Portfel zamówień Budmeksu, największej firmy budowlanej w kraju, jest rekordowy.
- Wartość kontraktów sięga 18 mld zł, a uwzględniając m.in. planowaną realizację linii kolejowej Rail Baltica na Łotwie i kontrakty w poczekalni - aż 25 mld zł. Szczególnie cieszy nas, że mamy wiele umów długoterminowych, które będziemy realizować przez najbliższe 3-4 lata. Daje nam to poczucie stabilizacji, zwłaszcza że wszystkie umowy przewidują waloryzację cen - mówi Artur Popko, prezes Budimeksu.
Odbudowa Ukrainy
Stabilizacja nie oznacza jednak utraty apetytu. Przeciwnie - rośnie on w miarę jedzenia. Choć Polska wciąż jest dla Budimeksu rynkiem numer jeden, firma coraz aktywniej szuka nowych zleceń za granicą. Przymierza się już m.in. do odbudowy Ukrainy.
- Czekamy na zakończenie działań wojennych. Jesteśmy na etapie poszukiwania partnerów, z którymi moglibyśmy współpracować lokalnie. Analizujemy różne warianty i pracujemy nad wyborem segmentów rynku, w których moglibyśmy działać - informuje Artur Popko.
Konsekwencją wojny jest też rosnący rynek zleceń z sektora obronnego. Polska wydaje obecnie na zbrojenia 4,7 proc. PKB, czyli ok. 135 mld zł rocznie.
- Część wydatków pochłania budowa infrastruktury, w której bierzemy udział. Inne kraje też zwiększają wydatki militarne. Zakładamy więc, że będziemy uczestniczyć w realizacji podobnych kontraktów także w państwach ościennych, np. nadbałtyckich - informuje prezes Budimeksu.
Czeskie PPP
W regionie firma poczyna sobie coraz śmielej. W Czechach, gdzie wiele inwestycji infrastrukturalnych realizuje się w formule partnerstwa publiczno-prywatnego (PPP), planuje pełnić nie tylko rolę wykonawcy kontraktów budowlanych, ale także inwestora i operatora infrastruktury.
- Złożyliśmy z partnerami biznesowymi wniosek prekwalifikacyjny na budowę drogi numer 35 w Czechach w PPP. Zostaliśmy najwyżej ocenieni przez zamawiającego. Rozstrzygnięcia przetargu spodziewamy się jeszcze w tym roku. Czechy i Słowacja to nasze najważniejsze rynki zagraniczne. Obecnie rozbudowujemy tam potencjał sprzętowy i kadrowy - zatrudniamy już kilkaset osób, z których połowę stanowią Czesi i Słowacy - precyzuje Artur Popko.
Firma liczy też na kolejne kontrakty realizowane w tej samej formule. Zachęca również do częstszego stosowania PPP w Polsce.
- Po 2033 r. dotacje unijne będą relatywnie niższe, więc warto, by polskie firmy i zamawiający zaczęli zdobywać kompetencje niezbędne do przygotowania i realizacji projektów publiczno-prywatnych [czyli finansowanych przez prywatnych inwestorów - red.] - uważa prezes Budimeksu.
Ceny po estońsku
Za granicą firma dostrzega też inne rozwiązania warte naśladowania - np. w zakresie radzenia sobie ze zmianami cen materiałów w kontraktach budowlanych.
- W Estonii, gdzie startujemy w przetargu na wykonanie linii kolejowej Rail Baltica, zasady współpracy zamawiającego z generalnymi wykonawcami są zupełnie inne niż w Polsce. W ramach tzw. open book’a i modelu alliance contract zamawiający pokrywa koszty przedstawione przez wykonawcę i dolicza niewielką marżę - tłumaczy Artur Popko.
Jego zdaniem to mechanizm korzystny dla obu stron.
- Wykonawca, składając ofertę, nie musi uwzględniać ryzyka zmiany cen materiałów i usług, co może prowadzić do obniżenia kosztów realizacji inwestycji - mówi szef Budimeksu.
W Polsce ceny w kontraktach są waloryzowane, ale po pierwsze - maksymalnie o 15 proc., a po drugie - dotyczy to tylko 50 proc. tzw. koszyka. Artur Popko wolałby, żeby rodzimi zamawiający wzięli na siebie większą część ryzyka, np. 70 proc. Chwali też rozwiązanie stosowane w Czechach - waloryzację bez ustalonego z góry limitu.
Skutki dwóch wojen
Chwilowo jednak ceny materiałów nie spędzają grupie snu z powiek. Rynek się ustabilizował i ryzyko, że ewentualny wzrost kosztów nie zmieści się w 15-procentowym limicie, jest małe. Zanosi się wręcz na spadek, choć raczej w krótkim terminie. Potencjalny sprawca to prezydent USA, Donald Trump.
- Europa eksportuje część produkcji stali i aluminium do USA. Jeśli cła ograniczą ten eksport, europejscy producenci mogą mieć nadwyżki surowca, co może wręcz doprowadzić do obniżek cen w regionie, ale ich skala zależy od możliwości znalezienia alternatywnych rynków zbytu - tłumaczy Artur Popko.
Wojna handlowa może też wpłynąć na ceny materiałów budowlanych importowanych z Chin. W przeciwną stronę może natomiast oddziaływać na rynek inna wojna- w Ukrainie.
