Budżet państwa ma jeszcze duże rezerwy

Lesław Kretowicz
opublikowano: 14-08-2001, 00:00

Budżet państwa ma jeszcze duże rezerwy

Ministerstwo Finansów pracuje nad planem naprawy finansów państwa. Po jego wdrożeniu deficyt budżetowy 2002 r. nie powinien przekroczyć 4,3 proc. PKB, czyli 33,7 mld zł, wobec 29,1 mld zakładanych w tym roku. Bez podjęcia zmian systemowych deficyt budżetowy może przekroczyć 10 proc. PKB, czyli osiągnąć poziom 90 mld zł — ostrzegają ekonomiści.

Bez wdrożenia planu oszczędnościowego deficyt budżetu w 2002 roku mógłby sięgnąć nawet 80 mld zł — wynika z ostatnich wyliczeń Ministerstwa Finansów. Wcześniej resort finansów szacował, że deficyt może osiągnąć nawet poziom 92,3 mld zł. Według analityków, deficyt na takim poziomie groziłby poważną destabilizacją finansów publicznych państwa. MF planuje dokonanie odpowiednich cięć w wydatkach oraz zwiększenie dochodów. Docelowo deficyt nie przekroczy 4,3 proc. PKB, czyli 33,7 mld zł. Ekonomiści podpowiadają ministrowi Jarosławowi Baucowi, gdzie może znaleźć dodatkowe oszczędności. Ostrzegają jednak przed pochopnym i nadmiernym zaciskaniem pasa.

Propozycje rządu

W MF trwają prace nad założeniami do budżetu na 2002 rok, a ostateczny poziom deficytu budżetu, który resort zaproponuje rządowi, będzie bliski 4,3 proc. PKB, a deficyt ekonomiczny 2,7-2,8 proc. PKB — wynika z nieoficjalnych informacji. W piątek wicepremier Janusz Steinhoff zapewniał, że rząd nie zgodzi się na zwiększenie deficytu budżetu w 2002 roku powyżej 4,3-4,5 proc. PKB. W tym roku deficyt wyniesie 3,9 proc. PKB.

Ostateczny kształt założeń ma zostać przedstawiony Radzie Ministrów na dzisiejszym posiedzeniu. Według planu ministra finansów, cięcia w wydatkach mają polegać głównie na zamrożeniu waloryzacji emerytur i rent, wstrzymaniu wejścia w życie wszystkich ustaw zwiększających wydatki budżetu oraz ograniczaniu nakładów inwestycyjnych. Dodatkowe dochody miałyby pochodzić między innymi z podwyższenia do 22 proc. stawek VAT na towary, które obecnie mają obniżoną stawkę lub są z niego zwolnione oraz przez wprowadzenie 5-proc. podatku importowego. Podkreślana jest także konieczność poprawy ściągalności ceł i podatków.

— Zmiany systemowe mogą zawierać między innymi zamrożenie waloryzacji wynagrodzeń budżetówki oraz rent i emerytur, wprowadzenie podatku importowego, uchylenie ustaw zwiększających wydatki lub wstrzymanie nad nimi prac, czy też ograniczenie wydatków bieżących i inwestycyjnych — mówi Jacek Krzyślak, dyrektor Departamentu Polityki Finansowej, Analiz i Statystyki w MF.

Propozycje ministra finansów Jarosława Bauca mają sprawić, że przyszłoroczne dochody budżetu wzrosną o dodatkowe 22,3 mld zł. Po stronie wydatków powinny się pojawić oszczędności rzędu 40 mld zł.

Specjaliści radzą

Obecnie nie jest znany rzeczywisty poziom planowanego przez Ministerstwo Finansów przyszłorocznego deficytu budżetowego. Rozbieżność pojawiła się także w ocenach jego wielkości wśród poszczególnych przedstawicieli rządu. Inaczej jego wielkość szacują ekonomiści, odmienne zdanie ma opozycja. Panuje opinia, że dopóki nie znane będą oficjalne założenia rządowe, wszelki oceny i szacunki należy traktować z rezerwą.

— Na początek należy zdefiniować wielkość deficytu budżetowego, później będzie czas na zastanawianie się, co dalej. Obecnie mówimy o rozbieżności od 35 do 90 mld zł. Zdaniem SLD, jego rzeczywista wielkość to 45 mld zł, przy założeniu, że w 2002 r. PKB wzrośnie o 2,5 proc. — tłumaczy Marek Wagner, poseł SLD.

Jego zdaniem, największe oszczędności można poczynić poprzez nierealizowanie i wycofanie ustaw, które ostatnio przyjął Sejm, lub nad którymi jeszcze pracuje. Dotyczy to m.in. różnego rodzaju ulg i dotacji dla rodzin wielodzietnych, zalesiania gruntów oraz wydatków na obronę narodową. Zgadzają się z tym wszyscy specjaliści, dodając, że porządki w sektorze finansów publicznych należy rozpocząć od podstawowych reform strukturalnych.

— Polska potrzebuje kompleksowej reformy finansów publicznych. Należy odwrócić część ostatnio przyjętych ustaw, uelastycznić i zmienić sposób indeksacji części wydatków sztywnych, skonsolidować finanse publiczne poprzez włączenie części funduszy celowych do budżetu państwa — przekonuje od dawna Bogusław Grabowski, członek RPP.

Według szacunków ekonomistów, koszt tych ustaw dla budżetu wyniesie 10-20 mld zł w 2002 roku.

Zalecana ostrożność

W opinii ekonomistów, założenia budżetu 2002 r. są straszakiem dla elit politycznych. Im bardziej czarny scenariusz, tym łatwiej będzie wynegocjować cięcia w poszczególnych resortach.

Niewiadomą jest rzeczywiste tempo wzrostu gospodarczego i inflacji. Tu jednak także można założyć, że szacunki rządowe są bardzo pesymistyczne. Mało realna wydaje się propozycja zamrożenia rent i emerytur, w obliczu wyborów wydatki na cele socjalne będą ostatnim miejscem, gdzie cięcia się pojawią.

Z przyczyn formalnych trudne będzie szybkie przeprowadzenie reform w podatkach. Wprowadzenie podatku importowego wymaga uzgodnień z UE, a opodatkowanie lokat bankowych czy zysków kapitałowych oznaczać będzie znaczące zmniejszenie inwestycji. Nieopłacalne dla budżetu jest wstrzymywanie przekazywania składek do OFE, podobnie jak przesuwanie niektórych inwestycji. Należy również pamiętać, że propozycja obecnego rządu odnośnie do przyszłorocznego budżetu może być jeszcze zmieniona przez kolejny rząd, wybrany we wrześniowych wyborach. Wszystkie te założenia na jesieni mogą być już więc nieaktualne.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Lesław Kretowicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu