, pracownicy budowlani, sprzątaczki w hotelach i bariści. Z bezrobociem na poziomie 5 proc., najniższym od 2005 roku, przedsiębiorcy obawiają się, że po Brexicie będą musieli zmierzyć się z niedoborem pracowników. Wyjście Wielkiej Brytanii z UE będzie oznaczać bowiem koniec wolnego przepływu siły roboczej.
W 2014 roku europejscy imigranci stanowili 21 proc. rynku pracy w branży spożywczej, podczas gdy 10 lat wcześniej w momencie otwarcia brytyjskiego rynku pracy dla obywateli z państw członkowskich UE (w tym Polaków), ich liczba wynosiła zero.

Na łamach artykułu wypowiadają się wybrani drobni przedsiębiorcy z Wielkiej Brytanii, którzy zatrudniają imigrantów z UE - właściciele firm transportowych, czy dostawcy żywności do supermarketów.
"Jeśli Wielka Brytania ukróci napływ unijnych pracowników, koszty prowadzenia biznesu znacząco wzrosną" - twierdzi Benjamin Olins, dyrektor PrepWorld’s, firmy dostarczającej owoce do sieci hipermarketów Tesco. Podkreśla, że to przełoży się na ceny jego usług, a finalnie na to, ile zapłaci klient. Wśród 300 osób zatrudnionych w jego firmie tylko 5 proc. pochodzi z Wielkiej Brytanii.
