Brytyjski rząd zajmie się w grudniu sprawą podejrzanego ws. LFO

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 25-10-2005, 09:14

Posiedzenie brytyjskiego sądu w związku z europejskim nakazem aresztowania głównego podejrzanego w sprawie nieukończonej budowy Laboratorium Frakcjonowania Osocza (LFO) w Mielcu, Zygmunta N., który przebywa w Wielkiej Brytanii, odbędzie się w grudniu - poinformował PAP we wtorek rano obrońca Zygmunta N., Jacek Jurczyński.

Posiedzenie brytyjskiego sądu w związku z europejskim nakazem aresztowania głównego podejrzanego w sprawie nieukończonej budowy Laboratorium Frakcjonowania Osocza (LFO) w Mielcu, Zygmunta N., który przebywa w Wielkiej Brytanii, odbędzie się w grudniu - poinformował PAP we wtorek rano obrońca Zygmunta N., Jacek Jurczyński.

Taką informację uzyskał bezpośrednio od klienta i jego adwokata reprezentującego go w Wielkiej Brytanii. Zaplanowane na poniedziałek posiedzenie brytyjskiego sądu się nie odbyło. PAP nie udało się jednak uzyskać informacji, z jakich powodów. Tarnobrzeska prokuratura okręgowa, która wnioskowała o wydanie wobec Zygmunta N. europejskiego nakazu aresztowania, dotychczas nie została poinformowana o decyzji brytyjskiego sądu.

Jurczyński dodał, że brytyjski sąd najpierw zajmie się kwestiami formalnymi, a dopiero później meritum sprawy.

Zygmunt N., przebywający w Wielkiej Brytanii, jest głównym podejrzanym w sprawie LFO, pomysłodawcą przedsięwzięcia, założycielem i prezesem spółki.

Na posiedzeniu brytyjskiego sądu, które odbyło pod koniec sierpnia br., sąd zapoznał się z zarzutami obrońców podejrzanego odnośnie zasadności nakazu i sposobu jego rozpoznawania, i dał czas stronie wnioskującej na ustosunkowanie się do tych zarzutów.

O wydanie europejskiego nakazu aresztowania Zygmunta N. wnioskowała tarnobrzeska prokuratura. Chce mu bowiem postawić zarzuty wyłudzenia 21 mln dolarów kredytów z różnych banków na budowę LFO, przywłaszczenia 8 mln dolarów i ponad miliona euro na szkodę spółki oraz poświadczenia nieprawdy w dokumentach. N. przebywa w Wielkiej Brytanii i nie stawiał się na wezwania prokuratury, przedstawiając zaświadczenia lekarskie o badaniach.

Europejski nakaz aresztowania Zygmunta N. został wydany w styczniu tego roku przez Sąd Okręgowy w Tarnobrzegu. Zgodnie z nim, N. mógłby zostać zatrzymany na maksymalnie 14 dni, od momentu wjazdu do Polski. W tym czasie prokuratura ma zdecydować, czy wnioskować o zastosowanie wobec niego aresztu czy innych środków zapobiegawczych.

Podejrzany został zatrzymany w Wielkiej Brytanii w połowie lipca. Informacje o tym oraz o trwaniu procedury związanej z przekazaniem go stronie polskiej przekazała mediom na początku sierpnia tarnobrzeska prokuratura. Tymczasem "Rzeczpospolita" pisała wówczas o wypuszczeniu N. z aresztu. Potwierdzał to wtedy także obrońca podejrzanego, Jacek Jurczyński.

Powiedział on wtedy PAP, (powtórzył później kilkakrotnie), że N. zatrzymany został tylko na kilkanaście godzin z przyczyn proceduralnych. Nie wpłacił żadnych pieniędzy tytułem kaucji. Wyszedł po poręczeniu swojej żony, która zapewniła, że jej mąż nie będzie utrudniał postępowania.

Później oficjalne potwierdzenie wypuszczenia N. z aresztu za kaucją otrzymał także resort sprawiedliwości.

W sprawie LFO oskarżonym jest Wiesław Kaczmarek. Tarnobrzeska prokuratura oskarżyła go w maju bieżącego roku o to, że jako minister gospodarki w rządzie Włodzimierza Cimoszewicza wydał nierzetelną opinię, która zdecydowała o przyznaniu spółce LFO poręczenia Skarbu Państwa, mimo braku podstaw co do celowości udzielenia takiej gwarancji. Akt oskarżenia w tej sprawie został skierowany do Sądu Rejonowego Warszawa-Śródmieście.

Podejrzanym w sprawie LFO jest też Włodzimierz W. Jemu postawiono zarzut pomocy głównemu podejrzanemu w przywłaszczeniu mienia spółki na łączną kwotę blisko 8 mln zł. Jest on także podejrzany, jako jeden z udziałowców spółki, o fałszowanie protokołów z posiedzeń zarządu i zgromadzenia wspólników oraz o uszczuplenie kwot na zaspokojenie wierzycieli spółki, czyli banków, przez przeniesienie udziałów spółki na innych, zagranicznych udziałowców.

Spółka Laboratorium Frakcjonowania Osocza, która jako jedyna w kraju miała produkować leki z osocza krwi, zaciągnęła w 1997 roku na budowę fabryki ogromny kredyt - 32 mln dolarów. Udzieliło go konsorcjum bankowe, na którego czele stał Kredyt Bank. Gwarancji w 60 proc. udzielał zaś ówczesny rząd Włodzimierza Cimoszewicza. Spółka dostała 32 mln dolarów pożyczki, z czego wykorzystała 21 mln. Zamiast fabryki wybudowano jednak tylko dwie hale. Produkcja nigdy nie ruszyła, a spółka kredytu nie spłaciła. Bank wezwał rząd do zapłaty 14,3 mln dolarów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Polecane