Budowanie marki wymaga zaangażowania

Tworzenie trwałych relacji zawodowych nigdy nie było tak proste. Jak zyskać przewagę dzięki aktywności w mediach społecznościowych?

W statystykach wygląda to nieźle: prawie wszyscy (97 proc.) polscy menedżerowie korzystają z serwisu LinkedIn. Jedna piąta jest na Facebooku i GoldenLine. Niemal co dziesiąty używa niemieckiego portalu zawodowego XING, tyle samo Google+ i Twittera, a co setnego można spotkać na Viadeo, francuskim odpowiedniku GoldenLine — wynika z badań Akademii Leona Koźmińskiego (ALK). A co ze skutecznością przekazu? Przedstawiciele krajowego biznesu efektywnej obecności w mediach społecznościowych mogliby uczyć się od swoich koleżanek i kolegów z Zachodu.

Zobacz więcej

CIERPLIWOŚCI: Jeśli poddamy się po pierwszych niepowodzeniach, nie mówmy, że to nie działa. Po prostu nie chce nam się uczyć reguł, które działają w mediach społecznościowych — twierdzi Joanna Ceplin, autorka książki „Uwierz w swoją markę online”. Fot. Marek Wiśniewski

Każdy Cyryl ma swoje metody

Dr Paweł Korzyński z ALK, który opisał badanie w niedawno wydanej książce „Przywództwo w erze cyfrowej”, wziął pod lupę kilkuset prezesów i dyrektorów ze Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Rosji, Chin, Niemiec i Polski. Jego uwagę zwróciło to, że ponad połowa (54 proc.) respondentów w naszym kraju ma konta tylko na jednym portalu. Za granicą jest odwrotnie — tamtejsi szefowie najczęściej dysponują dwoma lub trzema takimi kanałami (po 31 proc.). Jedno konto ma tylko co czwarty ankietowany.

— Każdy serwis społecznościowy ma innych odbiorców, więc aktywność w kilku takich miejscach pozwala liderowi dotrzeć do szerszego grona osób spoza swojego środowiska — zapewnia dr Paweł Korzyński. Trzeba jednak położyć akcent na słowie „aktywność” — nie wystarczy, że założymy konto, powinniśmy wchodzić w interakcję z innymi użytkownikami social mediów. Zachęca do tego Adam Bodziak, właściciel Green Light Public Relations, który uważa, że wielu menedżerów zapala się do cyfrowych metod komunikacji, ale, wskutek obciążenia pracą, szybko o nich zapominają. — Rzadkie zaglądanie na swoje strony lub zlecanie prowadzenia bloga profesjonalnemu autorowi to droga donikąd. Nasi znajomi z Facebooka, Twittera i innych portali chcą mieć z nami w miarę częsty kontakt, a nie od święta — wskazuje Adam Bodziak.

Nieco inaczej sprawę widzi Marcin Żukowski, konsultant ds. marketingu internetowego i autor książki „Twoja firma w social mediach”. Przesuwa punkt ciężkości z ilości na jakość. Tłumaczy, że w serwisach społecznościowych powinniśmy poruszać się świadomie. Polega to na tym, by dokładnie znać cele, które za pośrednictwem tych portali chcemy osiągnąć.

— Zwiększenie sprzedaży, tworzenie wizerunku, reagowanie na kryzysy, edukowanie rynku — to nasze cele i potrzeby dyktują sposób komunikowania się w sieci. Kto o tym zapomina, ryzykuje, że zainwestuje dużo czasu i pieniędzy w coś, co nie przyniesie oczekiwanych efektów — ostrzega Marcin Żukowski.

Samemu czy z doradcą

Czy jesteśmy skazani na media społecznościowe? To pytanie często słyszy Joanna Ceplin, partner w agencji CommunicoArts i właścicielka Lemon Social Media. Zwykle odpowiada: to zależy! — Przymusu nie ma. Jeśli jednak myślimy o karierze, sukcesie lub choćby lepszych wynikach, powinniśmy obserwować zmiany zachowań naszych odbiorców, klientów i partnerów biznesowych. Warto przyjąć do wiadomości, że komunikacja odbywa się inaczej niż kilka lat temu — i iść z duchem czasu. Czy to nie wspaniałe, że w jednym miejscu można znaleźć mnóstwo osób zainteresowanych daną dziedziną, czy to w Polsce, czy na drugim krańcu Ziemi? — zachwyca się Joanna Ceplin.

