KE broni się przed zarzutami o wpływ na przetarg na system ochrony granic. Czy wątpliwości rozstrzygnie interpelacja poselska?
Dziś lub jutro Stanisław Janas, szef sejmowej komisji obrony, ma złożyć interpelację poselską w sprawie kontrowersji wokół wyboru niemieckiej firmy Atlas Elektronik na dostawcę systemu ochrony polskiej granicy morskiej.
— Procedura została już uruchomiona. Interpelacja wpłynie w czwartek lub piątek — mówi Stanisław Janas.
Może dzięki interwencji szefa sejmowej komisji obrony doczekamy się wyjaśnienia wątpliwości towarzyszących sprawie.
Chodzi o przetarg na dostawę radarowego systemu ochrony granic. Wygrała go polska firma Ster-Projekt (w konsorcjum z brytyjskim Denbridge). Komisja Europejska dwukrotnie jednak odrzuciła ten wybór, uznając ofertę Ster-Projektu za niepoprawną — mimo że komisja przetargowa nie miała do niej zastrzeżeń. W ten sposób resort spraw wewnętrznych i administracji podpisał umowę z niemieckim Atlasem (w konsorcjum z Warszawskim Przedsiębiorstwem Robót Telekomunikacyjnych), którego oferta była druga w kolejce. Decyzja została oprotestowana przez Ster-Projekt. Zdaniem Stanisława Janasa — słusznie.
— Argumenty tej firmy są nie do zbicia. Nie rozumiem, dlaczego podjęto decyzję o podpisaniu umowy wbrew wynikom przetargu — mówi szef sejmowej komisji obrony.
Stanowisko Przedstawicielstwa KE
W artykule „Na granicy euroskandalu” pan Mariusz Zielke sugeruje, że Przedstawicielstwo Komisji Europejskiej (PKE) w Polsce dopuściło się manipulacji przy rozstrzygnięciu przetargu na dostawę radarowego systemu ochrony granic na korzyść polsko-niemieckiego konsorcjum, którego liderem jest niemiecka firma Atlas. (...) Kategorycznie temu zaprzeczam (...). Zgodnie z procedurami stosowanymi przy ocenie przetargów na dostawy, finansowanych z funduszu PHARE, kontrakt wygrywa oferent, który przedstawił najniższą cenę i spełnił wymogi administracyjne zezwalające mu na uczestnictwo w przetargu oraz techniczne. Wymogi administracyjne wynikają w szczególności z regulaminu finansowego, mającego zastosowanie do budżetu Wspólnot Europejskich, i jako takie nie mogą być arbitralnie uchylane. Raport oceniający przetarg, o którym mowa, wskazuje, że brytyjski partner konsorcjum Ster-Projekt nie dostarczył „żadnych dokumentów potwierdzających uregulowane wpłaty podatków i ubezpieczeń społecznych”, co wchodziło w zakres wymogów administracyjnych. Jednak komisja ewaluacyjna zarekomendowała przyznanie kontraktu powyższemu konsorcjum, mimo że niedostarczenie tych samych dokumentów podała jako powód odrzucenia ofert dwóch innych firm uczestniczących w przetargu. W tych okolicznościach PKE musiało odrzucić przedstawioną ocenę komisji z uwagi na oczywiste złamanie zasady równego traktowania oferentów.
Stwierdzenie pana Zielke, że Komisja Europejska odrzuciła ofertę Ster-Projekt bez powodu („Bo tak”) jest po prostu nieprawdziwe.
Niedorzecznością jest także twierdzić, że PKE wskazało zwycięzcę tego przetargu. Komisja ewaluacyjna wskazała bowiem, że oferta Atlasu spełniała wszystkie wymogi administracyjne i techniczne. Stwierdzenie pana Zielke, że oferta ta nie była merytorycznie satysfakcjonująca, nie pokrywa się z opinią ekspertów uczestniczących w ocenie przetargu. Fakt, że Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji mogło czuć presję konieczności podpisania kontraktu przed upływem terminu kontraktowania, aby nie stracić funduszy PHARE, rodzi pytanie: dlaczego czekano z ogłoszeniem przetargu przez prawie dwa lata od czasu udostępnienia funduszy UE? Z pewnością nie można tu mówić o jakiejkolwiek groźbie wycofania funduszy przez Komisję Europejską.
Obaj panowie — Mariusz Zielke i Jacek Zalewski (autor artykułu „To oni są dysponentami funduszy pomocowych”) przypisują PKE politykę faworyzowania w przetargach firm z obecnej unijnej „15” wobec firm polskich. Trudno zrozumieć, jak ma się ten mit do obecnego przypadku, skoro w skład każdego z dwóch rywalizujących konsorcjów wchodzą firmy unijne i polskie. Niestety, żaden z autorów tego nie wyjaśnił. Patrząc na sprawę szerzej, w ramach programu PHARE 2001, z którego jest finansowany opisywany kontrakt, 71 proc. kontraktów zostało przyznanych firmom polskim. Co jeszcze bardziej przemawia, sukcesy polskich firm startujących w przetargach, mierzone według ilości wygranych przetargów proporcjonalnie do złożonych ofert, są wyższe (23 proc.) niż w przypadku firm z krajów Piętnastki (19 proc.).
Jeżeli chodzi o rolę PKE w procesie wyłaniania zwycięzców w przetargach: z 308 procedur przetargowych (PHARE 2000 i 2001) PKE zażądało powtórzenia oceny ofert zaledwie w 11 proc. przypadków. Z tego odsetka w 14 przypadkach firma, która została wyłoniona, różniła się od pierwotnie wskazanej. W jednym przypadku firma z „15” była pierwotnie wskazana, a ostatecznie została wybrana firma polska, a w trzech wypadkach (czyli mniej niż 1 proc. przeprowadzonych procedur) firma polska była pierwotnie wskazana, a ostatecznie była wybrana firma unijna. Należy stwierdzić, że jeżeli PKE manipuluje przetargami na korzyść firm z UE, to robi to wyjątkowo nieskutecznie.
Bruno Dethomas ambasador UE w Polsce