Brylantowe półrocze PZU

Ubezpieczeniowy gigant zaskoczył rynek. W pierwszej połowie roku udało mu się wszystko – koła zębate pracują na najwyższych obrotach

Andrzej Klesyk, szef PZU, nie ukrywa, że jest bardzo zadowolony z wyników, które ubezpieczyciel osiągnął w pierwszym półroczu. I nie należy mu się dziwić. Wszystkie koła zębate, które przez ostatnie trzy lata były unieruchomione lub pracowały powoli, w końcu zaczęły pracować na najwyższych obrotach.

Dodatkowo nikt z zewnątrz — pogoda, konkurencja czy giełda — nie sypnął piaskiem w tryby machiny z logo PZU. W efekcie ubezpieczyciel chwali się rekordowymi wynikami. Po raz pierwszy w historii wartość zebranych przez niego składek wyniosła 8,25 mld zł, była o 7,5 proc. wyższa niż przed rokiem. Zysk netto urósł o ponad 10 proc., do 1,72 mld zł.

Andrzej Klesyk podkreśla, że zysk pochodzi przede wszystkim z działalności operacyjnej. Tymczasem rok temu duży wpływ miały wydarzenia jednorazowe: konwersja polis pracowniczych oraz konsolidacja spółki Armatura.

— W ubiegłych latach konwersja rezerw była jednym z głównych czynników wspierających wyniki PZU. Ten proces już się kończy i spółka będzie musiała radzić sobie bez tego wsparcia — mówi Kamil Stolarski, analityk Espirito Santo. Zysk byłby jeszcze wyższy, gdyby nie konieczność zawiązania 132,5 mln zł rezerwy na wypłaty z tytułu gwarancji ubezpieczeniowych udzielonych branży budowlanej.

— Gdyby nie to, w drugim kwartale zarobilibyśmy ponad 1 mld zł — mówi prezes PZU. Jego zdaniem, spółka może pochwalić się niskim wskaźnikiem mieszanym (kosztydo składki) w segmencie komunikacyjnym (90 proc.). Największa w tym zasługa segmentu polis OC, w którym PZU poprawiło wynik techniczny aż o 300 proc. i zarobiło 143 mln zł. Poprawiła się także rentowność ubezpieczeń pracowniczych na życie z 15 proc. przed rokiem do ponad 20 proc.

Dodatkowo zwyżki na giełdzie oraz stabilna sytuacja na rynku długu sprzyjała działalności lokacyjnej. W efekcie PZU wypracowało na rynkach finansowych ponad 1,5 mld zł, wobec 1 mld zł rok wcześniej. Prezes podkreśla, że w dużej mierze jest to zasługa nowej strategii inwestycyjnej, wdrożonej na początku roku. Jej główne założenia to zmniejszanie zaangażowania w papiery skarbowe i szukanie obszarów, na których można zarobić więcej.

Po stronie przychodowej wzrost to efekt m.in. udanego powrotu PZU na rynek korporacyjny. Dwa poprzednie lata stały pod znakiem sanacji tego portfela, przez co towarzystwo oddawało rynek konkurencji. W tym roku ruszyło do ofensywy, dzięki której zwiększyło przypis o 13 proc., do ponad 1 mld zł. Przy tym cały czas utrzymuje rentowność — w pierwszej połowie roku w tym segmencie zarobiło 90 mln zł.

— Wróciliśmy nie tylko na rynek komunikacyjny, ale także bardzo rentowny korporacyjny rynek majątkowy. Do tej pory mieliśmy w nim udział poniżej 20 proc. To stanowczo za mało dla firmy naszej wielkości — podkreśla Andrzej Klesyk.

Jedyną rzeczą, która może niepokoić jest wzrost kosztów administracyjnych o 8,5 proc. Spółka tłumaczy to kosztami związanymi z rebrandingiem, projektem Everest (wdrożenie nowego systemu produktowego) i zwolnieniami grupowymi. Według analityków, do wyników, które pokazało PZU, nie sposób się w żaden sposób przyczepić. Na siłę można mieć jedynie zastrzeżenia do tego, czy spółka nie zawiązała zbyt wysokiej rezerwy na gwarancje dla budowlanki. Szczególnie że do tej pory została ona skonsumowana w 25 proc.

— Gdyby była niższa, to zysk byłby jeszcze wyższy — zauważa Kamil Stolarski. W opinii Izy Rokickiej, analityk DI BRE, jedyną rzeczą, która może niepokoić, jest to, kiedy skończy się złota era dla PZU i rentowność biznesu ubezpieczyciela zacznie spadać. Na to pytanie zarząd będzie odpowiadał w kolejnych miesiącach.

PZU o krok od Łotwy i Estonii

Największy polski ubezpieczyciel jest bliski rozpoczęcia ekspansji w państwach nadbałtyckich. Na rynek łotewski planuje wejść pod koniec tego roku, a w Estonii pojawi się w drugim kwartale przyszłego. Koszt tej operacji to około 7 mln EUR. Taką kwotą PZU planuje dokapitalizować litewską spółkę zależną, która jest odpowiedzialna za działalność w Łotwie i Estonii.

W sierpniu złożyła wniosek do litewskiego nadzoru ubezpieczeniowego o otwarcie oddziałów w tych państwach. PZU nie zamierza na razie budować własnej sieci sprzedaży w segmencie klienta indywidualnego, lecz oprze ekspansję na współpracy z bankami, biurami turystycznymi i brokerami.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Gawrychowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy