Budżet nie dostanie 18 mld złotych od SP

Lesław Kretowicz
opublikowano: 2001-09-26 00:00

Budżet nie dostanie 18 mld złotych od SP

I znów okazało się, że rynek miał rację. Wbrew wcześniejszym deklaracjom Ministerstwa Skarbu Państwa, tegoroczne wpływy z tytułu prywatyzacji nie przyniosą budżetowi 18 mld zł. Kwota ta może być nawet niższa o połowę.

Wczoraj przedstawiciele rządu potwierdzili przypuszczenia analityków, że przyjęty na ten rok program prywatyzacji nie zostanie w pełni zrealizowany. Wicepremier Janusz Steinhoff stwierdził, że uzyskanie 18 mld zł ze sprzedaży państwowego majątku przez rząd Jerzego Buzka w ciągu krótkiego czasu, który pozostał temu gabinetowi, nie jest możliwe. Potwierdziła to wiceminister skarbu, Barbara Litak-Zarębska, informując, że gabinet premiera Buzka nie zakończy prywatyzacji PKN Orlen i Rafinerii Gdańskiej. Według deklaracji ministrów, obecny rząd będzie dążył do zakończenia jedynie tych prywatyzacji, które obecnie są już mocno zaawansowane, pozostałe będzie kontynuował nowy gabinet.

Długa kolejka

Przebieg prywatyzacji spowolnił się z przyczyn niezależnych od rządu. Wpłynęła na to m.in. negatywna opinia Nafty Polskiej w sprawie sprzedaży pakietu akcji PKN Orlen. Z kolei po zamachach w USA skomplikowała się sprzedaż PZU z powodu spadku wartości firm sektora ubezpieczeniowego. Mimo to wczoraj rząd zaaprobował plan prywatyzacji największego polskiego ubezpieczyciela. Z tego tytułu państwową kasę zasili jedynie około 2,7 mld zł, zamiast planowanych 5 mld zł. Według informacji MSP, resort czeka na finalizację trzech podpisanych już umów — spółki Bester (7 mln zł), WSK PZL Rzeszów (około 280 mln zł) oraz Polmosu Lublin (16 mln zł). Mocno zaawansowane są negocjacje w sprawie sprzedaży PKN, Rafinerii Gdańskiej, Grupy G-8, kilku Polmosów oraz zakładów energetycznych. MSP twierdzi, że mimo wyborów parlamentarnych i zmiany ekipy rządzącej praca resortu odbywa się normalnie, trwają negocjacje, przygotowywane są kolejne prywatyzacje. To powinno pomóc nowemu ministrowi płynnie przejąć obowiązki, nie wiadomo, jednak kiedy to nastąpi. Na 19 października prezydent zamierza zwołać pierwsze posiedzenie Sejmu IV kadencji, wówczas dopiero może udzielić nowemu rządowi wotum zaufania. Pozostaną więc w tym roku jeszcze tylko dwa miesiące na ewentualne dokończenie prywatyzacji. Jej przebieg stoi jednak pod dużym znakiem zapytania.

Nowy program

Typowany na ministra skarbu w rządzie SLD-UP Wiesław Kaczmarek sugerował wcześniej, że rząd lewicowy ma zupełnie odmienną koncepcję prywatyzacji. Nie jest zwolennikiem szybkiej sprzedaży majątku państwowego. Podobne stanowisko reprezentują ekonomiści, choć ich zdaniem, plan Wiesława Kaczmarka jest zbyt drastyczny.

— Nie należy demonizować procesu prywatyzacji. Środki z tego źródła mają na celu finansowanie deficytu budżetowego. To można zrobić dodatkowymi emisjami papierów dłużnych. Przesunięcie prywatyzacji o kilka miesięcy nie ma znaczenia dla budżetu, to tylko kwestia księgowa — tłumaczy Krzysztof Rybiński, główny ekonomista ING Banku.

Jego zdaniem, wysiłki nowego rządu powinny skupić się na prywatyzacji spółek generujących straty. Firmy strategiczne powinny być sprzedawane bez pośpiechu, po najbardziej korzystnej cenie.

— Prawdziwym wyzwaniem dla przyszłego ministra skarbu będzie sprzedaż firm będących obciążeniem dla budżetu. Na nich powinien on skupić swoją uwagę na początku urzędowania. Największe i dochodowe spółki można bowiem sprzedać w każdej chwili — radzi Krzysztof Rybiński.

Organizator

Puls Biznesu

Autor rankingu

Coface