De La Rue ogłosiło zawieszenie dywidendy i poinformowało o zakończeniu pierwszej połowy roku rozrachunkowego stratą brutoo 12,1 mln GBP. Choć spółka zastrzegła, że widmo bankructwa wiąże się z najbardziej czarnym scenariuszem, to nadal jest „istotna niepewność, która poddaje w wątpliwość zdolność grupy do kontynuowania działalności”.

Nie wiadomo, co by się stało, gdyby De La Rue, które drukuje banknoty dla ok. 140 banków centralnych, ogłosiło upadłość. Prawdopodobnie jego kontrakt w Bankiem Anglii przejęłaby inna firma. Wszyscy rywale to jednak firmy zagraniczne.
Przez ostatnie dwa lata De La Rue doświadczyło serii niepowodzeń. Jednym z nich była utrata kontraktu na druk paszportów dla Wielkiej Brytanii, które mają obowiązywać po brexicie. Nieoficjalnie mówiono, że będą drukowane w Polsce. W maju ubiegłego roku spółka musiała odpisać 18 mln GBP, bo bank centralny Wenezueli nie zapłacił za usługi.