Budowlańcy z Chin odkrywają karty

Anna Pronińska
opublikowano: 13-05-2010, 00:00

Spółka, która napsuła krwi

Polska będzie naszym

przyczółkiem w UE

— deklaruje COVEC

Spółka, która napsuła krwi

naszym budowlańcom,

przerywa milczenie. I chce

się zadomowić w Polsce.

O firmach budowlanych z Państwa Środka zrobiło się głośno w Polsce, gdy w ubiegłym roku spółka China Overseas Engineering Company (COVEC), oddział trzeciego pod względem wielkości na świecie koncernu budowlanego China Railway Construction Group (CRCG), wygrała zlecenia na budowę dwóch odcinków A2. Chińskie oferty opiewały w sumie na blisko 1,3 mld zł i były o połowę niższe od kosztorysów inwestorskich. Konkurencyjne firmy natychmiast oskarżyły COVEC o stosowanie dumpingowych cen i poskarżyły się Komisji Europejskiej (KE).

Dumpingu nie było

Przedstawiciele chińskiego wykonawcy postanowili zabrać wreszcie głos.

— Rozpowszechniano o firmie nieprawdziwe pogłoski. Ostatecznie KE odrzuciła złożoną na nas skargę. Nie zaniżyliśmy rażąco cen na A2 i zaprzeczamy plotkom, że dotuje nas chiński rząd. CRCG, której częścią jest COVEC, to spółka publiczna notowana na giełdach w Szanghaju i Hongkongu — mówi Gou Ling, wiceprezes polskiego oddziału COVEC.

Jego zdaniem, praktyka stosowania na przetargach cen niższych o kilkadziesiąt procent od szacunków inwestorskich jest "powszechna i normalna", a w szczególności w dobie kryzysu.

— Zdarza się to także europejskim firmom. Przypomnę, że w przetargu na odcinek A1, w którym COVEC brał udział, zlecenie na jeden z fragmentów autostrady wygrała europejska firma, która zaproponowała cenę podobną jak my na A2 [w przeliczeniu na kilometr — przyp. red.]— dodaje Gou Ling.

Wespół w zespół

Nie wyklucza zaangażowania chińskich budowlańców przy pracach na A2.

— Zwykle przy tego rodzaju budowach pracuje nawet 700 osób. Na razie negocjujemy współpracę z polskimi podwykonawcami. To zgodne z praktyką chińskich firm, która polega na współpracy z lokalnymi podmiotami w ramach strategii rozwoju międzynarodowego. Prawdopodobnie będziemy zatrudniać głównie polskich budowlańców. Ściągnięcie chińskich nie jest tak tanie, jak się wydaje — mówi wiceprezes COVEC.

Odcinki A2 mają być gotowe do maja 2012 r., a tymczasem wciąż trwają prace na etapie projektowym.

— Prace budowlane na obu odcinkach rozpoczniemy w tym roku — zapewnia Gou Ling.

Apetyt rośnie

W Państwie Środka chiński koncern ma na koncie budowę tysięcy kilometrów dróg, szkoły, dworce czy stadiony. W Polsce obecny jest od trzech lat. Z naszych informacji wynika, że oprócz dwóch odcinków A2 realizuje też hotel w Krakowie za około 9 mln EUR. Spółka stara się także o budowę mostu w Toruniu, szacowaną na ponad 900 mln zł.

— Chcemy brać udział w kolejnych przetargach o różnej skali w Polsce. Jest jeszcze wiele do zrobienia na tym rynku, zwłaszcza przed EURO 2012, dlatego na Polsce się skupiamy i liczymy, że tu się zadomowimy. Jeśli poprawi się koniunktura, nie wykluczamy wejścia na inne rynki w Europie. Potencjał jest na Wschodzie. Polska wciąż się rozwija, zwłaszcza w budownictwie. Jesteśmy zainteresowani również segmentem kolejowym czy budową mostów — mówi wiceprezes COVEC.

Interesują go nie tylko wielkie przetargi. Nie chce jednak określać progu wartości zamówienia, którym może się zainteresować COVEC.

Chiński potentat

China Overseas Engineering Group należy do notowanej na giełdach w Szanghaju i Hongkongu grupy China Railway Construction Group, zatrudniającej ponad 250 tys. pracowników. Na koncie ma kilka tysięcy projektów infrastrukturalnych w Azji i Afryce. W 2009 r. grupa zarobiła 6,6 mld CNY (wobec 3,6 mld CNY w 2008 r.), a jej przychody wzrosły do 355,5 mld CNY (wobec 226,1 mld CNY). W pierwszym kwartale 2010 r. zysk netto China Railway Construction wzrósł o 47 proc. r/r, do 1,4 mld CNY, a przychody o 37 proc. r/r, do 70 mld CNY (1 CNY = 0,45 zł według kursu NPB z 12. 05. 2010 r.).

Niewykorzystana furtka

Konrad Jaskóła, prezes Polimeksu-Mostostalu

Porównujemy oferty składane przez Polimex i inne firmy na te same odcinki autostrady. To oferty o bardzo niskiej marży, które zakładają maksymalne wykorzystanie regionalnych możliwości, tj. transport, materiały itp. Taka analiza porównawcza naszej oferty i takiej, która jest o połowę niższa od kosztorysu inwestorskiego, sprawia, że trudno jest mi wyobrazić sobie, że w tak rażąco niskiej cenie uwzględniono wszystkie koszty. Zamawiający nie stosuje furtki, którą ma do dyspozycji. Polega ona na sprawdzeniu rażąco niskiej ceny i ewentualnym odrzuceniu jej. Nie było u nas jeszcze takiego przypadku, by inwestor skorzystał z takiej możliwości. A tak być powinno, by chronić polskiego pracownika.

Nie ma uczciwej konkurencji

Wojciech Malusi, prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Drogownictwa

Jestem przekonany, że za proponowane ceny firma COVEC nie zbuduje dwóch odcinków A2 i prawdopodobnie straci na tych kontraktach. Gdyby do takiego przetargu doszło w Niemczech, zamawiający odrzuciłby najtańszą ofertę, która od kolejnej jest tańsza o ponad 20 proc., bo uznałby ją za niewiarygodną.

Nie mamy pretensji do chińskich firm, lecz do strony rządowej, że wciąż obowiązuje prawo, które dopuszcza do wyboru najtańszej oferty w przetargu. W ten sposób nie są zachowane reguły uczciwej konkurencji. Jeśli nadal głównym kryterium w przetargach będzie najniższa cena, takie oferty jak chińska zawsze będą wygrywać, a wykonawcy zleceń będą musieli szukać oszczędności.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Pronińska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy