Wczoraj minął termin złożenia ofert na zakup zakładu FagorMastercook. Nie ma warunków brzegowych dotyczących ceny i zatrudnienia. Z informacji „PB” wynika, że ofertę złożył BSH. — Nie mogę udzielać informacji na ten temat. 20 listopada otworzymy oferty. Każdy członek komisji negocjacyjnej przedstawi opinię, na co potrzeba 3-4 dni. Przygotuję stanowisko do rady wierzycieli, a potem — najpewniej do końca listopada — decyzję podejmie sędzia komisarz — mówi Teresa Kalisz, syndyk FagorMastercook.
— Mam tylko nadzieję, że nie powtórzy się sytuacja z 22 września, gdy było wielu zainteresowanych, a nikt nie złożył oferty — mówi Leszek Bąk, szef zakładowej Solidarności i członek rady nadzorczej FagorMastercook.
Wówczas, poza BSH, oferty zamierzały złożyć dwie grupy związane z pracownikami Fagora. Warunki były jednak wyśrubowane: nabywca miał przejąć wrocławską fabrykę z 700 pracownikami, a cena wywoławcza wynosiła 270 mln zł (zakład został wyceniony na 315 mln zł). BSH już w marcu złożył w UOKiK wniosek dotyczący zgody na zakup części majątku FagorMastercook. Jeśli niemieckikoncern zostanie inwestorem we Wrocławiu, skorzysta z zezwolenia w wałbrzyskiej strefie, gdzie zadeklarował 300 etatów (kolejne 350 osób ma pracować przy kontraktach dla partnera BSH, algierskiej spółki Cevital). Rok po ogłoszeniu upadłości hiszpańskiego Fagora we wrocławskiej fabryce pracują 794 osoby (wcześniej 1300). Realizują kończący się w grudniu kontrakt dla Cevitala, który przejął zakłady Fagora we Francji i zamówił w Polsce kuchenki, okapy kuchenne i pralki za 86 mln zł.
— Podpisałam umowę na styczeń, podpiszę na luty i marzec. Chciałabym, żeby inwestor przejął spółkę z kontraktem — mówi Teresa Kalisz.