Budownictwo znów bije rekordy

Przemek Barankiewicz
opublikowano: 2006-07-21 00:00

Wczorajsza sesja była bardzo udana dla inwestorów — WIG zyskał 3,1 proc., a WIG20 3,8 proc. Ale giełdowym sektorem, który najszybciej powrócił do poziomów z 11 maja, czyli szczytu hossy, jest budownictwo. Wskaźnik WIG-Budownictwo w ostatnich tygodniach szybko odrabiał straty, choć słabiej od rynku zachowywały się papiery deweloperskich GTC i Echo, mających ponad 50-procentowy wpływ na indeks. Powrót zagranicznego kapitału na GPW sygnalizuje, że subindeks może szybko odskoczyć od 50 000 pkt. Papiery deweloperów należą do ulubieńców zachodnich inwestorów, którzy dzięki nim uzyskują dostęp do dynamicznie rozwijającego się rynku nieruchomości w regionie. Wprawdzie stopy kapitalizacji, warunkujące wartość majątku deweloperów, w Polsce są już blisko europejskiego poziomu, ale GTC i Echo szybko rozwijają inwestycje w Rumunii, Ukrainie czy na Bałkanach, gdzie proces ten dopiero się zaczyna. Ich akcje ciągle mają więc potencjał wzrostu, choć jeszcze większy dostrzegamy w klasycznych spółkach budowlanych notowanych na GPW. To właśnie dzięki nim WIG-Budownictwo w ostatnich tygodniach zachowywał się znakomicie (od 14 czerwca wskaźnik zyskał 23 proc.).

Nawet tych, którzy nie wierzą w rządowe obietnice 3 mln mieszkań i milionowe wsparcie z Unii Europejskiej, przekonać muszą dane statystyczne. Produkcja budowlano-montażowa była w czerwcu o 15,7 proc. wyższa niż przed rokiem. W całym półroczu oddano do użytku o 12,5 proc. więcej mieszkań przeznaczonych na sprzedaż lub wynajem niż rok wcześniej. Szybko rośnie sprzedaż (i niestety ceny) cementu. Budowlane spółki ciągle jeszcze odzwierciedlają w wynikach kontrakty zdobywane w okresie dekoniunktury, gdy marże często były bliskie zera, ale i tak w I kwartale z dziesięciu największych przedstawicieli branży żaden nie wykazał straty. To pierwszy taki kwartał w tej dekadzie. II kwartał przyniósł spółkom giełdowym kilkanaście dużych zleceń o wartości co najmniej 20 mln EUR, a przecież naprawdę duże inwestycje infrastrukturalne dopiero przed nami.

Do łask inwestorów powraca Budimex, który przypomniał o sobie dużymi zleceniami. Jego wyniki kwartalne powinny potwierdzić widoczną już w I kwartale odbudowę marż. Przyszłość wyceny zależy od inwestorów finansowych, którzy zaczęli wycofywać się wraz ze spadkiem jej rentowności i lekceważeniem praw akcjonariuszy mniejszościowych.

Czwartek przyniósł historyczne maksimum notowań Polimeksu, którzy ciągle ściga się z Budimeksem pod względem wartości rynkowej i portfela zamówień. Polimex jest bardziej rentowny, ale niemal równa wycena rynkowa sugeruje, że rynek wierzy w zrównanie marż w przyszłości. Możemy na to poczekać, bo Polimex jest silny w bardzo perspektywicznych branżach. Ma też rozdrobniony akcjonariat. Wiele spekuluje się też na temat jego przejęć, choć efektów nie widać (na razie, bo przejęcie Energomontażu Północ wydaje się już bliskie). Widać za to rozwój organiczny w drogownictwie i kolejnictwie, gdzie pojawiły się już pierwsze kontrakty. Udane zakupy to domena PBG. Spółka cechująca się jedną z najwyższych rentowności w branży już od dawna jest jej liderem pod względem kapitalizacji. Przychodami i portfelem jeszcze odbiega od Polimeksu i Budimeksu, ale za kilka lat może się to zmienić. Dlatego wskaźnik cena/zysk przekraczający 30 nie zniechęca inwestorów.

Szukający wyższych zysków gracze powinni jednak się rozglądać wśród drobniejszych spółek. Nadal niedroga wydaje się Elektrobudowa, a wysyp energetycznych kontraktów (miejmy nadzieję) ciągle przed nią. Przyszłość może też należeć do Naftobudowy, która działa w rentownej niszy, ale w jej przypadku wiele może zależeć od decyzji właściciela (Polimeksu). Potencjał wzrostu ma także Polnord, który będzie korzystał na współpracy z Prokomem (oby jej owoce rozkładały się proporcjonalnie na obie strony), zwłaszcza że ten przejął kontrolę nad inżynieryjną Pol-Aquą. Ataku na rekord z maja można za to oczekiwać od Projprzemu, który systematycznie buduje portfel zamówień, a wkrótce zwiększy się udział inwestorów finansowych w jego akcjonariacie. Przyszłość kursu Mostostalu Warszawa, który dużymi zleceniami powraca do grona głównych rozgrywających branży, zależy od powodzenia wezwania, które radziliśmy przeczekać. I chyba tak robią inwestorzy, bo wycena Mostostalu przekroczyła już poziom z wezwania ogłoszonego przez Accionę.