Brunatny plan dla energetyki

Magdalena Graniszewska
06-06-2018, 22:00

Rząd rekomenduje budowę trzech odkrywek węgla brunatnego. Analitycy zwracają uwagę na ryzyko, a ekolodzy — na klimat.

W lipcu zeszłego roku Grzegorz Tobiszowski, wiceminister energii, przedstawił projekt Programu dla sektora górnictwa węgla brunatnego. Niecały rok później Ministerstwo Energii opublikowało dokument w wersji przyjętej przez rząd.

Wyświetl galerię [1/2]

Fot. Kacper Kowalski - FORUM

„To mapa drogowa dla rozwoju inwestycji w tym obszarze” — podkreślił, cytowany w komunikacie, Grzegorz Tobiszowski.

Autorzy programu przypominają, że obecnie eksploatowane złoża węgla brunatnego zapewnią stabilną produkcję energii tylko do 2030 r. Potem nastąpi stopniowe wygaszanie sektora. Wyrazistych konkluzji jednak nie przedstawiają, choć rekomendują, zgodnie z zapowiedziami z zeszłego roku, realizację tzw. scenariusza bazowego. Zakłada on zagospodarowanie do 2030 r. złóż Złoczew (przez państwową grupę PGE), Ościsłowo (przez ZE PAK, kontrolowaną przez Zygmunta Solorza) i Gubin 2 (PGE). Scenariusz ten zapewniłby moc na poziomie ok. 6 tys. MW.

Każdy z tych projektów jest silnie oprotestowywany przez lokalną społeczność. Rządowy dokument próbuje się z tym zmierzyć, choć niekonkretnie.

„Brak akceptacji ze strony lokalnej społeczności może zablokować plany związane z prowadzeniem eksploatacji węgla brunatnego. Negatywny PR dla górnictwa wymaga działań promujących osiągnięcia sektora w obszarze czystych technologii” — czytamy w programie. Zdaniem Kamila Kliszcza, analityka DM mBanku, program jest jasną deklaracją, że rząd chce wspierać sektor węgla brunatnego.

— Dla akcjonariuszy PGE czy ZE PAK to dobre wieści. Oznacza to, że zarządy będą, być może, podejmować decyzje na zasadach czysto biznesowych, nie oglądając się na bariery administracyjne — zauważa Kamil Kliszcz.

Nie przesądza to jednak, że firmy wezmą się za budowanie odkrywek i bloków wytwórczych. Na czynniki ryzyka, opisane w rządowym programie, zwraca uwagę Paweł Puchalski, szef działu analiz DM BZ WBK.

— Interesujące jest to, że w dokumencie oszacowano cenę uprawnień do emisji dwutlenku węgla (CO 2) na ponad 30 EUR/t za pięć do dziesięciu lat. Sugestywna jest również symulacja przyszłych kosztów produkcji energii w kompleksie Gubin 2 — mówi Paweł Puchalski.

Wynika z niej, że produkcja, przy uwzględnieniu kosztów inwestycji, będzie wymagała ceny energii elektrycznej na poziomie ok 200 zł/MWh (przy braku obciążenia kosztem CO 2). Tymczasem hurtowa cena energii w Polsce, z uwzględnieniem CO 2 po 16 EUR/t, to ostatnio nieco ponad 200 zł.

— Dokument uwidacznia, że o ile korzystne jest posiadanie istniejących kompleksów wytwórczych zasilanychwęglem brunatnym, o tyle nowe inwestycje są ryzykowne — uważa Paweł Puchalski.

Podobne zdanie ma Krzysztof Kubiszewski, analityk Trigon DM.

— Konkluzja może być taka, że inwestycje w nowe kompleksy wydobywczo-wytwórcze nie będą opłacalne — mówi Krzysztof Kubiszewski.

Krytycznie, co nie zaskakuje, podchodzi do rządowego programu Greenpeace.

— Sektora węgla brunatnego nie należy w Polsce rozwijać, tylko w sposób kontrolowany wygaszać. Świat i UE odchodzą od węgla, a opłaty za CO 2 będą rosły. To złudzenie, że inne kraje i zmieniające się warunki ekonomiczne pozwolą Polsce w nieskończoność wydobywać i spalać węgiel, w tym brunatny. Planowane otwieranie nowych odkrywek to budowanie skansenu, który nie przeżyje konfrontacji z odnawialnymi źródłami energii — mówi Leszek Pazderski, ekspert Greenpeace ds. polityki ekologicznej. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Energetyka / Brunatny plan dla energetyki