Budują edukacyjny biznes z klocków

  • Marta Bellon
opublikowano: 24-07-2012, 00:00

Case study: RoboCamp przekonuje dzieciaki, że matematyka czy fizyka to nic strasznego. Przy pomocy robotów z klocków Lego

Czy sześciolatki można nauczyć programowania komputerowego, a nastolatkom pokazać, że inżynier to pasjonujący zawód? Firma RoboCamp z Gdańska znalazła na to sposób. Opracowała autorski program, zgodnie z którym przekazuje młodym ludziom wiedzę matematyczno-przyrodniczą. Nie potrzebuje ani tradycyjnych podręczników, ani tablicy.

Do pracy wykorzystuje komputer oraz klocki Lego i wyprodukowane przez siebie podzespoły. Dzieciaki budują z nich roboty, a następnie programują je, by wykonywały powierzone im wcześniej zadanie. Przy okazji zdobywają wiedzę z przedmiotów szkolnych, takich jak biologia, geografia, przyroda, informatyka, historia i matematyka. Podczas kilkugodzinnych warsztatów powstają modele wiatraków, wind, skanerów czy robotów sprzątających.

Od biznesplanu do firmy

Pomysłodawcą tego modelu biznesowego jest Wojciech Syrocki, właściciel RoboCampu. Absolwent Wydziału Automatyki i Robotyki na Politechnice Gdańskiej na pomysł wykorzystania robotów do rozwijania umiejętności i wiedzy wpadł jeszcze na studiach. Mało ciekawe zajęcia postanowił urozmaicić tworzeniem projektów, które zawiłości inżynieryjne wyjaśniałyby w sposób praktyczny i zajmujący.

W 2006 r. wystartował w konkursie na najlepszy biznesplan organizowany przez akademickie inkubatory przedsiębiorczości (AIP). Wygrał. Od tamtego momentu przez pierwsze dwa lata rozwijał swój start-up pod czujnym okiem AIP.

— Ta pomoc była dla nas bardzo ważna. Mogliśmy się skupić tylko na rozwijaniu naszego modelu biznesowego, resztą zajęła się fundacja. Po tym jak go dopracowaliśmy, aplikowaliśmy o różnego rodzaju dotacje unijne, kilka udało nam się pozyskać. Staraliśmy się bardzo mocno czerpać z dostępnych źródeł pomocowych. W trakcie procesu rozwoju firmy pozyskiwaliśmy nie tylko fundusze, ale również wiedzę, jak zarządzać takim biznesem. Zdobyliśmy inwestora prywatnego, korzystamy z jego doświadczeń przy zarządzaniu firmą — tłumaczy Wojciech Syrocki.

Autorski program

Dziś firma współpracuje z wieloma szkołami, uczelniami i klientami indywidualnymi. Nie tylko organizuje i prowadzi zajęcia dla dzieci i studentów. Sprzedaje też licencje na swój program dydaktyczny. Uczestnicy zajęć RoboCampu pogłębiają wiedzę teoretyczną, ale rozwijają też wyobraźnię przestrzenną.

— Ani dzieciom, ani studentom nie dajemy instrukcji, jak wykonać dane zadanie. Sami muszą skonstruować urządzenia. Każde takie zadanie to pewien mikroprojekt inżynierski, który zawiera wszystkie elementy, z którymi mają później do czynienia inżynierowie. Jest to więc proces edukacji, który przypomina pracę inżyniera — podkreśla Wojciech Syrocki. Zajęcia realizowane są w pracowniach komputerowych, trwają minimum 2 godziny lekcyjne. Warsztaty są organizowane zarówno w czasie trwania roku szkolnego, jak i w wakacje czy ferie zimowe.

— Realizujemy zajęcia w szkołach, zarówno w ramach usługi zewnętrznej, jak i projektów unijnych. Młodsze dzieci pracują nad mniej skomplikowanymi konstrukcjami — pokazujemy im, jak wyglądają i działają przełomowe dla ludzkości wynalazki, np. wiatraki, pompy do tłoczenia ropy naftowej, silnik spalinowy, samolot, taran czy most zwodzony. Są też modele inspirowane naturą: ważki, ptaka, żyrafy. Staramy się przekazywać przede wszystkim jak najszerszą wiedzę matematyczno-przyrodniczą, obrazując to konkretnymi wynalazkami — mówi prezes Syrocki.

Starsze dzieci w wieku 9-14 lat poznają aplikacje, które mogą realizować roboty. Budują roboty sprzątające, pokonujące labirynty, ratownicze oraz urządzenia domowego użytku, takie jak skaner czy drukarka, służące do mierzenia siły wiatru, wiatraki, a także sterowniki do paneli słonecznych. Program RoboCampu zawiera w sumie 80 ćwiczeń.

Prawie jak Zuckerberg

W budowanie robotów i urządzeń bawią się też studenci. Choć bardziej niż zabawę przypomina to programowanie ą la Mark Zuckerberg [założyciel Facebooka — red.]. Konstruują podobne modele jak dzieci, ale używają przy tym innego języka programowania. W przypadku maluchów jest nim język graficzny, starsi programują przy użyciu bardziej skomplikowanych — tekstowych.

Tego lata RoboCamp znów organizuje Wakacyjną Akademię Młodego Konstruktora, czyli zajęcia konstruowania robotów dla dzieci. A w ciągu najbliższych miesięcy będzie przygotowywać się do uruchomienia sprzedaży swojego programu dydaktycznego w internecie.

— Chcemy z naszym produktem wyjść za granicę. Europa Zachodnia zna sprzęt, który i my oferujemy, ale brakuje im programu dydaktycznego — know-how, który pokaże, w jaki sposób można wykorzystywać klocki i roboty do nauki. Zamierzamy ruszyć ze sprzedażą w ciągu pół roku — zapowiada Wojciech Syrocki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marta Bellon

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu