BRITISH SUGAR POSTAWIŁ NA JEDEN HOLDING

Katarzyna Kozińska, Witold Choiński
21-10-1998, 00:00

BRITISH SUGAR POSTAWIŁ NA JEDEN HOLDING

Niektóre zakłady cukrownicze — by przetrwać — będą musiały zmienić profil produkcji

British Sugar Overseas, spółka należąca do Associated British Foods — szóstego pod względem wielkości koncernu spożywczego w Europie, chce kupić Mazowiecko — Kujawski Holding Cukrowy. Na razie brytyjski potentat cukrowy czeka na zgodę Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta na inwestycję w dwóch zakładach holdingu — cukrowniach Ciechanów i Michałów. W przyszłości BSO chciałby zdobyć ok. 20 proc. polskiego rynku.

— Odpowiada nam pomysł sprzedaży holdingów cukrowych w całości. Sprzedaż cukrowni czterem wybranym inwestorom pozwoli zakończyć prywatyzację cukrowni w 1999 roku. W przyszłości chcielibyśmy zdobyć 20 proc. rynku cukru. Zamierzamy złożyć ofertę na kupno Mazowiecko - Kujawskiej Spółki Cukrowej. Interesują nas wyłącznie cukrownie z tego holdingu. Nie chcemy prywatyzować fabryk z innych regionów. Jeżeli nie uda nam się wejść z kapitałem do Mazowiecko -— Kujawskiej Spółki Cukrowej, skupimy się na modernizacji tych zakładów, w które zainwestowaliśmy do tej pory. Na razie czekamy na zgodę UOKiK na inwestycję w cukrowniach Michałów i Ciechanów — powiedział Andrew Armstrong, dyrektor generalny British Sugar Overseas na Wschodnią i Centralną Europę.

Po prywatyzacji większość zakładów z holdingu zmieni profil działania lub w odpowiednim czasie zostanie zamknięta. W Cukrowni Michałów, położonej tylko 40 km od stolicy, inwestor na początek uruchomi zakład magazynowania i konfekcjonowania cukru przeznaczonego na rynek warszawski. Niewykluczone, że później Michałów będzie także paczkował w małe opakowania inne przyprawy, jak np. sól i keczup. BSO myśli również o założeniu rozlewni wody mineralnej i przetwórstwie warzyw. W Ciechanowie inwestor rozpatruje możliwość rozpoczęcia produkcji fermentacyjnej, np. antybiotyków i aminokwasów.

Obniżanie wartości

Do tej pory BSO zainwestował w cukrownie w Polsce ponad 162 mln zł. Inwestor nie chce jednak ujawnić, ile zamierza przeznaczyć na prywatyzację holdingu.

— Dopóki nie poznamy dokładnych wyników finansowych wszystkich zakładów skupionych w MKSC, ocena wartości przyszłych inwestycji jest praktycznie niemożliwa. Na modernizację średniej wielkości cukrowni potrzeba ponad 200 mln zł. Nie wiemy natomiast, jaka jest wysokość zadłużenia wielu zakładów i nie potrafimy jeszcze powiedzieć, jakie są szanse rozwoju takich przedsiębiorstw. Robiliśmy oczywiście pewne przymiarki, ale wolałbym jeszcze nie zdradzać kwot — tłumaczy Andrew Armstrong.

Stanisław Dziedzic, dyrektor ds rozwoju i inwestycji w BSO dodaje, że najważniejsze jest jak najszybsze uruchomienie procesu przekształceń.

— W ciągu ostatniego roku wartość wszystkich czterech holdingów znacznie się obniżyła. Razem ze spadkiem wartości zmniejsza się także ich cena, ale wbrew pozorom inwestorzy nie są zadowoleni z takiej sytuacji. Wolelibyśmy zapłacić więcej i wiedzieć, że firma ma szansę rozwijać się i zarabiać pieniądze. Opłacalność produkcji cukru w Polsce zależy od inwestorów, ale także od przychylności zarządów i pracowników cukrowni. Należy pamiętać, że fabryka cukru to tylko mała część przemysłu cukrowniczego. Większą stanowią plantacje i plantatorzy dostarczający surowiec. Chcemy rozwijać bazę surowcową. Staramy się pokazywać rolnikom, jak osiągać lepsze wyniki. Przedstawiamy nowe metody upraw, płacimy premię za buraki o wysokiej zawartości cukru, uczymy ich współpracować ze sobą. Jednak żeby podnieść rentowność tej gałęzi przemysłu należy przede wszystkim zmienić przepisy regulujące produkcję i sprzedaż cukru — mówi Stanisław Dziedzic.

