Brokerzy boją się o swoją przyszłość

Łukasz Świerżewski
opublikowano: 2003-04-10 00:00

Dzisiaj posłowie mają zadecydować, czy brokerom ubezpieczeniowym mają płacić klienci czy towarzystwa. Za tym drugim rozwiązaniem opowiedziała się Komisja Finansów Publicznych. Brokerzy uważają, że to ich wykończy.

Na dzisiejszym posiedzeniu Sejmu ma dojść do trzeciego czytania pakietu ustaw ubezpieczeniowych. W ustawie o pośrednictwie znalazł się tymczasem zapis, który zdaniem brokerów zagraża istnieniu ich zawodu. Chodzi o art. 18a, dodany 1 kwietnia w formie poprawki zgłoszonej przez Grzegorza Woźnego, posła SLD, na posiedzeniu Komisji Finansów Publicznych. Zakłada on, że broker będzie otrzymywał wynagrodzenie od klienta, a nie jak dotychczas od towarzystwa ubezpieczeniowego. Taki przepis poparł również Andrzej Sopoćko, wiceminister finansów. Ma on zapobiegać patologiom, gdy pośrednik reprezentujący klienta pobiera wynagrodzenie od ubezpieczyciela.

Stowarzyszenie Polskich Brokerów Ubezpieczeniowych i Reasekuracyjnych (SPBUiR) oraz Izba Polskich Brokerów Ubezpieczeniowych i Reasekuracyjnych wystosowały pisma do premiera, szefów klubów parlamentarnych i posłów z apelem o odrzucenie przepisu.

— Przyjęcie przez Sejm poprawki, która nie została poddana konsultacjom branżowym, wprowadziłoby niespotykany w systemach prawnych innych krajów, w tym w szczególności w prawie krajów członkowskich UE, system dyskryminujący jedną grupę pośredników. Postawienie polskich brokerów w pozycji gorszej od tej, w której znajdą się pozostałe podmioty rynku ubezpieczeń, zagraża egzystencji naszej grupy zawodowej —twierdzą brokerzy.

Tomasz Mintoft-Czyż, prezes SPBUiR, tłumaczy, że w praktyce klient zawsze płaci za koszty dystrybucji niezależnie, czy kupuje od towarzystwa, czy za pośrednictwem agenta, multiagencji lub brokera. Zgodnie z nowymi przepisami, tylko w przypadku korzystania z brokera klient byłby informowany o wysokości opłaty za pośrednictwo, co traktowałby jako dodatkowy koszt. W pozostałych wypadkach prowizję ukryto w składce. Co gorsza, polscy brokerzy byliby dyskryminowani także wobec unijnych brokerów działających w naszym kraju, ponieważ w żadnym państwie UE podobne rygory nie obowiązują.

— Oznacza to eliminację od razu około 80 proc. brokerów działających jako jednoosobowe firmy — ostrzega Tomasz Mintoft-Czyż.