"Brzydki palec po angielsku" - rocznica bitwy pod Azincourt

Podczas jednego z europejskich szczytów w 2008 r. prezydent Kaczyński dyskutując z Sarkozym użył w stosunku do francuskiego kolegi gestu angielskich łuczników. Nieświadome wyciągnięcie dwóch palców dłoni wierzchem skierowanej do rozmówcy pociągnęło natychmiastową, wręcz brutalną reakcję Sarkozy'ego - użył siły, aby sytuacji nie zauważyły kamery telewizyjne.

Angielski łuk był potężną bronią w rękach wyszkolonego strzelca. Wypuszczona z niego strzała sięgała nawet na 300 metrów, potrafiła przebić niektóre typy zbroi płytowych, a rycerzy na koniach eliminowała zabijając wierzchowca. Długi łuk angielski (longbow), którego pierwowzorem była broń stosowana przez walijskich chłopów okazał się niezwykle skuteczny podczas walk z Francją na kontynencie. 

Bitwa pod Azincourt, miniatura z XV wieku
Wyświetl galerię [1/2]

Bitwa pod Azincourt, miniatura z XV wieku

Król Edward III (1312-1377) nie mógł zabrać na swe statki dostatecznej ilości ciężkozbrojnych, by stanowić zagrożenie dla wojsk Filipa VI. Wbrew woli swych dowódców zdecydowała się więc na zaokrętowanie świetnie wyszkolonych łuczników wyposażonych w broń o ramieniu niemal dwóch metrów. Potyczki i bitwy na lądzie dowiodły słuszności tej decyzji. Pod Crécy (1346) i Poitiers (1356) mimo przewagi Francuzów i ich sojuszników, zwyciężali Anglicy. Najbardziej spektakularny był triumf pod Azincourt (1415), kiedy przy stratach własnych wynoszących 112 ludzi, siły króla angielskiego Henryka w liczbie 4900 łuczników i 800 piechoty pokonały armię francuską w sile 26000 ludzi. 

Jeńcy, którzy w okresie średniowiecza dostawali się do niewoli przeciwnika byli zazwyczaj dobrze traktowani. Stanowili bowiem cenne źródło dochodu w postaci okupu, jaki dostawali przy wypuszczeniu pojmanego. W przypadku zatrzymanych łuczników sprawa miała się nieco inaczej, gdyż pochodzili zazwyczaj z nizin społecznych, nie rodzina więc, ale władca odpowiadał za ich wydostanie z niewoli. Wbrew powszechnie przyjętemu obyczajowi byli oni przed wypuszczeniem przez Francuzów okaleczani - odcinano im palec środkowy i wskazujący po to, by nie mogli już naciągać cięciwy i w konsekwencji używać swej groźnej broni. 

W konsekwencji środka zaradczego stosowanego przez Francuzów Anglicy wypracowali gest, którym irytowali przeciwnika na polu bitwy. Aby podkopać ich morale wyciągali dwa palce - wskazujący i środkowy wnętrzem dłoni do siebie. Pokazywali w ten sposób, że wciąż mają potężną broń, którą wkrótce wykorzystają by zadać śmierć przeciwnikowi. 

Od tej pory dwa wyciągnięte palce dłoni skierowanej wierzchem do rozmówcy są wyrazem co najmniej głębokiej dezaprobaty, szczególnie w trakcie dyskusji Anglików z Francuzami. I choć nad Sekwaną gest ten nie jest powszechnie używany, to jego znaczenie rozumiane jest doskonale.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Dobrowolski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Historii / "Brzydki palec po angielsku" - rocznica bitwy pod Azincourt