Szlaban na import

Dyrektor Stanisław Dziedzic podkreśla, że konieczna jest ochrona rynku krajowego przed importem, który powinien być obciążony podatkiem wyrównującym cenę wejścia cukru na rynek polski do poziomu cen notowanych w kraju.

— Zmiany w przepisach nie mogą być wprowadzone z roku na rok i w ostatniej chwili, dlatego należy wykorzystać najbliższe 5-6 lat na dostosowanie przepisów do prawa obowiązującego w UE. Przede wszystkim trzeba zmienić taryfy celne i podnieść cenę cukru. Na razie jego cena w sprzedaży jest dużo niższa niż koszt produkcji. Zmiana przepisów zagwarantuje też wysoką cenę za buraki dla plantatorów i marżę dla producenta. Liczymy na to, że przygotowywana nowa ustawa cukrowa wprowadzi także nowe zasady przyznawania kwot produkcyjnych poszczególnym cukrowniom — wyjaśnia Stanisław Dziedzic.

Jego zdaniem, przyznawanie kwot poszczególnym firmom cukrowniczym raz na kilka lat pozwoli na zamykanie nierentownych cukrowni bez ryzyka zmniejszenia limitu produkcyjnego, przysługującego całej grupie.

Będą powoli zamykane

Symulacje przeprowadzone przez instytut rolnictwa w Hamburgu wykazały, że w przyszłości w Polsce będzie pracować 12-13 cukrowni, ale Andrew Armstrong mówi, że minie ponad 20 lat nim dojdziemy do takiego stanu. W holdingu mazowiecko-kujawskim ma szansę pozostać 4 z 14 zakładów.

— To byłaby optymalna sytuacja dla tego regionu, ale bardzo trudno będzie taki wynik osiągnąć. Najpierw trzeba przygotować infrastrukturę i przekonać ludzi. W Niemczech wschodnich w krótkim czasie siedem cukrowni przejęło produkcję 36 zlikwidowanych zakładów. W Polsce — głównie ze względów społecznych — nie uda się po prostu zamknąć prawie 50 cukrowni -— tłumaczy Andrew Armstrong.

Rentowny zakład powinien produkować powyżej 100 tys. ton cukru, ale przedstawiciele BSO tłumaczą, że w tej chwili wielkość produkcji nie ma znaczenia, bo na rynku trudno jest sprzedać nawet niewielką ilość tego towaru.

— Najpierw należy wprowadzić mechanizmy regulujące podaż i popyt na ten produkt. W UE cukier kwoty A nie sprzedany przez producenta na rynku krajowym jest odstawiany do agencji — Sugar Commette — która zajmuje się jego rozdysponowaniem. Działalność agencji nie obciąża budżetu państwa — Sugar Commette utrzymuje się z własnego budżetu, do którego wpływają środki unijne, ale przede wszystkim pieniądze producentów, plantatorów i pośrednio — przez wyższe ceny cukru — także konsumentów. Na zachodzie Europy taki system funkcjonuje sprawnie od 30 lat —mówi Stanisław Dziedzic.

DŁUGA DROGA: Restrukturyzując polski przemysł cukrowniczy równocześnie należy modernizować cukrownie, rozwijać bazę surowcową, przygotowywać infrastrukturę i pracować nad zmianą regulacji prawnych —mówi Andrew Armstrong, dyrektor generalny BSO. Fot. Borys Skrzyński

SŁODKIE MOCOWANIE: O cukrownie z holdingu mazowiecko-kujawskiego będziemy konkurowali m.in. z niemiecką grupą Nordzucker, Pfeipfer und Langen i polskim Rolimpeksem, który w połączeniu z duńską spółką Danisco staje się poważnym przeciwnikiem — mówi Stanisław Dziedzic, dyrektor ds. rozwoju inwestycji BSO. Fot. Borys Skrzyński

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kozińska, Witold Choiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / BRITISH SUGAR POSTAWIŁ NA JEDEN HOLDING