Budowlanka liczy na rząd

Anna Pronińska
opublikowano: 2009-06-19 00:00

Przedstawiciele branży chcą pomocy w walce z kryzysem. Apelują do władz o wpompowanie pieniędzy w rynek.

Przedstawiciele branży chcą pomocy w walce z kryzysem. Apelują do władz o wpompowanie pieniędzy w rynek.

Zmiana prawa, pieniądze dla sektora lub zwolnienie z podatku dochodowego — te czynniki mogłyby pobudzić budowlaną branżę, uważają przedstawiciele sektora.

Według Richarda Mbewe, ekonomisty, wyjściem z sytuacji mogłoby być także uruchomienie gwarancji państwowych dla inwestycji finansowych i robót publicznych związanych z budową infrastruktury drogowej, mieszkaniowej oraz wodno-kanalizacyjnej.

— Koniunkturę mogą też napędzać programy typu "Rodzina na swoim" — mówi Richard Mbewe.

Potwierdzają to dane.

— W pięć miesięcy udzielono 16 tys. kredytów w ramach tego programu. To o 50 proc. więcej niż w całym 2008 r. Od roku rząd pracuje nad zmianą ustawy o planowaniu przestrzennym, by wprowadzić mechanizmy oddziaływania na środowisko. Dotacje z UE są dźwignią, która pozwoli odrobić straty w mieszkaniówce budownictwem ogólnym — zapewnia Olgierd Dziekoński, podsekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury.

Dodaje, że rząd stoi na twardej pozycji, by nie dawać pieniędzy bezpośrednio, lecz poprzez mechanizmy gwarancji i poręczeń.

— Nie ma mowy o masowych bankructwach w branży, choć liczba wniosków o upadłość jest większa niż w 2008 r. Rozwiązaniem byłoby zwiększenie płynności sektora bankowego, który mógłby wówczas chętniej finansować inwestycje. Odwrócenie cyklu nastąpi, ale potrzeba pomocy władz —przekonuje Marek Michalak, prezes Gdańskiego Klasteru Budowlanego zrzeszającego 41 firm budowlanych.

Zdaniem Sławomira Jędrzejewskiego, konsultanta z Jones Lang LaSalle Poland, szansą na pobudzenie sektora nieruchomości komercyjnych jest współpraca w zakresie partnerstwa publiczno-prywatnego, zniesienie limitów inwestycyjnych i tworzenie wehikułów prawnopodatkowych na wzór amerykański, np. zwolnienie firm inwestujących w nieruchomości z podatku CIT.