Jeśli wrócimy do władzy, zbudujemy nowe instytucje, począwszy od prokuratury po uniwersytety — zapowiedział prezes PiS Jarosław Kaczyński na jednej z licznych wczoraj konferencji prasowych. Pomysł powołania nowego państwowego uniwersytetu pojawiał się już na finiszu rządów jego formacji. Teraz do niego wraca. Wygląda na to, że były premier stracił wiarę w naprawę instytucji państwa. Chce stworzyć nowe, nieskażone brudem III RP.
Zapowiadane przez Jarosława Kaczyńskiego nowe uniwersytety miałyby się nie bać lustracji, która „jest warunkiem uzyskania statusu moralnego”. Można by było oczywiście pokusić się o opracowanie zgodnej z konstytucją ustawy lustracyjnej, co przez dwa lata rządów PiS się raczej nie udało. Najwyraźniej łatwiej stworzyć nowy uniwersytet niż nową ustawę. I najwięksi patrioci będą się uczyć na nowych uniwersytetach. Ci trochę mniej patriotyczni będą nadal zatruwać swoje młode umysły na jakimś Uniwersytecie Jagiellońskim czy Szkole Głównej Handlowej.
Przypomina mi się dowcip z bardzo długą brodą, w którym młoda para zastanawia się nad niesamowicie umorusaną pociechą: „Myjemy czy robimy nowe”. PiS zdecydował się najwyraźniej na tę drugą ewentualność. I tylko jedna myśl może niepokoić: kiedy już PiS wróci do władzy i zbuduje tę drugą Polskę, co zrobi z pierwszą. Bez obaw. Tylko zbojkotuje.
Adam Sofuł