Bruksela przyznała Orlenowi rację

Za każdy rozebrany kilometr linii kolejowej Litewskie Koleje zapłacą prawie 1,5 mln EUR.

Komisja Europejska nałożyła na Litewskie Koleje (LK, Lietuvos gelezinkeliai) 27,9 mln EUR kary za to, że firma rozebrała tory łączące Litwę z Łotwą. Kary domagał się PKN Orlen, czyli polski koncern paliwowy, który w 2006 r. przejął litewską rafinerię Możejki. Rozebrana li-

nia oznaczała i nadal oznacza konieczność przewożenia ropy okrężną drogą, czyli droższą. „LK wykorzystały swoją kontrolę nad infrastrukturą do ograniczenia konkurencji na rynku transportu kolejowego. To sytuacja nie do zaakceptowania, a także bez precedensu, że firma rozbiera państwowe tory, by uchronić się przed konkurencją” — powiedziała cytowana w komunikacie Margrethe Vestager, komisarz odpowiedzialna za konkurencję.

Do rozebrania torów doszło w 2008 r. Wcześniej Orlen, główny klient LK, zaczął rozważać zmianę operatora kolejowego. Linia do dziś nie została odbudowana.

Zarówno dla Litwy, jak również dla Polski sprawa ma ogromne znaczenie polityczne. Po pierwsze, rafineria w Możejkach jest największym litewskim podatnikiem, a jej konflikt z LK przez lata ciążył na stosunkach pomiędzy oboma krajami. Po drugie, ważnym motorem konfliktu był były już prezes LK. Silny politycznie, blokował próby porozumienia, nawet jeśli popierał je litewski rząd. Krótko po jego odwołaniu Orlen i LK zawarły umowę, która zakończyła większość sporów, podpisaną w czerwcu 2017 r. Za potężną karę nałożoną przez KE litewskie władze obwiniają byłego prezesa.

— Przez wiele lat kolejne rządy tolerowały państwo w państwie [czyli LK — red.] i jego nieodpowiedzialne zachowanie, które naraziło kraj na szkody finansowe i reputacyjne — powiedziała wczoraj agencji Delfi Dalia Grybauskaite, prezydent Litwy. Mantas Bartuska, prezes LK, ogłosił zaś, że firma najpierw przeanalizuje decyzję KE, a potem zdecyduje, co zrobić.

— To problem odziedziczony po poprzednikach. Chcemy go rozwiązać w sposób ekonomicznie optymalny i jak najmniej bolesny dla firmy — mówi Mantas Bartuska, cytowany przez agencję Delfi. — Źródłem obecnych pro- blemów są czasy, kiedy LK zarządzał lider, który o państwie myślał jak najmniej. Nowy zarząd wkłada wiele wysiłku w konstruktywny dialog z KE — podkreśla Rokas Masiulis, litewski minister transportu.

Orlen nie chciał wczoraj komentować decyzji KE.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Bruksela przyznała Orlenowi rację