Kraje kandydujące uczyniły spory postęp w korzystaniu z funduszy SAPARD, przeznaczonych na modernizację sektora rolno–spożywczego. Jednak beneficjenci często przeceniają znaczenie programu, a blisko 50 proc. wniosków ma poważne błędy — wynika z raportu Komisji Europejskiej.
Według najnowszego raportu Komisji Europejskiej (KE), kandydaci do Unii coraz lepiej sobie radzą z trudnymi procedurami programu SAPARD, z którego środki przeznaczone są m.in. na restrukturyzację sektora rolno-spożywczego oraz infrastrukturę wiejską.
Podsumowując edycję programu 2001 brukselscy urzędnicy podkreślają, że w ciągu jednego roku aż pięciu krajom kandydującym udało się zakończyć żmudną procedurę akredytacji krajowej jednostki odpowiedzialnej za zarządzanie i dystrybucję środków z UE, co jest bezwzględnym warunkiem ubiegania się o fundusze. Szczęśliwcami okazały się Bułgaria, Estonia, Łotwa, Litwa i Słowenia. W przypadku Czech, Słowacji i Polski program ruszył dopiero w 2002 r., czyli z dwuletnim opóźnieniem. W ramach zaliczek Bruksela przekazała kandydatom (bez Polski) 42,7 mln EUR (170 mln zł) plus 42 mln EUR (168 mln zł), które kilka dni temu trafiły do naszego kraju.
Zdaniem przedstawicieli KE, aspiranci zdecydowanie przeceniają możliwości wykorzystania unijnych funduszy z SAPARD-u. W raporcie podkreśla się szkoleniowy charakter programu, który w praktyce ma przygotować kandydatów do korzystania z o wiele większych środków po integracji. Urzędnicy unijni zwracają uwagę na dużą liczbę błędów w aplikacjach, dyskwalifikujących niemal połowę wniosków, których i tak zresztą brakuje. Dlatego doradzają rozwinięcie kampanii informacyjnej oraz lepszą współpracę agencji odpowiedzialnych za program z beneficjentami.
Najczęściej popełniane przez wnioskodawców błędy to brak kompletu dokumentów, liczenie dzierżawy jako posiadany areał czy inwestycje przekraczające limit 10 tys. EUR (40 tys. zł). Raport zwraca też uwagę na dość restrykcyjne warunki kredytowe w większości krajów kandydujących (najgorsze w Bułgarii).
Brukseli nie podoba się także to, że media z krajów kandydujących zbyt wiele miejsca poświęcają na informacje o tym, że do tej pory pieniądze z programu SAPARD wykorzystywane są zaledwie w 3-4 proc.