Budimex zgłosił się do finansowania CPK

Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Polska spółka wraz z hiszpańskim udziałowcem – Ferrovialem – chce wejść kapitałowo w finansowanie budowy lotniska. Na celowniku ma też inne projekty

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • czemu Budimex chce dywersyfikować działalność i wchodzić kapitałowo w inwestycje budowlane
  • w jakie segmenty rynku chce się zaangażować
  • jakie zagrożenia dostrzega na rynku kontraktów publicznych

Budimex chce być nie tylko zdywersyfikowaną grupą budowlaną. Chcąc złagodzić ryzyko wahań koniunktury w budownictwie, zwłaszcza w zamówieniach publicznych, szuka też możliwości wejścia kapitałowego w projekty budowlane. Dzięki temu może być nie tylko ich wykonawcą, ale także czerpać korzyści z eksploatacji po zakończeniu realizacji. Walczy już wspólnie z EDF o koncesje na bałtyckie farmy wiatrowe, ale nie zamyka się też na współpracę z innymi podmiotami. W kręgu zainteresowań jest znacznie więcej inwestycji.

- Z naszym akcjonariuszem, firmą Ferrovial, zgłosiliśmy się do finansowania budowy CPK – mówi Artur Popko, prezes Budimeksu.

Dotychczas niemal murowanym kandydatem do kapitałowego wejścia w projekt lotniskowy byli przedsiębiorcy z Korei. Tamtejszy Incheon już jest partnerem CPK, pomagającym opracować koncepcję portu. Niedawno jednak Mikołaj Wild, prezes CPK, mówił „PB”, że wiele firm i funduszy jest zainteresowanych kapitałowym uczestnictwem w inwestycji. Teraz okazało się, że w tym gronie są m.in. Budimex z Ferrovialem. Trudno jednak przesądzać, czy ich propozycja zostanie zaakceptowana, bo – jak podkreśla Artur Popko – firmy dopiero zgłosiły się do projektu, ale o szczegółach jeszcze nie rozmawiały z CPK. Skala zaangażowania będzie zależeć m.in. tego, czy CPK będzie szukać partnerów jedynie do współfinansowania lotniska, czy także linii kolejowych, które mają ułatwić dotarcie do niego.

Na razie Mikołaj Wild mówił w PB jedynie o partnerach do finansowania terminala lotniczego, którego koszt szacował na ponad 8 mld EUR, a wkład inwestorów na 40 proc.

Zagrożenia dla CPK

Napięty budżet powoduje, że rząd szuka oszczędności. Niedawno tygodnik "Wprost“ napisał, że m.in. z tego powodu pod nóż pójdzie CPK i jego realizacja będzie zablokowana. Informacje o odstąpieniu od projektu zdementowali jednak Marcin Horała, pełnomocnik rządu ds. CPK, oraz Piotr Müller, rzecznik rządu. Zapewnili, że ta inwestycja nie jest zagrożona. Patrząc na działania spółki CPK, rzeczywiście wygląda na to, że przygotowania idą pełną parą. Ma ona deklaracje inwestorów chcących finansować lotnisko.Ogłosiła także przetarg na budowę tunelu kolejowego w Łodzi, który ułatwi dojazd do terminalu. Jednak przed wyborami największym wyzwaniem jest wykup gruntów, wymagający nie tylko zabezpieczenia państwowego finansowania, ale także przekonania mieszkańców, protestujących od wielu miesięcy przeciwko sprzedaży nieruchomości oraz wywłaszczeniom. To główne czynniki mogące utrudnić albo nawet zablokować wykonanie. Powodzenie inwestycji lotniskowej zależy także od tego, jak drogi dług zaciągnie spółka na budowę i jakiej stopy zwrotu z inwestycji będą oczekiwali potencjalni inwestorzy oraz czy prognozowany ruch pozwoli je osiągnąć.

Budimex nie ma doświadczenia w finansowaniu projektów lotniskowych, ma je natomiast Ferrovial będący partnerem kapitałowym w nowojorskim terminalu JFK.

Na własny rachunek:
Na własny rachunek:
Lista inwestycji, w które Budimex chciałby zaangażować się finansowo, jest dość długa. Artur Popko, prezes giełdowej grupy, wymienia na niej także np. terminale logistyczne. Grupa stawia już także pierwsze kroki w segmencie fotowoltaiki, w którym widzi siebie nie tylko jako wykonawcę, ale także inwestora.
Marek Wiśniewski

Giełdowa grupa może pozwolić sobie na szukanie nowych obszarów działalności, bo ma sporo gotówki do zagospodarowania. Obecnie jej stan sięga 2,2 mld zł, a na koniec tego roku wzrośnie do 3 mld zł.

