Brytyjczycy przeżywają eurodylematy

Radosław Omachel
03-01-2003, 00:00

Tony Blair, premier Wielkiej Brytanii, znalazł się w sytuacji podbramkowej po tym, jak pozostające poza strefą euro Szwecja i Dania określiły termin ponownego referendum w sprawie przyjęcia wspólnej waluty. Premierowi Wielkiej Brytanii trudno jest podjąć jakąkolwiek decyzję głównie ze względu na izolację Wyspy i nieufność obywateli względem nowych pieniędzy. Ponad połowa Brytyjczyków żywi niechęć do euro.

Kłopotliwa dla Tony’ego Blaira sytuacja wynikła z noworocznego wystąpienia Andersa Fogha Rasmussena, premiera Danii. Stwierdził on, że pozostawanie poza eurostrefą podważa wiarygodność i pozycję kraju w Europie. Ogłosił też, że referendum odbędzie się najpewniej w 2004 r. W Danii ponad 60 proc. obywateli popiera europejską walutę.

Szwecja, trzeci kraj, który nie należy do euroklubu, jeszcze przed końcem ubiegłego roku podjęła decyzję o organizacji referendum we wrześniu 2003 r. Przewaga zwolenników nad przeciwnikami jest cały czas niewielka.

— Przystąpienie do unii monetarnej jest decyzją polityczną, jednak tak naprawdę jest to unia ekonomiczna, dlatego należy przeprowadzić rachunek zysków i strat — twierdzi Tony Blair.

Premier obiecał, że do czerwca ministerstwo skarbu z Gordonem Brownem na czele przeprowadzi pięć testów, które określą, czy przystąpienie do strefy będzie korzystne czy też nie. Dopiero w przypadku pozytywnych odpowiedzi zapadnie decyzja o terminie referendum.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Radosław Omachel

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Brytyjczycy przeżywają eurodylematy