Budowlańcy i finansiści szykują się do dużych inwestycji

Katarzyna KapczyńskaKatarzyna Kapczyńska
opublikowano: 2023-10-12 20:00

Wartość wydatków GDDKiA na inwestycje drogowe wzrośnie z 15,5 mld zł obecnie do 25 mld zł w 2025 r. Ruszyć mogą też inne kontrakty budowlane. Finansiści już się głowią, jak je zabezpieczyć.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • jakich problemów w realizacji planowanych inwestycji infrastrukturalnych obawiają się wykonawcy
  • czym martwią się ubezpieczyciele
  • jaki wpływ na dostępność gwarancji ma wydłużanie terminów odbioru inwestycji i oczekiwanie przez zamawiających wydłużenia okresu zabezpieczeń
Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

W branży budowlanej panuje kryzys. Pełną parą idą w zasadzie tylko inwestycje drogowe. Wydatki Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) wzrosną z 15,5 mld zł w tym roku do 25 mld zł w 2025 r. To efekt ogłaszania dużej liczby przetargów i zawierania umów z wykonawcami oraz rosnących kosztów inwestycji.

Potencjał jest wystarczający

Wykonawcy przekonują, że podołają ich realizacji, choć perturbacji nie wykluczają.

- Deklarowany przez GDDKiA wzrost nakładów inwestycyjnych do 25 mld zł nie będzie stanowił większego problemu dla firm wykonawczych w Polsce. W czasach wysokiej inflacji, drożejących surowców i materiałów budowlanych wzrost nakładów na inwestycje nie oznacza proporcjonalnego wzrostu zakresu prac – mówi Paweł Bruger z Mirbudu, podkreślając, że obecnie firmy budowlane w Polsce nie wykorzystują 100 proc. potencjału wykonawczego w segmencie drogowym.

Jeśli jednak równocześnie zwiększą się nakłady w innych segmentach budownictwa – np. mieszkaniowym, obronnym, samorządowym, energetycznym, hydrotechnicznym – mogą zacząć się kłopoty.

- Największe problemy będzie sprawiał niedobór kadry technicznej i produkcyjnej oraz logistyka. Nie będzie natomiast kłopotu z dostępnością maszyn i urządzeń budowlanych – uważa Paweł Bruger.

Damian Kaźmierczak, wiceprezes i główny ekonomista Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa, też jest zdania, że największym wyzwaniem będzie zapewnienie kadry i zabezpieczenie firm przed ryzykiem kolejnego wzrostu cen, który może wywołać kumulacja inwestycji. Ekspert zwraca także uwagę, że zwiększenie nakładów na drogi, mogące iść w parze z planowaną realizacją innych kontraktów publicznych, będzie nie lada wyzwaniem dla banków i ubezpieczycieli udzielających gwarancji inwestycyjnych.

Gwarancje nie są z gumy

Instytucje finansowe już przygotowują się do zwiększonego popytu, wraz z budowlańcami szukając sposobu zaspokojenia rosnącego popytu na instrumenty finansowe.

- Limity gwarancyjne dla branży budowlanej nie są z gumy. Jest to jednak największy klient sektora ubezpieczeniowego i wspólnie myślimy, jak się przygotować na nadejście fali rozbudowy infrastruktury w Polsce. Mamy jednocześnie świadomość, że wkrótce dodatkowe zapotrzebowanie na finansowanie może nadejść z Ukrainy w związku z włączeniem się polskich firm w odbudowę – mówi Robert Dębecki, dyrektor departamentu gwarancji w Korporacji Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych (KUKE).

Zwraca uwagę na występujące na rynku zdarzenia, mogące utrudnić zadanie instytucjom finansowym.

- To przeciągające się nieustannie rozliczenia i odbiory starych projektów, uniemożliwiające nam uwolnienie gwarancji na nowe inwestycje. Równocześnie coraz częściej spotykamy się z oczekiwaniem przez zamawiających wydłużenia gwarancji do 15 lat, a nawet dłużej, co istotnie ograniczy nasz potencjał wsparcia branży budowlanej. Jej kondycja nie wzbudza zastrzeżeń, choć zdarzają się przypadki niewypłacalności, z którymi również w KUKE musieliśmy się w ostatnim czasie zmierzyć. Więcej zagrożeń widzimy w przypadku segmentu deweloperskiego niż infrastrukturalnego – zaznacza Robert Dębecki.

Jego zdaniem inwestycje trzeba rozłożyć na dłuższy okres i przygotować się na ewentualne zmiany kosztów realizacji. Rafał Mańkowski, ekspert Polskiej Izby Ubezpieczeń (PIU), twierdzi natomiast, że rozbudowa i modernizacja polskiej infrastruktury, np. transportowej, czy przebudowa systemu energetycznego są przewidziane na kilkadziesiąt lat, więc zapotrzebowanie na gwarancje również będzie rozłożone w czasie.

- W długim okresie warunki ekonomiczne, formalno-prawne, technologiczne oraz polityczne będą się zmieniały, a polityka instytucji gwarancyjnych będzie się dostosowywać do realiów rynkowych – uważa Rafał Mańkowski.

Twierdzi, że firmy ubezpieczeniowe już przygotowują się do zaspokojenia rosnącego popytu na gwarancje, prowadząc rozmowy biznesowe z reasekuratorami i własnymi grupami finansowymi. Podkreśla też, że ubezpieczyciele decydują o udzieleniu zabezpieczeń dla poszczególne kontraktów indywidualnie, po dokonaniu oceny ryzyka - biorą pod uwagę sytuację finansową i możliwości wykonawcy, warunki oferty, stopień skomplikowania inwestycji, ogólną sytuację makroekonomiczną oraz wymagania dotyczące treści gwarancji.