Budimex planował także akwizycje firm za granicą. Marcin Węgłowski, członek zarządu grupy, informuje jednak, że te plany na razie zostały zawieszone ze względu na brak pewności co do sytuacji na rynku, wynikający z wojny na terenie Ukrainy. Grupa nie przestaje natomiast walczyć o kontrakty budowlane w państwach sąsiadujących w Polską.

Brak funduszy UE i wojna cenowa w zamówieniach publicznych

W kraju coraz trudniej je zdobywać. Wprawdzie po trzech kwartałach grupa ma portfel wart 4,6 mld zł, a do końca roku chce go zwiększyć do 7,5 mld zł, ale spodziewa się trudnych dwóch najbliższych lat. Opóźnia się bowiem odblokowanie funduszy unijnych dla Polski, co stawia pod znakiem zapytania rychłe pozyskanie nowych zamówień publicznych, zwłaszcza w branży kolejowej.

- Rośnie też konkurencja i presja cenowa w przetargach publicznych, w których startuje coraz więcej firm z Chin czy Turcji niemających w Polsce potencjału wykonawczego. W jednym z przetargów kolejowych zgłosiło się aż 16 oferentów, w tym czterech z Chin – twierdzi Artur Popko.

Podkreśla, że w innych krajach założenia przetargowe są mniej liberalne niż z Polsce.

- Na przykład na Łotwie w postępowaniach dotyczących linii kolejowej Rail Baltica mogą brać udział tylko podmioty z państw NATO, co na starcie eliminuje firmy chińskie – mówi prezes Budimeksu.

W krajach sąsiadujących z Polską zdarza się nawet, że trudny dostęp mają przedsiębiorcy z państw unijnych. Zamawiający tak określają warunki specyfikacji, że trudno je spełnić podmiotom wchodzącym na rynek.

Podobne doświadczenia jak Budimex ma należąca do grupy spółka FB Serwis, zajmująca się utrzymaniem dróg. W tym segmencie także coraz agresywniej składają oferty nowe podmioty spoza Europy.

- Nasz portfel zamówień jest wart 300 mln zł. Zakładamy, że wzrośnie do 800 mln zł, głównie dzięki kontraktom pozyskanym z przetargów, w których oferty składaliśmy kilka miesięcy temu. Wówczas udawało nam się wygrywać, choć konkurencja była silna. Obecnie często nasze oferty plasują się na ostatnich miejscach, mimo że sposób kalkulowania przez nas cen nie uległ zmianie – twierdzi Artur Pielech, prezes FB Serwis.

Wzrosła natomiast konkurencja cenowa, bo do postępowań przystępuje coraz więcej firm.

Wojna odcisnęła piętno na rynku soli

Wart 800 mln zł portfel zapewni FB Serwisowi ok. 200 mln zł przychodów z segmentu drogowego rocznie, bo kontrakty zawierane są zazwyczaj na cztery lata. Obecnie spółka znalazła też dodatkowe źródło przychodów i zysków. Jest nim sprzedaż soli drogowej. Artur Pielech przypomina, że połowa soli drogowej na polskim rynku pochodziła z importu. Po wybuchu wojny w Ukrainie i nałożeniu sankcji na Białoruś dostawy z tych rynków nie są realizowane. W efekcie ceny soli wzrosły z 230 zł za tonę w poprzednim sezonie do 500-700 zł w bieżącym.

- FB Serwis zazwyczaj potrzebuje rocznie 25 tys. ton soli. Kontraktację prowadzimy wiosną. Dlatego też po wybuchu wojny na terytorium Ukrainy udało nam się zabezpieczyć dostawy z innych kierunków – informuje Artur Pielech.

Grupa kupiła ponad 50 tys. ton soli. Miała także zapasy w magazynach. Wzrost cen zachęcił ją do odsprzedania nadwyżki, co pozwoli osiągnąć 30 mln zł ekstra przychodów.

- Zobaczymy, czy będzie to jednorazowe działanie, czy w przyszłości będziemy realizować tego typu transakcje – mówi Artur Pielech.

Obecnie często zdarza się, że firmy oprócz podstawowej działalności zajmują się sprzedają mediów czy surowców strategicznych w jakiejś branży. Na przykład Cognorowi, w powodu spadających cen i słabego popytu, opłaca się wyłączać różne urządzenia do remontu i sprzedawać niewykorzystywaną przez nie wówczas energię i gaz. Na takich transakcjach już zarobił 95 mln zł .

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane