Zaniedbania m.in. resortów finansów oraz gospodarki przyczyniły się do rozwoju szarej strefy i dużych strat budżetu państwa — alarmuje NIK.
Najwyższa Izba Kontroli zbadała rynek paliw płynnych. W okresie od 1 stycznia 2000 r. do 30 czerwca 2003 r. NIK skontrolowała płacenie podatków VAT i akcyzy przez producentów, importerów i dystrybutorów paliw, a także skuteczność nadzoru organów państwa nad opodatkowaniem obrotu paliwami i rzetelnością kontroli skarbowych. Raport NIK jest druzgoczący dla ministerstw finansów i gospodarki. Dostało się także Urzędowi Regulacji Energetyki (URE) oraz policji. Z powodu błędów, opieszałości oraz nieskuteczności tych organów budżet państwa stracił grubo ponad 1 mld zł. Paliwowa szara strefa ciągle ma się dobrze.
Złe prawo
Zdaniem NIK, w okresie objętym kontrolą, minister finansów zbyt opieszale wydawał przepisy zapobiegające unikaniu płacenia podatków od paliw (zwłaszcza akcyzy) przez producentów, importerów i dystrybutorów. Złym rozwiązaniem było przesunięcie o rok wejścia w życie systemu monitorowania i kontroli jakości paliw. Powodem strat budżetu było też wprowadzenie w 2000 r. zwolnienia z VAT i akcyzy paliwa wwożonego do Polski w zbiornikach pojazdów. Budżet stracił przez to 660 mln zł. Natomiast z tytułu importu biopaliw w latach 2000-01 do budżetu nie trafiło 300 mln zł. Problemem jest też nielegalna produkcja i sprzedaż paliw.
— Duże straty budżet poniósł także przez nielegalną sprzedaż paliw z nie opodatkowanych komponentów oraz sprzedaży jako oleju napędowego niżej opodatkowanego oleju opałowego. Jednak te straty są trudne do oszacowania — mówi Jacek Jezierski, wiceprezes NIK.
Inni winni
Pracownicy Izby skontrolowali też urzędy skarbowe, pod kątem tego, czy skutecznie wykrywają nadużycia na rynku paliw. Nie ma tu większych zastrzeżeń. 33 skontrolowane urzędy przeprowadziły w okresie od I 2000 do VI 2003 prawie 6 tys. kontroli firm paliwowych. Do uchybień i przypadków nieskuteczności dochodziło sporadycznie. W raporcie czytamy natomiast, że policja przeprowadziła zbyt mało kontroli rodzaju paliwa poprzez pobieranie próbek ze zbiorników pojazdów.
Złej sytuacji po części winne jest także ministerstwo gospodarki, które nie reagowało na informacje o wprowadzaniu na wielką skalę do obrotu paliw nie spełniających wymogów jakościowych.
URE nie wykorzystywał natomiast właściwie swoich kompetencji kontrolnych.
Wiceszef NIK poinformował, że stwierdzone nieprawidłowości nie skutkowały, na razie, postawieniem komukolwiek z urzędników zarzutów karnych.