Budżet typowy, ale też nietypowy

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2024-01-18 20:00

Uchwalenie ustawy budżetowej na 2024 r. przez Sejm przebiegło jak w tytule – zarówno typowo, jak też w kilku wątkach nietypowo.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Od początku III RP, a zwłaszcza od wejścia w życie w 1997 r. Konstytucji RP wydźwięk polityczny wyjątkowej ustawy corocznie się powtarza. Aktualny premier wraz z większościową koalicją po uchwaleniu budżetu powtarza klasyczną już frazę premiera Jerzego Buzka „to dobry dzień dla Polski”, natomiast opozycja z definicji uznaje budżet za niewykonalny, niesprawiedliwy społecznie, przeszacowany dochodowo etc. Bardzo często zgłaszany jest wniosek o odrzucenie ustawy w całości już w pierwszym czytaniu, który oczywiście nigdy nie ma szans. Tym razem takiego nie było, ale finalne głosowanie przebiegło jak zawsze od trzech dekad – opozycja była przeciw. Dokładne rozliczenie wygląda następująco: za ustawą 240 posłów (KO, Polska 2050, PSL, Lewica), przeciwko 191 (PiS, Konfederacja), wstrzymało się 3, niegłosujących 23. Najważniejsze liczby z ogromnej ustawy przypominam na końcu tekstu. Zwraca uwagę niezasadnie niedoceniany, niestety postępujący deficyt rozliczeń polsko-unijnych – w zakończonym 2023 r. wyniósł niecałe 16,2 mld zł, natomiast w obecnym wzrasta aż dwukrotnie, do 32,5 mld zł.

Najbardziej nietypowym elementem procedury było przede wszystkim nadzwyczajne tempo. Projekt wyjściowy budżetu na 2024 r. wniósł do poprzedniego Sejmu standardowo 29 września 2023 r. rząd Mateusza Morawieckiego. Wraz z końcem kadencji tamten projekt formalnie przestał istnieć, odchodzący premier przez wiele tygodni odmawiał jego powtórnego wniesienia do nowego Sejmu i dopiero 19 grudnia 2023 r. zrobił to już nowy rząd Donalda Tuska, sześć dni po zaprzysiężeniu. Ze względu na kalendarz nie było mowy o żadnej rewolucji, w 95 proc. przekopiowany został dawny projekt PiS, ale z kilkoma grubymi zmianami. Przede wszystkim limit deficytu (który ustala wyłącznie rząd, parlament musi się kwoty trzymać) wzrósł ze 164,77 do 184 mld zł. Było to oczywistością, albowiem koalicja 15 października utrzymała wszystkie rozdmuchane wydatki i programy społeczne PiS oraz dołożyła do nich własne.

W pracach komisyjnych nastąpiło trochę przesunięć, w tym przycięcie wydatków niektórych tzw. świętych krów. Istnieje coraz dłuższa lista centralnych instytucji, niezależnych od rządu – kancelarie prezydenta i parlamentu, sądy, rzecznicy etc. – które projekty swoich rocznych budżetów ustalają… same. Rozpasanie finansowe niektórych porównywalne jest tylko z właśnie odsłanianą opinii publicznej pazernością propagandystów z TVP zagarniętej przez PiS. Te krowie cząstki budżetu państwa może przyciąć w ustawie wyłącznie parlament – i właśnie tak się stało. Najgłośniejszy lament PiS wywołuje ograniczenie gigantycznego wzrostu wydatków Instytutu Pamięci Narodowej, który w ciągu ośmiu lat rozrósł się do rozmiarów wręcz niewyobrażalnych, nawet w zestawieniu z centralnymi sądami czy służbami specjalnymi.

Inną nietypowością procedury budżetowej była nie długość, lecz krótkość cząstkowych głosowań. W minionych latach różne opozycje zgłaszały po kilkaset poprawek, maratony rozpatrzenia ich rozciągały się na długie godziny. Notabene w epoce swoich rządów PiS regularnie gwałciło legislacyjne kanony, kumulując najróżniejsze poprawki w najróżniejszych sprawach w… dwa głosowania – wniesione przez PiS hurtem przechodziły, opozycyjne natomiast hurtem przepadały. Tym razem wszystkich poprawek zgłoszono zaledwie… 12, większość została przyjęta, głosowania przeszły migiem. Senat zajmie się budżetem 24-25 stycznia, potem Sejm ponownie 25-26 stycznia – zatem ukończona ustawa na sto procent trafi terminowo w poniedziałek, 29 stycznia do prezydenckiego podpisu. Weto jest konstytucyjnie wykluczone.

============================================================

184 mld zł – tyle wynosi ustawowe maksimum deficytu budżetu. Uchwalona przez Sejm ustawa na 2024 r. przewiduje dochody w wysokości 682 375 747 000 zł, zaś wydatki nie większe niż 866 375 747 000 zł. W kwotach tych mieści się również rozliczenie finansowe Polski z Unią Europejską – dochody w wysokości 88 151 660 000 zł i wydatki nie większe niż 120 660 069 000 zł, zatem deficyt części europejskiej tegorocznego budżetu państwa wyniesie maksymalnie 32,5 mld zł.