Niedawno napisała książkę „Uwierz w swoją markę online”. Adresuje ją do kobiet, bo — twierdzi — one rzadziej niż mężczyźni wykorzystują media społecznościowe do celów zawodowych i biznesowych (choć, jeśli już to robią, radzą sobie genialnie). Na marginesie: zawarte w podręczniku rady są uniwersalne, o czym zaświadcza m.in. Przemysław Poznański, autor bloga „Zupełnie Inna Opowieść”: „W trakcie lektury zrozumiałem, że mam w rękach przewodnik, który pozwoli mi świadomie budować własną markę, bo dotychczasową intuicję zastępuję praktyczną wiedzą”.

— Większość z nas traktuje platformy społecznościowe jako rozrywkę, wypełniacz czasu. Dlatego nigdy dość powtarzania: jeżeli masz biznes lub marzenia, zamiast skrolować godzinami Facebooka, zacznij publikować treści, które przyciągną zainteresowane osoby. A że z pierwszych prób możesz być niezadowolony… Biegłość przyjdzie z czasem. Wierność zasadzie „progres, nie perfekcja!” czyni cuda — mówi Joanna Ceplin.

Jej zdaniem, gromadzenie społeczności wokół marki nigdy wcześniej nie było tak łatwe — mamy bezpłatne narzędzia, z których grzechem byłoby nie skorzystać. Grupy na Facebooku, transmisje na żywo, relacje na Instagramie — to tylko niektóre funkcje do tworzenia relacji, które zaleca ekspertka. Dodaje, że o sukcesie decyduje równowaga między technologami, doświadczeniem i wiedzą. Dlatego cieszy ją duża frekwencja na kursach z mediów społecznościowych.

— Prowadzę zajęcia w większych miastach Polski, ale przyjeżdżają na nie osoby z różnych zakątków. W marcu miałam szkolenia w Londynie i zainteresowanie było ogromne — nie ukrywa dumy Joanna Ceplin. Co dają kursy? Ekspertka z Communico- Arts spotyka wielu przedsiębiorców i menedżerów, którzy nie wiedzą, od czego zacząć, na której platformie skupić działania i jak osiągnąć swój cel. Niektórzy rozważają zatrudnienie agencji lub specjalisty od marketingu osobistego w sieci, ale nie umieją oddzielić rynkowego ziarna od plew.

— Przyzwoite szkolenia oferują podstawową wiedzę i rozeznanie, czym się kierować przy wyborze dostawcy usług, czego od niego wymagać i na co zwracać uwagę podczas współpracy. Szkoda byłoby wydać fortunę na konsultanta, który jest nieskuteczny, udziela niespójnych lub oczywistych rad, a jego oferta jest schematyczna, sprzedawana hurtowo — uświadamia trenerka komunikacji online.

Część użytkowników mediów społecznościowych woli polegać na sobie. Zapisują się na kursy, by zdobyć „rzemieślnicze” umiejętności — ustawianie reklam, automatyzacja publikacji, prowadzenie transmisji na żywo. Uzupełnieniem edukacji w realu jest e-learning. Joanna Ceplin poleca go z dwóch głównych powodów. Po pierwsze, każdy może się uczyć w swoim tempie. Po drugie, uczestnicy mają nieograniczony dostęp do regularnie aktualizowanych materiałów. Tak jest przynajmniej na jej platformie.

Reflektory na odbiorcę

A co radzić osobom, których wpisy, komentarze, materiały wideo pozostają bez odpowiedzi? — Czy na pewno wiedzą, do kogo piszą, i co interesuje odbiorców? Jeżeli nie mamy wizji konkretnego adresata, nasze komunikaty trafią w próżnię. Oprócz cierpliwości i systematyczności liczy się pomysłowość. Możemy uczestniczyć w grupach tematycznych, pomagać sobie reklamą, poszukać ludzi lub marek o podobnych celach i zrobić coś razem. Sposobów jest wiele, a ogranicza nas przede wszystkim wyobraźnia — argumentuje Joanna Ceplin.

Częstą przeszkodą jest nadmierne skupienie na sobie. To odbiorca, klient, partner powinien znaleźć się w centrum uwagi. Jak czytamy w książce „Uwierz w swoją markę online”: „Im więcej światła kierujesz na innych, tym więcej światła pada na Ciebie!”.

Weź udział w V edycji kongresu "HR Summit", 12-13 września 2018 r., Warszawa >>

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Budowanie marki wymaga zaangażowania