Buczek obroni się przed dumpingiem

Katarzyna Jaźwińska
opublikowano: 2001-11-16 00:00

Huta Buczek poprosiła Unię Europejską, by wyłączyła ją z planowanego nałożenia na Polskę ceł antydumpingowych. Sosnowiecka spółka ma spore szanse uniknąć zablokowania zachodniego rynku dla swoich wyrobów. Wiele wskazuje na to, że jedynym poszkodowanym będzie HTS.

W połowie ubiegłego roku Huta Buczek starała się, by wspólnie ze Stalproduktem i Hutą Pokój przygotować wniosek do Ministerstwa Gospodarki w sprawie uruchomienia postępowania ochronnego przed nadmiernym przywozem rur i profili do Polski.

— Nie doszliśmy jednak do porozumienia z naszymi partnerami. Na razie nic w sprawie złożenia wniosku się nie wydarzyło — mówi Andrzej Adamiec, członek zarządu Huty Buczek.

Łatwiej niż polscy producenci dogadały się hutnicze koncerny z Unii Europejskiej. Rozpoczęły bowiem postępowanie antydumpingowe skierowane przeciwko Polsce. Sprawa dotyczy sprzedaży rur z hut Sendzimira, Buczek i Ferrum.

— Nie chcemy ponosić odpowiedzialności zbiorowej, dlatego też zwróciliśmy się do UE z prośbą o wyłączenie z nałożenia na nasze wyroby ceł antydumpingowych. Wczoraj dane z huty analizowali eksperci unijni. Wiele wskazuje na to, że się wybronimy, ponieważ za granicą nie sprzedajemy po cenach niższych niż w Polsce — zapewnia dyrektor Adamiec.

W powodzenie planów Huty Buczek wierzy też Wiesław Karsz, dyrektor Departamentu Postępowań Ochronnych w Ministerstwie Gospodarki. Uważa on również, że antydumpingowe postępowanie nie dotknie Huty Ferrum, a jedynym poszkodowanym może być jedynie Huta Sendzimira.

— Złożyliśmy wymagane materiały w Departamencie Postępowań Ochronnych MG i liczymy na współpracę przy rozwiązaniu problemu. Nasz eksport rur jest stosunkowo niewielki. Stanowi tylko kilka procent zagranicznej sprzedaży, niemniej każde postępowanie jest zagrożeniem — mówi Violetta Kałużny, rzecznik prasowy HTS.

Lada dzień wyjaśni się również, czy będzie kontynuowany spór z Tajlandią dotyczący sprzedaży na tamtym rynku kształtowników z Huty Katowice. Polska strona wygrała w 2000 roku panel arbitrażowy WTO. Tajlandia nie uznała jednak, iż wyrok nakazuje jej zniesienie ceł na produkty polskiej spółki. Obecnie huta nie chce kontynuować sporu, argumentując swoją decyzję... brakiem pieniędzy. Wiesław Karsz liczy, że dalszą walkę sfinansuje polski rząd.

Huta Katowice sprzedawała na tym rynku wyroby warte około 20 mln USD (ponad 80 mln zł), a po wygranej w WTO liczyła na odzyskanie połowy wartości tej sprzedaży. Jednak wszystko wskazuje na to, że te zamierzenia — jeśli w ogóle — nie zostaną szybko zrealizowane.