- Ukraina jest kluczowym dostawcą rudy żelaza do Polski i innych państw UE, a wojna i odbudowa kraju mogą spowodować zarówno ograniczenie podaży surowców, jak i zwiększenie zapotrzebowania na stal, co może prowadzić do wzrostu cen w regionie. Ponadto Stany Zjednoczone są zainteresowane surowcami z Ukrainy, w tym metalami ziem rzadkich, które są kluczowe dla technologii i przemysłu zbrojeniowego. Na razie jednak brak jasnych decyzji dotyczących wydobycia i eksportu, więc wpływ tego czynnika na ceny materiałów w Europie jest niepewny. Podsumowując: cła USA na stal i aluminium mogą krótkoterminowo obniżyć ceny surowców w Europie, ale równocześnie inne czynniki, takie jak odbudowa Ukrainy, napięcia handlowe USA-Chiny i popyt na surowce strategiczne, mogą prowadzić do wzrostu cen w dłuższym okresie - prognozuje prezes Budimeksu.
Regulacje do poprawki
Ceny materiałów będą miały istotny wpływ m.in. na realizację inwestycji kolejowych, za które Polska właśnie się zabiera. Zdaniem firm budowlanych w długim terminie kluczowym czynnikiem sukcesu będzie jednak ciągłość finansowania, a tej projektom kolejowym brakuje.
- Wejście na rynek kontraktów kolejowych jest kosztowne i czasochłonne. Jeśli wykonawcy nie będą mieli pewności, że skarb państwa ma długofalowo zabezpieczone finansowanie inwestycji, nie będą na dużą skalę inwestować w rozbudowę potencjału. Obecnie kontrakty są finansowane głównie z funduszy unijnych i często zdarzają się luki inwestycyjne między zakończeniem jednej perspektywy a rozpoczęciem następnej. Wpływa to negatywnie na sytuację w całej branży, powodując odpływ pracowników, a niektórych wykonawców skłaniając do składania w przetargach ofert z bardzo niskimi cenami, by zdobyć jakiekolwiek zamówienie i przynajmniej pokryć koszty stałe - tłumaczy Artur Popko.
Jego zdaniem konieczne są zmiany prawne, dzięki którym Krajowy Fundusz Kolejowy będzie działał na takich samych zasadach jak Krajowy Fundusz Drogowy {patrz ramka red.).
Menedżer dostrzega też bariery w innych segmentach rynku budowlanego, np. energetyki odnawialnej, centrów danych i drogowym.
- Branża budowlana od dawna wskazuje na konieczność usprawnień legislacyjnych, które nie tylko przyspieszą realizację inwestycji, ale również zmniejszą nadmierną biurokrację. Mamy konkretne propozycje deregulacyjne – od prostych rozwiązań, które można wdrożyć niemal od razu, po bardziej złożone zmiany systemowe. Jednym z przykładów jest kwestia wynagrodzenia ryczałtowego w umowach drogowych. Mimo że powinno obejmować całość prac, zamawiający w wielu przypadkach stosują dodatkowe tzw. rozliczenia obmiarowe, wymagając szczegółowego wyceniania poszczególnych elementów robót. Taki model prowadzi do nadmiernej biurokracji i wydłuża procedury rozliczeń, co negatywnie wpływa na tempo realizacji inwestycji – uważa Artur Popko.
Jego zdaniem kolejnym obszarem wymagającym zmian jest podejście administracji do terminów formalnych.
- Obecne regulacje często ograniczają elastyczność w procesie realizacji inwestycji, co może prowadzić do opóźnień niezależnych od wykonawców. W ramach obecnej dyskusji nad deregulacją warto przeanalizować również okresy wydawania decyzji administracyjnych i zezwoleń na użytkowanie obiektów, ponieważ długie procedury odbiorowe są jednym z kluczowych problemów branży – dodaje prezes Budimeksu.
Informuje, że w najbliższym czasie propozycje deregulacyjne zostaną przedstawione Ministerstwu Infrastruktury oraz innym organom administracyjnym.
- Celem zmian jest nie tylko uproszczenie procesów inwestycyjnych, ale także zwiększenie efektywności realizacji kluczowych projektów infrastrukturalnych – mówi Artur Popko.
KFD jest zasilany m.in. dochodami z opłaty paliwowej i za dostęp do infrastruktury oraz funduszami UE. Te wpływy zabezpieczają wkład własny do finansowania dłużnego z Europejskiego Banku Inwestycyjnego, obligacji itp., zapewniając możliwość stabilnego inwestowania w budowę dróg. Organizacje z branży kolejowej przygotowały projekt ustawy, który na wzór KFD zabezpieczyłby finansowanie Krajowego Funduszu Kolejowego. Piotr Malepszak, wiceminister infrastruktury, informuje, że w resorcie trwają prace nad zapewnieniem długofalowego finansowania inwestycji kolejowych i deklaruje rychłe przedstawienie propozycji rządowych. Nie ujawnia szczegółów, ale przyznaje, że postulaty branży i wzorowanie się na KFD są brane pod uwagę.
W Polsce w PPP zbudowano tylko nieliczne odcinki autostrad, s program budowy dróg krajowych, który zmierza ku końcowi, w ogóle nie przewiduje inwestycji w tej formule. Wynika to z faktu, że nasza administracja drogowa od lat ma do dyspozycji duże dotacje z UE. Po zakończeniu bieżącej perspektywy unijnej finansowanie prawdopodobnie jednak będzie niższe, nie tylko w przypadku dróg, ale także innych inwestycji budowlanych. Można więc spodziewać się większego zainteresowania samorządów dużych miast stosowaniem PPP w różnych projektach budowlanych, np. parkingowych. Dobrze więc, że krajowe podmioty zdobywają doświadczenie w realizacji zadań w tym modelu.
